SPOD LADY – Słowo na niedzielę (i każdy inny dzień…)

Ponoć nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki… Znacie to powiedzenie, które często powtarza się w przypadku czy to reunionów, czy innych sytuacji. My jednak świadomie i z premedytacją popełniamy ten grzech, za który harcore’owi internauci ukrzyżują nas na krzyżu z wielu megabajtów. Być może będziemy się tym przejmować, może nas to wcale nie ruszy… Fakt jest taki – powracamy!

Powracamy silniejsi o owo postanowienie, że nadal chcemy zmagać się z oporną materią. Chcemy wychodzić naprzeciw problemom toczącym od lat muzyczny biznes w naszym kraju. Może elementem słabości jest to, że powracamy jako byt wirtualny, a nie jako papierowy magazyn. Dla nas – dla mnie – nie ma to znaczenia, bo czy o dobrej płycie napisze się na stronie internetowej, czy w gazecie – to zawsze będzie dobra płyta. Płyta i zespół, o których pisać będziemy subiektywnie, tak jak nam się podoba, bo nie ma nic gorszego niż określenie „obiektywne dziennikarstwo muzyczne”. Obojętnie, czy piszemy o ulubionych wykonawcach, czy o tych, którzy nam się nie podobają – to zawsze będzie nasza – subiektywna – opinia, która zawsze wywoła skrajne reakcje – oburzenia, aprobaty a może obojętności. Ale prawda jest taka, że robimy to dla siebie, bo spełniamy swoje marzenia, polegające na próbie chociaż lekkiego wypromowania, pomocy tym artystom, którzy mają podobne do naszych, bezkompromisowe spojrzenie na muzykę i na to, jak powinna być pokazywana/grana/nagrywana. Mamy nadzieję, że choć w małym stopniu przyczynimy się do tego, że ktoś sięgnie po daną płytę, zainteresuje się wykonawcą, nawet jeśli ma mieć inne od naszych odczucia i refleksje. Ważne, że będziemy tworzyć zwartą grupę miłośników muzyki. Zapewne zastanawiacie się, jak zmieni się magazyn w stosunku do jego papierowego poprzednika? Cóż, zależy nam na choć częściowym zachowaniu jego charakteru i klimatu. Przede wszystkim zmieni się na pewno jedna rzecz – będziemy „na czasie”, na bieżąco pisać i komentować, zniknie problem opóźnień, który był przecież zmorą papierowej gazety. Pojawi się szersze spektrum muzyczne, może nieco black metalu, może – zupełnie w inną stronę – trochę awangardy, dronów itp. wynalazków. Będą felietony, miejsce na polemikę a może także inne, nieznane jeszcze elementy, które ułożą się w nową formułę Violence Online. Nie będziemy obojętni na nowy trend w promowaniu muzyki, czyli miejsca, gdzie niezależne zespoły, chcąc zachować swoją odrębność, publikują w Internecie swoje materiały, bo z doświadczenia wiemy, że wśród tej społeczności kryją się wielkie talenty, którym być może uda się choć trochę pomóc. Jesteśmy otwarci na wasze – także krytyczne – uwagi, na pomysły a może także na chęć współpracy. Każde pióro, jeśli jest wystarczająco lekkie a także trochę kąśliwe, będzie przydatne. I w tym miejscu także apel do zespołów – jeśli chcecie pojawić się na naszych łamach – piszcie, ślijcie płyty, mp3 itp, na pewno każdy zostanie potraktowany tak jak na to zasługuje, opisany i zwywiadowany. Oczywiście, nie chcemy z nikim konkurować, bo zważywszy jaki jest – polski – rynek muzycznego biznesu, konkurencja jest bez sensu.

Może więc uda się koegzystować bardziej na zasadach partnerskich, może nie będzie tradycyjnej dla tego miejsca w Europie złości i jadu wylewanego na forach. Ale to też przecież jest forma okazywania opinii, które – jeśli będą miały choć cień słuszności  – weźmiemy sobie do serca.

Startujemy z nadzieją na coś fajnego, z nadzieją, że za jakiś czas, kiedy spojrzymy na materiały, które pojawią się na tej stronie, uznamy, że udało nam się zrobić coś wartościowego…

Redaktor Arek Lerch