DIABOLIQUE – zostało 20 minut, odcinek IX

Chwila przerwy i wracamy do kanciapy klubowej, w której zostawiliśmy naszych bohaterów. W samą porę, bo emocje zaczynają sięgać zenitu,  a najlepszą klapą bezpieczeństwa jest… bójka. Siłowa argumentacja zaczyna brać górę nad dialogiem i w ruch idą łapy. Testosteron szaleje. Na jaw wychodzą fakty z przeszłości, które podkręcają i tak gęstą atmosferę. A kto się cieszy? Wiadomo, rogaty. Czy muzykanci Beliala zdołają się dogadać? A koncert już za chwileczkę…

 

 

 

Milczenie przedłuża się. Abbadon w końcu nie wytrzymuje.

ABBADON

Panowie…

OKKULTO

No?

ABBADON

Ja się bardzo cieszę, że wreszcie sobie tyle powiedzieliśmy, że znowu jest normalnie, że united i tak dalej, ale… to może być jednak za mało.

DESECRATOR

Niech to szlag.

Znowu zapada milczenie.

ABBADON

On chyba jednak jest zwolennikiem starej szkoły.

DESECRATOR

Blackmetalowej szkoły norweskiej z wczesnych lat 90-tych?

ABBADON

Jak nic. A jak wtedy było?

OKKULTO

Samobójstwo Deada. Śmierć Euronymousa. No, wiadomo. Helvete. Inner Circle. Przecież ja do dzisiaj mam legitymację.

DESECRATOR

To oni mieli legitymacje?

OKKULTO

Nie wiem. Ja sobie zrobiłem.

ABBADON

Trup, panowie.

OKKULTO

Co – trup?

ABBADON

Trup nas uwiarygadnia.

Znowu milczenie. Desecrator wymownie patrzy na Abbadona.

OKKULTO

Czyli co? Czyli chce, żebyśmy się sobie rzucili do gardeł?

ABBADON

Lubi krew, tak powiedział.

DESECRATOR

Chce krwi.

OKKULTO

Nie, czekajcie, może chodziło mu o to, żebyśmy się dogadali i zawarli takie krwawe przymierze. Sobie nadetniemy ostrożnie opuszki palców i się tymi palcami zetkniemy, złożymy deklarację, że będziemy braćmi do śmierci i finito.

ABBADON

Myślisz, że takie numery w stylu Tomka Sawyera zrobią na nim wrażenie?

DESECRATOR

Nie łudź się.

OKKULTO

Kurwa! Teraz akurat mamy się zabijać? Jak się oczyściła atmosfera?

ABBADON

No, skomplikowało się trochę.

DESECRATOR

Mogliśmy nie gadać, mogliśmy od razu przejść do czynów.

OKKULTO

Jak my się mamy uwiarygodnić, jak nas po prostu nie będzie?

DESECRATOR

A, bo ty cały czas myślisz, że my tak wszyscy trzej? Symultanicznie?

OKKULTO

No. A jak?

DESECRATOR

Jeden trup spokojnie wystarczy.

OKKULTO

Myślisz?

DESECRATOR

Spokojnie.

Desecrator znowu patrzy na Abbadona. Ten odwzajemnia spojrzenie, ale widać, że nie rozumie, o co chodzi.

OKKULTO (do Desecratora)

A ty co tak?

DESECRATOR

Ja? Co? Nic. A co?

OKKULTO

No widzę przecież. Gapisz się na niego.

DESECRATOR

Co? Nie, nie, ja tylko tak.

Milczenie. Okkulto wierci się na kanapie.

DESECRATOR

Chociaż w zasadzie, powiedzmy sobie szczerze – te twoje deklaracje, że united i tak dalej to moim zdaniem są gówno warte.

OKKULTO

Jak – gówno warte? Mówię ci, my to możemy spisać, jak chcesz.

DESECRATOR

Tak, a potem weźmiesz prawnika i powiesz, że umowa była pod przymusem i się wykręcisz. Ja cię znam, człowieku-man. Nie, Paweł?

ABBADON

Co?

DESECRATOR

No weź. Wierzysz mu?

ABBADON

No… To mój kumpel jest, stary. Od liceum. Od pierwszej klasy.

OKKULTO

Co ty robisz, Jacek, co?

DESECRATOR

Plebiscyt, kurwa. Jeśli ktoś ma tu umrzeć, to myślę, że powinieneś to być ty.

OKKULTO

Ty szmato niewdzięczna!

Okkulto zrywa się z kanapy. Abbadon zagradza mu drogę do Desecratora.

DESECRATOR

O, widzisz? Już ci przeszło.

ABBADON

Nie, no Jacek, spokojnie. Spokojnie, panowie.

DESECRATOR (do Abbadona)

Patrz na tego typa. Patrz. Twojego kolegi z liceum już dawno nie ma, jest tylko ta medialna wywłoka. To jest urodzony gwiazdor, on jest w sobie po uszy z wzajemnością zakochany, on czterdzieści lat temu to by w tylnej kieszeni dżinsów grzebyk i lusterko nosił! I co? Myślisz, że ci pomoże? On będzie z laskami z telewizji balował po bankietach, a ty się będziesz męczył na tabletkach od lekarza pierwszego kontaktu z twojej przychodni na blokach. Tak będzie.

OKKULTO

Tak? I co? Zabijesz mnie? Gołymi rękami?

DESECRATOR

Z każdą chwilą mam coraz mniej wątpliwości!!!

Znowu się szarpią. Abbadon skutecznie ich rozdziela.

DESECRATOR

Puść mnie! Mówię ci! Puść mnie do niego!!!

OKKULTO

Ty mnie puść!!!

Abbadon ciągle jest jednak bardzo skuteczny.

DESECRATOR (do Abbadona)

Pomóż mi, durniu! Dwadzieścia minut nam zostało!

OKKULTO

I co? Beze mnie wejdziesz na scenę?

DESECRATOR (do Abbadona)

Udusimy go, Paweł, co? Patrz, jaki kontrakt miałeś. Jak cię w ciula robił przez cały czas. I co? Nagle się zmienił? No, pomóż mi, kurwa.

Abbadon silnie odpycha od siebie Okkulta i Desecratora.

ABBADON

To jest mój przyjaciel!

DESECRATOR

Przyjaciel? Przyjaciel??? A pamiętasz Kaśkę?

OKKULTO

Zamknij się!!!

DESECRATOR

Pamiętasz? Czy już zapomniałeś swoją miłość czarną, gotycką na Castle Party zapoznaną w Bolkowie? On ci ją bzyknął. I dlatego cię zostawiła! Bo jej nagadał, a potem kazał spieprzać.

ABBADON (do Okkulta)

To prawda?

OKKULTO

Zmyśla, nie słuchaj go.

ABBADON

To prawda?

OKKULTO

Nie!!!

DESECRATOR

Tak!!!

Abbadon wygląda na załamanego, ukrywa twarz w dłoniach.

OKKULTO

Wymyślił to na poczekaniu!

DESECRATOR

Gówno tam! Mówię, jak było.

ABBADON (do Desecratora)

Widziałeś to?

DESECRATOR

Jasne, człowieku-man. Z tyłu, w nightlinerze. Ty spałeś, ja nie. Bo się nade mną bzykali!

ABBADON

I nic mi nie powiedziałeś?

DESECRATOR

Nie moja sprawa była.

ABBADON

A teraz jest nagle?

OKKULTO

O, właśnie.

DESECRATOR (do Okkulta)

Już nie bądź bezczelny, dobra?

OKKULTO (do Abbadona)

Łże jak pies, mówię ci. (do Desecratora) I co? Zabijesz mnie i co dalej?

DESECRATOR

Nie sam. Z nim.

Abbadon milczy.

OKKULTO

Nawet. I co potem? Zabijecie lidera tego zespołu.

DESECRATOR

Damy sobie radę bez ciebie. Ja jestem szefem w Mephistophelesie, wiem, jak to się robi.

OKKULTO

Nie porównuj swojej weselnej kapelki z Belialem.

DESECRATOR

O, a jeszcze przed chwilą bardzo ci się podobała.

OKKULTO

Spierdalaj.

DESECRATOR (do Okkulta)

Świetny argument. (do Abbadona) Widzisz, jaka kłamliwa szuja?

Abbadon rzuca się nagle na Okkulta. Zaczyna go dusić. Obaj zwalają się na podłogę. Desecrator zrywa się, by mu kibicować.

KONIEC ODC. 9