DIABOLIQUE – Jesteście w mainstreamie chwilową ciekawostką, odcinek V

W garderobie robi się gorąco. Rogaty w skórze Horna celnie punktuje kolegów z zespołu. Ktoś jest narcyzem i budzi chwilową grozę u gospodyń, ktoś inny robi za postać z komiksu. Ukryte żale wylewają się na zewnątrz a diabeł okazuje się być… pajacem, o co zresztą ma pretensje. Ileż dramatyzmu w jednej odsłonie…

Muzycy patrzą po sobie. Desecrator i Abbadon wymieniają porozumiewawcze spojrzenia. Okkulto jest szczerze zdziwiony.

OKKULTO

No co? Normalnie. W zgodzie z wszelkimi kanonami gatunku.

HORN (do Okkulta)

Ty też?

OKKULTO

No, ja na razie jestem prywatnie. Przebiorę się zaraz.

HORN

Nie musisz, tak ci ładnie. Świetny zarost.

Okkulto uśmiecha się z wdzięcznością, odruchowo gładzi się po wypielęgnowanej brodzie.

HORN

A jak tam ten twój gabinet?

OKKULTO

Dzięki, na razie, odpukać, idzie mi fantastycznie.

Horn wzdycha otchłannie, kręci głową z dezaprobatą.

HORN

Powiedziałem, że jestem waszym zawiedzionym fanem, prawda?

ABBADON

Prawda.

HORN

Obserwowałem waszą karierę od samego początku. Z każdą płytą rośliście w siłę. Wasz trzeci album niszczył. (do Desecratora) Ciebie wtedy jeszcze z nimi nie było.

DESECRATOR

Doszedłem dziesięć lat temu.

HORN

Na tej ep-ce „Blame It On God” już grałeś, tak?

DESECRATOR

Tak.

HORN

Znam waszą twórczość. „Blame It On God” to było wasze ostatnie udane wydawnictwo.

OKKULT

Aha. Przykro słyszeć.

HORN

Bez urazy. To moja osobista opinia. Ale to też nieważne.

DESECRATOR

To co jest ważne?

HORN

To, co dzieje się z zespołem teraz. W sferze medialnej. I to, co dzieje się wewnątrz zespołu. Pomijając Miśka. (innym głosem) Nie, no, kurwa! (zmiana) Shut up!!! Byłeś sesyjny, pogódź się z tym!!! (pauza) O, obraził się. I dobrze. Krótko mówiąc – Belial w sferze publicznej i Belial od środka. I tu, i tu jest bardzo niedobrze.

OKKULTO

Jak to – niedobrze? Nigdy nie byliśmy tak wielcy jak teraz.

DESECRATOR

No, co racja, to racja.

HORN

Co jest tym wyznacznikiem wielkości?

OKKULTO

Choćby ten tłum, o tam, na widowni.

DESECRATOR

O, choćby.

HORN

Połowa to celebryci, moi drodzy. Ja tam nawet Borysa Szyca widziałem.

OKKULTO

O, Borys wpadł? Zajebiście.

HORN

I Jarek Kuźniar.

OKKULTO

No i sam widzisz.

HORN

I tobie się wydaje, że jesteście wielcy? Bo Kuźniar wpadł na wasz koncert?

OKKULTO

No… w pewnym sensie jest to duży sukces, bo…

HORN

Imponuje ci to? Że cię wzięli za swego?

OKKULTO

Słuchaj, Belial wszedł do mainstreamu, mamy olbrzymią siłę rażenia, moim zdaniem powinieneś być zadowolony.

HORN

Jesteście w mainstreamie chwilową ciekawostką. Nie myśl, że zostaniecie nią na dłużej.

OKKULTO

Ja to kontroluję.

HORN

Tak ci się wydaje. Niedługo się im znudzisz. Jak wszyscy, co byli przedtem.

OKKULTO

Ale mam akurat okazję, nawet jeśli faktycznie chwilową, żeby pokazać ludziom inny sposób myślenia, zarazić ich duchem wolności, niezgody i rebelii wobec…

HORN

Nie pieprz, Okkulto. To nie jest kolejny spot reklamujący waszą nową płytę. Robisz to dla siebie, nie dla żadnej idei. Buntownicy nie chodzą w apaszkach od Zienia.

OKKULTO

No, nie, tak nie będziemy rozmawiać.

HORN

Jesteś narcyzem, chłopcze. Wyszedłeś przypadkiem z niszy i z ekscytacją przeglądasz się w oczach tych, którymi powinieneś gardzić. Myślisz, że oni słuchają tego, co mówisz? Błąd. Ani nie masz im nic do powiedzenia, ani oni cię nie słuchają. Jesteś jak cyrkowy karzeł. Budzisz fascynację i bezpieczną grozę wśród mieszczaństwa, ale oni szybko znajdą sobie inną rozrywkę.

OKKULTO

Głoszę idee, których jesteś reprezentantem.

HORN

Tak ci się wydaje. I właśnie to mnie najbardziej irytuje.

OKKULTO

Dlaczego? Nie rozumiem.

HORN

Bo ze mnie też zrobiłeś pajaca.

OKKULTO

Nie, to nie tak. Szatan po prostu zawsze był symbolem odwiecznych ludzkich dążeń i pragnień, przez całe wieki tłumionych przez…

HORN

Chłopcze, czy ja ci wyglądam na jakiś symbol?

OKKULTO

No cóż…

HORN

Jak widzisz, jestem jak najbardziej realny.

OKKULTO (do kolegów)

Może byście mnie wsparli, co?

DESECRATOR

Sorry, ja w zasadzie nie wiem, co powiedzieć. Strasznie poważnie się zrobiło.

ABBADON

Ja też kapituluję.

DESECRATOR

Ale to jest bardzo ciekawe, mówcie dalej.

HORN

To, że wlazłeś z radością w ten mainstream nie spowoduje, że to, co mówisz, a mówisz w większości straszne banały…

Desecrator wybucha nieopanowanym śmiechem. Okkulto patrzy na niego z nieskrywaną nienawiścią.

HORN

Znamienna reakcja, do tego też zaraz przejdziemy. No więc to wszystko nie spowoduje, że cokolwiek i kogokolwiek zmienisz. Efektem tego jest wyłącznie to, że wpisujesz mnie – nie ty jeden, przyznaję, ale akurat mówimy tutaj o tobie – w najbardziej badziewną popkulturę. W tani teatrzyk. Wasze stroje, makijaże….

OKKULTO

No, ale co? To jest tylko taka konwencja!

HORN

Ja wiem, czytałem ten wywiad z tobą w „Polityce”, straszne truizmy. Konwencja, mówisz… Dobre sobie. Ta konwencja, przez to, że jest konwencją, unieważnia i odbiera powagę temu, co jest meritum. Robisz ze mnie postać z komiksu. A ja bardzo nie lubię komiksów.

OKKULTO

Ale skąd. Przecież ja…

HORN

Przecież ty nawet nie wierzyłeś, że ja naprawdę istnieję. Wymsknęło ci się przed chwilą, pamiętasz? Szczere wyznanie, choć, musisz przyznać, trochę nie w porę.

Okkulto milczy.

HORN

Żaden z was we mnie nie wierzył. Symbol, tak?

ABBADON

No… tak.

HORN

Żaden symbol. Jestem czystym złem. Pure evil and hate, że pozwolę sobie odwołać się do waszej wczesnej twórczości. Nie wolność, nie niezależność sądów, nie folgowanie przyziemnym żądzom. Czyste zło. Oto ja.

Zapada pełne grozy milczenie.

HORN

Igraszki z diabłem, chłopcy, to cholernie poważna sprawa.

Znów milczenie.

OKKULTO

Ok. Rozumiem.

HORN

Nie jestem pewien. (po pauzie) Co to za pitolenie jest w ogóle?

DESECRATOR

Gołoledź. Kończą właśnie.

HORN

Oni naprawdę mają saksofon czy mi się wydaje?

OKKULTO

Mają.

HORN

Ty ich zaprosiłeś?

DESECRATOR

On.

HORN (do Okkulta)

Kompletnie się pogubiłeś, chłopcze.

OKKULTO

No, dobrze, a co się dzieje wewnątrz zespołu?

HORN

A nie widzisz?

OKKULTO

Nie, oświeć mnie, o, Niosący Światło.

HORN

Dowcipkujesz, gdy się boisz? Kiepska strategia. Ale dobrze, oświecę cię. Po pierwsze – Misiek.

OKKULTO

Powiedziałeś, że rozumiesz.

HORN

Bo rozumiem. Ale nie żebym od razu popierał. Zespół to ma być zespół. A nie kilku facetów związanych umową z liderem.

OKKULTO

Showbiznes to dzieło Szatana.

HORN

Touché. Tak już lepiej. To prawda. Ale lojalność też lubię. Mam taką małą słabość.

OKKULTO

Misiek może wrócić.

HORN

Misiek nie wróci. Ale z nimi dwoma też nie jest dobrze.

ABBADON

Ej, ej, ej, nie mów, nie mów!

DESECRATOR

W końcu musiałbyś powiedzieć. Lepiej teraz niż potem.

OKKULTO

Ale co? Co się dzieje?

HORN (do Abbadona)

Ja cię wyręczę, Pawle. (do Okkulta) Otóż twój perkusista – za przeproszeniem, Abbadon – ma poważne kłopoty ze zdrowiem. Astma, lęki, depresja. Popatrz na niego. Cień człowieka. On też odejdzie. Nie ma wyjścia.

OKKULTO

To prawda, stary?

ABBADON

A co? Wzruszyłeś się?

OKKULTO

Ale to można leczyć przecież!

ABBADON

Tak, ale akurat astmę głównie przez unikanie wysiłku. Bębny odpadają.

OKKULTO

O, kurwa, nie wiedziałem.

HORN

Bo z nimi nie rozmawiasz.

Okkulto milczy.

DESECRATOR

No, i gówno się rozlało.

HORN

Z kolei pan Jacek, alias Desecrator… Nie wiem, sami te ksywy wymyślaliście, czy wam Papcio Chmiel podpowiadał? (po pauzie, widząc, że nie doczeka się odpowiedzi) No więc Desecrator ma dystans i jest bezkonfliktowy, bo serdecznie tobą gardzi i czeka tylko na dobrą okazję, żeby zająć się własną działalnością.

OKKULTO (do Desecratora)

Znowu coś robisz z Mephistophelesem?

DESECRATOR

To jest moja kapela, człowieku, będę z nią robił, co chcę.

HORN

Właśnie nagrali nowy materiał. I mają dobry kontrakt z Nuclear Blast.

Desecrator patrzy z pretensją na Horna. Ten uśmiecha się i rozkłada ręce.

OKKULTO

Belial miał być dla ciebie priorytetem.

DESECRATOR

Ale nie jest, sorry.

HORN

Sam widzisz. Fajnie jest?

OKKULTO

Bardzo fajnie, kurwa. Ale gówno mnie to obchodzi. (do Desecratora) Myślisz, że długo będę szukał innego basisty?

HORN

Przecież i tak nikt nie zauważy zmiany, prawda?

OKKULTO

Dokładnie!

HORN

Ale ty się łatwo dajesz podpuścić. Miłość własna odbiera ci rozum.

OKKULTO

Mam być lojalny? Wobec zdrajcy?

HORN

Nie wiem. Ale wobec przyjaciela, z którym zakładałeś kapelę, może jednak tak.

OKKULTO (do Abbadona)

Pawełek, przecież coś wymyślimy. W Def Leppard jest pałker bez ręki.

ABBADON

Ale płuca ma oba. I gra jakieś dziesięć razy wolniej.

OKKULTO

Niech to szlag.

HORN

A wiesz, kiedy to się u niego zaczęło?

OKKULTO

Nie.

HORN

Prawie dwa lata temu. I nic nie powiedział.

OKKULTO

Dlaczego, Paweł?

ABBADON

Bo przez ten czas ani razu nie spytałeś, co u mnie słychać.

HORN

Lojalność, chłopcze. To jest dość pojemny termin.

OKKULTO

Jasne, wszystko najlepiej zwalić na mnie.

DESECRATOR

A co, teraz nagle masz ochotę schować się za naszymi plecami?

OKKULTO (do Horna)

Czego ty od nas chcesz, co?

ABBADON

Właśnie. Też jestem ciekaw.

HORN

Czego chcę? Chcę, żebyście się zrehabilitowali i uwiarygodnili. W oczach fanów. I w moich oczach. A w zasadzie – przede wszystkim w moich. Paniatno?

KONIEC ODC. 5