DIABOLIQUE – jazzik, Sonia i reszta ferajny, odcinek III

Zaczyna robić się poważnie. Opuściliśmy garderobę, kiedy wkraczała do niej kolejna postać naszego dramatu w odcinkach. Poznajmy zatem Okkulto – przedstawiciela modniejszej części ferajny, z nieodłącznym smartfonem przy uchu i planami sięgającymi… ale o tym dowiecie się już wkrótce.  Atmosfera się zagęszcza, emocje kumulują, kurtyna w górę!

Okkulto jest zaaferowany rozmową, zupełnie nie zwraca uwagi na kolegów. Siada na kanapie, otwiera sok. Promienieje dobrym humorem i roztacza wokół siebie aurę irytującego samozadowolenia.

OKKULTO (do telefonu)

Oczywiście, Tomek, oczywiście. Spoko, dzięki za zaproszenie. No, to narazka.

Okkulto odkłada smartfona. Popija łyk soku.

OKKULTO

Kurwa, jabłkowy, przecież pomarańczowe miały być. Ja pierdolę.

DESECRATOR

Fajnie cię widzieć, kierowniku.

OKKULTO

No, cześć, króliczki moje. Już się umalowaliście? Gdzie Misiaczek?

DESECRATOR (do Abbadona)

No, powiedz mu.

ABBADON

Powiedział, że odchodzi.

OKKULTO

Tak? No i ciul z nim.

Okkulto sięga po smartfona. Wybiera numer.

OKKULTO

Grzesiek? Jesteś w Warszawce? Nie? W Sopocie? Z Błażejem? Aha, spoko, rozumiem. To szkoda. A, nic, nic. Niespodziankę miałbym dla ciebie. Dobra, nara. (wyłącza telefon)

DESECRATOR

Skawa?

OKKULTO

Byłby numer, nie? Jakby zagrał z nami?

DESECRATOR

Widzisz?

ABBADON

Widzę.

OKKULTO

Co?

DESECRATOR

A nic, nic. Z kim wcześniej gadałeś?

OKKULTO

Z Tomkiem Kammelem, za tydzień będę w „Pytaniu na śniadanie”.

DESECRATOR

Fajnie.

OKKULTO

Zajebiście. To co? Na jedno wiosło dzisiaj zagramy, a jutro podzwonię. Jest taki jeden łepek w „Must Be The Music”, Łozo kiedyś dzwonił, może go jednak przesłucham. A jak się nie sprawdzi, to tego gościa z Desire Of Mortification wezmę.

ABBADON

Spoko.

Okkulto rzuca lekko zaniepokojone spojrzenie na Abbadona.

OKKULTO

Jak nastrój?

DESECRATOR

Bojowy.

OKKULTO

A twój, Paweł?

ABBADON

Też.

OKKULTO

No! To rozumiem. Rozpierdolimy dzisiaj. Wiecie, kto będzie na widowni?

DESECRATOR

No?

OKKULTO

Ewka Chodakowska ma wpaść, czujecie?

DESECRATOR

Zajebocha.

OKKULTO

Może coś na blogu napisze. I Magda Środa też będzie.

DESECRATOR

Czad.

OKKULTO

No nie?

Rozlega się sygnał smartfona. Okkulto odbiera.

OKKULTO (do telefonu)

No, Marcin? Jutro? Kiedy to idzie? To na żywo jest? Spoko. Nie ma sprawy. Nie dziękuj.

(wyłącza telefon; do kolegów) Meller. Jestem jutro w „Drugim śniadaniu mistrzów”. Obejrzycie?

DESECRATOR

Jasne. Nagram, potem jeszcze z rodziną obejrzę.

OKKULTO (do Abbadona)

A ty?

ABBADON

Ja też.

OKKULTO

Widzieliście Gołoledź? Grają właśnie.

DESECRATOR

Nie. Tutaj sobie siedzimy.

OKKULTO

To słuchajcie. (milknie, słucha muzyki z tła) Nie? Zajebisty jazzik grają. Mazol miał rację. Rozwijajcie się, kurwa, trochę. Oni poszerzają granice gatunku, mają świeże spojrzenie, przydałoby się coś z nimi zrobić, nie? Aha, na jesień wchodzimy do studia. Mam już prawie cały materiał.

DESECRATOR

Gites.

OKKULTO

Dużo orkiestry będzie.

DESECRATOR

Spoko.

OKKULTO

Jazzowej. I sampli trochę.

DESECRATOR

Elektronika?

OKKULTO

No. A co? Jestem dogadany z jednym MC z Belgii. Gość wymiata. Trzeba iść do przodu, nie?

DESECRATOR

No tak, oczywiście.

OKKULTO

Ej, no, co jest? (do Abbadona) Do ciebie mówię!

Okkulto wpatruje się z pretensją w Abbadona, ten milczy, wbija wzrok w podłogę.

OKKULTO

No? Słucham!

ABBADON

No co? Nic nie jest.

OKKULTO

Widzę przecież. Co, Miśkiem się przejmujesz?

ABBADON

Nie był zły chłopak z niego.

OKKULTO

Nie był. Ale w branży jest skończony.

Rozlega się sygnał smartfona. Okkulto odbiera.

OKKULTO

No, cześć, Sonia. Spoko. Z koleżankami jesteś? Nie ma sprawy. Jeden telefon.

(kończy rozmowę; do kolegów) Sonia Bohosiewicz przyszła. Ale jaja. (wybiera inny numer) Sonia z koleżankami stoi pod drzwiami. Wpuśćcie ją, co? No.

Okkulto kończy rozmowę, ale nie odkłada smartfona.

DESECRATOR (do Okkulta)

Słuchaj, jest problem.

OKKULTO

No?

DESECRATOR

Misiek to jedna sprawa, ale jest jeszcze coś…

OKKULTO

No? Dajesz!

Desecrator patrzy na Abbadona, szuka jego akceptacji.

ABBADON

Zamknij się.

OKKULTO

No? Szybko, bo jeszcze muszę do Zbyszka Hołdysa zadzwonić. Mówisz czy nie?

DESECRATOR

Powiem.

ABBADON

Nie mów.

Okkulto kręci głową zniecierpliwiony. Wybiera numer na smartfonie.

OKKULTO

Dajcie znać, jak coś ustalicie. Dzwonię do Zbyszka.

DESECRATOR (do Abbadona)

Powiem. Popatrz, jak ty wyglądasz. Zamęczysz się, człowieku. Zamiatanie sprawy pod dywan nic ci nie da.

ABBADON

Nie. To moja sprawa i tyle.

OKKULTO (do telefonu)

Zbyszek? A, już jesteś pod klubem? I co? Jest Krucjata? Nie ma? Kurde, dupa. Dobra, może jeszcze przyjdą, cholera. Ok, powiedz tym z TVN-u, żeby poczekali, ciebie posłuchają. A sam wchodź, nie marznij. (szybko wybiera inny numer) Ej, jak Pablo przyjdzie, to też go wpuśćcie, dobra? Jaki Pablo? Picasso. Pablopavo, kretynko! Ja pierdolę. W Googlu sobie sprawdź. (kończy rozmowę, do kolegów) Nie wie, kto to Pablopavo.

ABBADON

Dwa lata temu też nie wiedziałeś.

Okkulto wyłącza telefon, patrzy zaskoczony na Abbadona.

OKKULTO

No dobra. O co ci chodzi?

ABBADON

O nic.

OKKULTO

Widzę przecież.

DESECRATOR

Powiedz mu.

Abbadon już otwiera usta, ale w tej samej chwili do garderoby wchodzi Horn. Wygląda zupełnie inaczej niż można by się spodziewać.

KONIEC ODC. 3