DIABOLIQUE – 33 procent, odcinek VIII

Długi weekend za nami. Słońce, woda, wypoczynek, wydana kasa, stłuczki i inne atrakcje przechodzą do historii. Czas zejść na ziemię, albo najlepiej pod ziemię. Do klubowej kanciapy, gdzie muzycy Belial rozważają wielce istotne kwestie, które kładą się cieniem na ich życiu. Prywatnym i zawodowym. Nastał czas negocjacji i podziału tego, co jeszcze nie zostało sprzedane. Ile procent zysków i jaki wkład będzie miał każdy członek kapeli, co komu leży na sercu? Ta pozorna zgodność nie prowadzi do niczego dobrego…

 

 

 

Desecrator uparcie milczy, Okkulto zaczyna się niecierpliwić.

OKKULTO

No? Gadaj!

DESECRATOR

Jak nie ma Miśka i nie będzie, to ja chcę 33 procent udziałów w zyskach kapeli.

OKKULTO

Od razu od kasy zaczynasz?

DESECRATOR

A co? Nic tak nie wyraża dobrej woli jak pieniądze. W twoim wypadku będzie to jej najbardziej dobitny wyznacznik.

OKKULTO

Dobra. Niech ci będzie.

DESECRATOR

No. I od razu się jakoś sensowniej zrobiło.

ABBADON

No, to jak już przy tym jesteśmy, to mnie wystarczy 25.

DESECRATOR

25? To ile ty miałeś do tej pory?

ABBADON

20.

DESECRATOR

Kurwa, Okkulto, nie wierzę.

OKKULTO

No co? Tak sobie wynegocjował, jak podpisywaliśmy ten duży kontrakt dziesięć lat temu i tak ma.

DESECRATOR

To już ja mam 25!

OKKULTO

Bo sobie wynegocjowałeś.

DESECRATOR (do Abbadona)

Słyszysz to?

ABBADON

Słyszę. Tak było.

DESECRATOR

Ale z was przyjaciele. Ja myślałem, że wy jesteście jak Hetfield z Urlichem, a wy jesteście jak Zamachowski z tą, no… z Zamachowską po prostu chyba… Kurwa, za dużo tego ścierwa czytam. (do Okkulta) Przez ciebie, człowieku! Tylko z tych gównianych portali można się było dowiedzieć, jakie Belial ma plany!

OKKULTO

Dobra, spoko, od teraz może być po 33. Dla nas wszystkich.

DESECRATOR

Nie, no, weź – za chwilę nam jeszcze obiecasz, że będziesz do nas dzwonił między trasami i robotą w studiu i nigdy nie zapomnisz o naszych urodzinach?

OKKULTO

Robię, co mogę.

DESECRATOR

I jeszcze że co? Że już więcej nie będziesz takim zarozumiałym dupkiem jak dotąd?

OKKULTO

Będę się starał.

DESECRATOR

Już to widzę.

OKKULTO (do Abbadona)

Stary, załatwię ci dobrego lekarza, znam jednego, świetny jest. Jakby co, wesprzemy się automatem. Ale zawsze będziesz miał miejsce w składzie. Obaj jesteśmy trzonem tego zespołu. Obaj. Ja i ty. Serio mówię. (natychmiast do Desecratora) Choć ciebie też bardzo cenię. Ale między nami dwoma jest szczególna więź. (do Abbadona) Prawda, Paweł? Pawełek?

Abbadon długo patrzy na Okkulta.

DESECRATOR (do Abbadona)

Przestań, człowieku, chyba mu nie wierzysz.

ABBADON

No, ale… Nie wiem, my się znamy od liceum, Jacek.

OKKULTO

Od pierwszej klasy.

DESECRATOR

Kurwa, jaka tandeta. Rzućcie się sobie w ramiona jeszcze. Głupi, Paweł, jesteś. U mnie będziesz bębnił, ja też ci składam ofertę. Co ty na to?

Abbadon nie odpowiada.

OKKULTO

Jak nie będziesz chciał, to możesz już nie pluć ogniem przed bisami.

ABBADON

Kurwa, to mnie wykańczało.

OKKULTO

To jak? Spoko?

ABBADON

Spoko.

Okkulto i Abbadon przybijają piątki.

DESECRATOR

Normalnie jakbym „M jak miłość” oglądał.

OKKULTO

Co cię jeszcze boli, Jacek, co?

DESECRATOR

Oprócz tego, że moja teściowa siedemdziesięcioletnia nazywa cię miłym chłopcem i że co drugi dzień widzę cię w necie ubranego jak teraz, jak łazisz po bankietach i żresz sushi z aktorkami z telenowel, pierdzieląc głupoty o Alistairze Crowleyu?

OKKULTO

Dobra, wiem. Z tym też koniec.

DESECRATOR

O, patrz, tak po prostu? I jak ty to przeżyjesz?

OKKULTO

Może on rzeczywiście miał rację.

ABBADON

Miał rację. Od dłuższego czasu chciałem ci to powiedzieć.

OKKULTO

To czemu nie powiedziałeś?

ABBADON

Ze strachu trochę. Czyli z wygody jednak też.

DESECRATOR

O masz, teraz ten się będzie biczował.

ABBADON

Nie. Jak już mówimy, co nam leży na sercu, to szczerze. (do Okkulta) Miałem cię dosyć, to prawda. Uznałem, że już niewiele nas łączy. Ale bardzo się bałem, że ze mnie zrezygnujesz. I dlatego nic nie mówiłem o moich problemach.

OKKULTO

Rozumiem, stary. Wybacz. Naprawdę przepraszam.

DESECRATOR

Porzygam się zaraz.

ABBADON

Spoko. Wybaczam. I ja też przepraszam.

OKKULTO

Nie masz za co.

ABBADON

Mam. Ja też przestałem o ciebie dbać. Widziałem, że się zatracasz, ale nie reagowałem.

Abbadon i Okkulto padają sobie w ramiona. Po chwili odrywają się od siebie. Siadają. Abbadon ociera łzy z oczu. Znowu ciężko oddycha. Szybko używa aplikatora.

DESECRATOR

Paweł, jesteś kretynem, tyle ci powiem.

OKKULTO

Jacek, powtarzam – co cię jeszcze boli, człowieku? No? Mów.

Desecrator milczy.

OKKULTO

No? Wal.

Desecrator milczy. Znowu się wierci.

OKKULTO

Mamy mało czasu. Mów, bo mnie trafi zaraz.

DESECRATOR

No bo… Bo ten… Bo chcę mieć udział w komponowaniu.

OKKULTO

Nie ma sprawy.

DESECRATOR

Tak? Poważnie?

OKKULTO

Wiem, że cię blokowałem. Forsowałem swoje pomysły. Od teraz mamy demokrację. Parę kawałków Mephistophelesa mogłoby spokojnie znaleźć się w naszym repertuarze.

DESECRATOR

Tak, jasne.

OKKULTO

Mówię poważnie. I powiem ci jeszcze, że byłem zły, że mi ich nie pokazałeś.

DESECRATOR

Mogłeś coś powiedzieć.

OKKULTO

Duma.

Desecrator mierzy wzrokiem Okkulta. Widać, że się łamie.

DESECRATOR

Poważnie? Uważasz, że moje numery są dobre?

OKKULTO

Świetne. Kilka na pewno jest lepszych od moich.

DESECRATOR

O masz. Nie wiem, co powiedzieć.

ABBADON

No widzisz? To jest Okkulto, którego znam. To jest ten facet.

DESECRATOR

A które ci się podobają? Mógłbyś wymienić tytuły?

OKKULTO

Ciągle nie wierzysz, nie?

DESECRATOR

Nie wierzę, że w ogóle słuchałeś płyt mojej kapeli.

OKKULTO

„Rotten Mind” z dema, „Rebel Angel” z pierwszej, „No Mercy” z drugiej… A, i jeszcze z tej samej, ten czwarty w kolejności, czekaj, zapomniałem tytułu…

DESECRATOR

„I Am The Son Of Satan”.

OKKULTO

Tak. „I Am The Son Of Satan”.

DESECRATOR

Głupi tytuł w sumie.

OKKULTO

Tak, ale nie o to teraz chodzi.

DESECRATOR

Tak, nie o to.

Desecrator milknie wzruszony.

DESECRATOR

Cholera, stary…

Desecrator i Okkulto padają sobie w objęcia. Po chwili odrywają się od siebie, we trójkę, już razem z Abbadonem przybijają efektowne „piątki”.

OKKULTO

United, panowie! Forever united!!!

DESECRATOR & ABBADON

Hell yeah!!! Belial rules!!!

Cała trójka – uradowana i odprężona – opada na kanapy.

OKKULTO

No. To robimy tę trasę po Stanach…

DESECRATOR

Ale żadnych gnojków od Łoza.

OKKULTO

Jasne. Gramy we trzech.

ABBADON

Tak. Surowo.

DESECRATOR

Bas, perkusja, gitara, wokal. Power trio.

OKKULTO

Pierdzielić jazz i elektronikę.

ABBADON

Powrót do korzeni.

DESECRATOR

Żadnych wywiadów. Żadnych zdjęć.

OKKULTO

Mrok.

ABBADON

Tajemnica.

DESECRATOR

Niepokojące plotki.

ABBADON

Klimat.

OKKULTO

Złowroga atmosfera.

DESECRATOR

Kompletne zaskoczenie.

ABBADON

Ponowny powrót na tron.

OKKULTO

Prawdziwe metalowe mięcho.

ABBADON

Żadnych kompromisów.

DESECRATOR

Yeah! Czyste zło.

Wszystkim nagle rzedną miny. Cała trójka patrzy na siebie.

ABBADON

Myślicie, że właśnie o to mu chodziło?

OKKULTO

No jak nie o to, to nie wiem o co. Trzeba to spisać, trzeba zrobić oświadczenie, specjalnie dla niego, że my, niżej podpisani, i tak dalej, i powinien dać nam spokój, nie?

DESECRATOR

No, nie wiem. On mówił o krwi.

ABBADON

Kurwa, faktycznie.

DESECRATOR

Krew. Że lubi krew.

Zapada pełne grozy milczenie.

KONIEC ODC. 8