A389 Recordings – wywiad z Domenicem Romeo

Gitarzysta sławetnego Pulling Teeth. Założyciel kultowej w wielu kręgach wytwórni, A389 Recordings. Prywatnie ojciec i mąż. Wiecznie zabiegany, jednak wciąż zasypujący nas złowieszczym hałasem z najwyższej półki. Jakiś czas temu udało zamienić mi się z nim kilka słów odnośnie swojej działalności wydawniczej i jego muzycznych ścieżek, czego owocem jest ten wywiad. Czytajcie, a później bierzcie się za słuchanie – nie będziecie żałowali.

Proszę przedstaw się i opowiedz o powstaniu A389. Ciężko było założyć swoją własną wytwórnię czy wszystko przeszło raczej bez większych problemów?

Nazywam się Domenic Romeo i założyłem swoją wytwórnię w 2004 roku, wszystko po to, aby pomóc znajomym wydawać ich muzykę, kiedy jeszcze udzielałem się w aktywnie koncertujących zespołach. Natomiast z czasem, kiedy styl mojego życia się zmienił, zacząłem traktować to jako formę zaangażowania, niewymagającą ode mnie bycia w trasie i tym podobnych rzeczy. Sam początek był naprawdę łatwy. Pierwszym wydawnictwem była natomiast kapela z Baltimore, Bring It On, którą tworzyli moi dobrzy kumple, z którymi grałem zresztą sporadycznie. To był kawał surowej, „robotniczej” muzyki w stylu nowojorskiego hardcore’u późnych lat 80-tych. Chciałem nauczyć się wszystkiego sam i być zaangażowany naDom1 każdym etapie twórczości – od aranżacji kawałków, aż po odpowiednie nagranie i wypuszczenie tego w świat. Co więcej, dalej jestem dumny z tego albumu, po wydaniu ponad 160 innych płyt. Potem wszystko poszło gładko.

Rozumiem, jednak jeśli mam być szczery, zawsze wydawało mi się, że prowadzenie małej, niezależnej wytwórni nie jest najłatwiejszą rzeczą na świecie. Stąd moje pytanie: czułeś się kiedyś na tyle zmęczony tym „biznesem”, że chciałeś rzucić to wszystko i już nigdy do niego nie wracać?

Zanim zostałem ojcem, zajmowało to praktycznie cały mój czas, jednak nie dbałem o to – jestem typem osoby, która zawsze musi być czymś zajęta. Jednak, kiedy patrzę na to z obecnej perspektywy, stworzyłem potwora, cały czas czegoś ode mnie wymagającego. Nasiona, które zasiałem ponad 10 lat temu, przemieniły się w duże rośliny, które wymagają stałej pielęgnacji, jeśli ma to jakikolwiek sens. Zawsze więc jest coś do roboty, jednak dostaję najlepsze wsparcie, zarówno we własnym domu jak i magazynie A389, nie wspominając o kapelach, które tworzą tę wytwórnię.

Jeśli jesteśmy przy temacie kapel – powiedz jak wygląda twoja współpraca z nimi? Kontaktujesz się z nimi osobiście, jeśli któraś przypadnie Ci do gustu, czy to raczej one zgłaszają się do Ciebie, wysyłają swój materiał, etc. Faktem jest bowiem, że pomogłeś w promocji wielu młodych i naprawdę dobrych kapel (takich jak Full Of Hell czy Noisem), jestem więc ciekaw jak to wygląda od strony technicznej?

To zależy, jednak w większości wypadków to ja znajduję kapele, z którymi nawiązuję potem kontakt – słucham ich demówek, odzywam się do nich i obserwuję przez jakiś czas. Tak było między innymi z Full Of Hell, od czasów ich pierwszego dema i ep-ki, jestem totalnie zaangażowany w ich twórczość. Co do naszej współpracy, to chyba jedna z najbliższych i najbardziej płodnych relacji jakie posiadam z kapelami, które wydaje w całej historii A389. Natomiast co do Noisem, byli oni niesamowitym, lokalnym talentem i uznałem, że świat musi o nich usłyszeć, to wszystko było jak uderzenie błyskawicy. Tak więc te dwie kapele są dla mnie szczególne, ponieważ zaczęły grać w bardzo młodym wieku i mogłem obserwować ich rozwój i tworzenie własnego stylu na przestrzeni ostatnich kilku lat. Jednak to nie wszystko; grupy jak Ilsa, Homewrecker czy Seven Sisters Of Sleep dzierżą pochodnię naprawdę złowrogiego hardcore/metalu, który uwielbiam i wciąż wydają świetne albumy. Miałem także okazję wydać wczesne albumy zespołów, takich jak Nothing, Iron Reagan czy Young And In The Way, które później zrobiły dużą karierę w większych wytwórniach. Do tego wszystkiego można dodać także mnóstwo starszych kapel, którym pomogliśmy zaprezentować swoją twórczość młodszym pokoleniom, a to między innymi tacy giganci jak Integrity, Haymaker, Eyehategod, Ringworm czy The Black Dahlia Murder. I oczywiście moi faworyci, czyli grupy grające najbardziej brudny odłam wydawanej przeze mnie muzyki, będące jednak często na dosyć przegranej pozycji. Wszystkie zaczęły w tej samej kategorii, jednak z czasem ewoluowały i zamieniły się w prawdziwe bestie z łatwo rozpoznawalnym stylem. Sprawdź Genocide Pact czy Of Feather and Bone. Miażdżące.Dom2

Starasz się być na bieżąco ze wszystkimi nowymi kapelami czy raczej czas na to nie pozwala?

Staram się jak mogę, ale za każdym razem zawodzę. Wszystko przychodzi wtedy, kiedy przyjdzie czas.

Ok, skupmy się teraz na Twojej aktywności muzyka – grasz w jakiejś kapeli po zakończeniu działalności przez Pulling Teeth?

Grałem przez jakiś czas w Ilsa, ale nie trwało to, niestety, długo, a wszystko z powodu braku czasu – praca, rodzina, rozumiesz… Starałem się, aby zespół koncertował i był zauważony, jednak często nie byłem w stanie opuścić domu z powodu różnych obowiązków. Tak więc zagrałem z chłopakami krótką trasę wraz z Integrity, po tym jednak wycofałem się i na pokład wskoczył Tim Tation, co było najlepszym rozwiązaniem. To było super doświadczenie, jednak na krótką metę, choć muszę przyznać, że granie z nimi było dla mnie świetną sprawą.

Jeśli już mowa o braku czasu, powiedz: ciężko pogodzić obowiązki rodzinno-zawodowe z tymi wynikającymi z publikowaniem tylu kapel?

Tak, i co więcej – staje się to coraz cięższe, ponieważ rodzina jest dla mnie priorytetem, lecz wydawnictwo od samego początku było moją życiową pasją. Musisz jednak pamiętać, że pewnego dnia wszystko to się skończy, zostanę pogrzebany i wiem, że muszę wykorzystać cały czas jaki został mi dany, aby osiągnąć swój cel. Zegar tyka.

Dom3Myślę, że żadna z kapel nie poczuje się urażona, tak więc jestem ciekaw: który z zeszłorocznych, wydanych w A389, albumów jest według Ciebie najlepszy? I na który czekasz z największą niecierpliwością?

Ten rok zapowiada się naprawdę dobrze. Wiele kapel zaprezentuje swoje najlepsze dzieła, wystarczy wymienić chociażby Noisem, Ilsa, Genocide Pact czy Seven Sisters Of Sleep. Zeszły rok natomiast zdecydowanie należał do Full Of Hell i ich kolaboracyjnego albumu z Merzbow. Znakomity, brutalny i niesamowicie kreatywny, szczególnie gdy posłuchasz jego drugiej części (Sister Fawn – przyp. Kevin). Co do reszty – nie mam pojęcia, niech więc będzie „Hotter Than Hell” Kiss, żebym nie musiał więcej wybierać.

W porządku, czas zatem na ostatnie, najbardziej trywialne zresztą, pytanie: skąd wziął się pomysł na nazwę A389 i co się za nią kryje?

Kiedy po raz pierwszy przybyłem do Ameryki, miałem ze sobą jedynie gitarę, plecak z ciuchami i 300 dolców, nie żartuję. Jedna z pierwszych prac, jaką udało mi się znaleźć, polegała na opróżnianiu z resztą ekipy opuszczonych, zamkniętych domów, często były to także legowiska ćpunów. Wszystko w tej złej, gorszej części miasta. Kiedy już robota była skończona, zakładaliśmy blokadę i oznaczaliśmy drzwi. I właśnie ta blokada nosiła nazwę „A389”.

Rozmawiał Kevin Nazencew

Zdjęcia: archiwum