STONE  HEART – jesteśmy dumni z tego, skąd pochodzimy!

Nie wiem jak Wy, ale ostatnimi czasy widzę jakoś dużo Śląska w muzyce. Swoje pochodzenie podkreślają black metalowcy, nie wstydzą się tego hardcore’owcy. Stone Heart grają całkiem konkretny hałas, więc dziwne by było gdyby po premierze płyty zabrakło ich na łamach Violence. Na moje pytania odpowiadał wokalista Paweł!

„Silesia Hardcore to stan umysłu” czy Waszym zdaniem granie hc na Śląsku różni się w znaczący sposób od grania w Warszawie, Poznaniu, Krakowie? Czy miejsce z którego pochodzicie wpłynęło w sposób znaczący na muzykę jaką gracie?

Dobre hasło! Różni się chyba tym, że nie jesteśmy gorolami he, he, he. A tak poważnie, wydaje mi się, że kiedyś, z jakieś 10 lat temu to była może różnica i często mówiło się o śląskich kapelach jako o tych, które grają ciężko, nie wiem jak to nazwać, „hate’owo”, przynajmniej ja to tak pamiętam, tak to mniej więcej wyglądało, kiedy zaczynałem z hardcore’m. Wtedy Silesia Hardcore kojarzył mi się z HNDM i Hard Work – a to były i są nadal kapele, które mają wielkich wokalistów i ogólnie wyglądają groźnie. Teraz już tak nie jest, jest trochę kapel, które tworzą ludzie z mojego pokolenia, ciut starsi/młodsi i wygląda to już całkiem inaczej bo jest i posi-core np. Bright Light czy do niedawna jeszcze Nice Shoes, Minority i my gramy bardziej taki bujający hardcore, mamy mocnego reprezentanta sceny alternatywnego metalu/crab-core’a (śmiech) Sight To Behold i jeszcze na pewno kilka kapel, których nazw nie potrafię sobie teraz przypomnieć. Nie uważam, że Śląsk miał jakiś mega wpływ na to jak gramy, w sumie ja jestem z małego miasta, reszta chłopaków tak samo, gramy od 6 lat w garażu u naszego basisty i nie otacza nas na co dzień taki typowo śląski krajobraz – familok, gruba, hołda. To pytanie powinno zostać skierowane do wszystkich kapel z Rudy Śląskiej…STONEHEARTLOGO

W obiegowej opinii fanów ciężkiego grania Śląsk kojarzy się głównie ze sceną metalową. Czy hc jest gatunkiem popularnym w Waszym regionie? Można powiedzieć, że istnieje śląska scena hc?

Ja bym powiedział, że istniała i istnieje, a nawet pokusił się o stwierdzenie, że stała się jakby bardziej zgrana. U nas nie ma tak, że cała scena koncentruje się wokół jednego miasta – tak jak to jest np. w Warszawie czy Poznaniu. Jest wielu ludzi rozsianych po całym Śląsku, jedni mieszkają bliżej siebie, drudzy dalej, więc ta integracja przebiegała zawsze trochę inaczej niż w pozostałych  regionach Polski. To jest bardziej taka scena regionalna, a nie miastowa – nie mówi się katowicki hardcore, mikołowski hardcore tylko Silesia Hardcore, czyli to wszystko brane jest całościowo. A najbardziej aktywnymi „ośrodkami” sceny na ten moment są na pewno Mikołów, ADK Berza na Rudzie oraz Bielsko-Biała (choć to Śląsk raczej tylko z uwagi na administracyjne konotacje).

W Waszych wypowiedziach podkreślacie to, że jesteście zespołem ze Śląska, płyta nosi tytuł „Silesia hardcore” – chcieliście stworzyć nową jakość, coś jak NYHC?

Po prostu po czasie gonienia za tą „inną/lepszą” Polską, postanowiliśmy nie wstydzić się tego skąd pochodzimy. Dodatkowo 3 naszych chłopaków pracuje na kopalni, więc to była chyba taka naturalna ścieżka, wybór, który sam z siebie pojawił się na naszej drodze. Ja ponadto miałem zamysł, żeby ta płyta i 2 kawałki z niej („T.C.O.B” i „The Crew”) to były takie hymny naszej części polskiej sceny hardcore, po prostu lubię to jak tu wszystko wygląda, lubię ludzi, którzy tworzą cały ten bajzel na południu, spotkaliśmy ich kilku na swej drodze i to miał być też hołd dla tych wszystkich typów, bez których gówno byśmy zrobili i nie znali w ogóle hardcore’a.

Płytę wydał zasłużony dla polskiej sceny hc label, czyli Spook Records. Jak się Wam współpracuje? Czy relacja „zespół – wytwórnia” ogranicza się jedynie do wytworzenia finalnego produktu jakim jest CD, czy może Spook wspiera Was również w organizacji koncertów?

Współpracuje się dobrze, teraz mieliśmy całkowicie inny układ niż przy poprzednich płytach i wszystko było O.K. Szkoda jedynie, że przez w sumie takie niedogadanie nie doszedł do skutku (jak na razie mamy nadzieję) nasz winylowy split z Minority. A co do organizowania koncertów to Spook załatwił nam kiedyś parę gigów, ale nie była to jakaś mega pomoc typu „zrobię wam trasę, wy tylko powiedzcie kiedy”, raczej taka normalna pomoc – jak coś się działo, to pisał i tyle, bez szału.

Jesteście zadowoleni z tego jak przyjmowany jest „Silesia hardcore”? Dominują opinie pozytywne czy może częste są też głosy krytyki?

W akcji

W akcji

Nam się płyta podoba, kawałki fajnie się nam gra na koncertach. Trochę nam zeszło z jej pisaniem, no ale cóż, takie już różne zawirowania były. Natomiast samą „nagrywkę” wspominamy bardzo pozytywnie! Nagrywaliśmy u naszego dobrego kolegi Maćka w Waiting Room Studio w Oświęcimiu. Jak zwykle było dużo śmiechu. Ja się bardzo cieszyłem z tego, jak nagrywaliśmy wokale – zawsze było tak, że były nagrywane na szybko, gdzieś na koniec każdej sesji, a teraz miałem cały dzień dla siebie, było to super przeżycie i na pewno wpłynęło na jakość wokali na płycie. Za wiele gigów nie zagraliśmy po wydaniu płyty, ale te, na które udało nam się dojechać były bardzo dobre – ludzie znali teksty, zabawa była naprawdę zajebista! Większość opinii była pozytywna, pojawiło się oczywiście parę głosów krytyki, ale przecież nie wszystkim musi pasować akurat to, co gramy i my to szanujemy. Niemniej miło robi się jak ktoś powie kilka ciepłych słów o krążku, albo jak widzimy kogoś, kto ma na sobie naszą koszulkę. Choć wydaje mi się, że ogólny hype na SH już się skończył, istniejemy w świadomości ludzi jako kapela na jakimś tam poziomie, ale bez fajerwerków (śmiech) jak to było na początku naszej działalności.

Czujecie się lokalnymi patriotami? Scena HC z założenia piętnuje wszelkie przejawy nacjonalizmu, ciekawy jestem tego jakie jest Wasze zdanie na temat działalności Ruchu Autonomii Śląska?

Na pewno jesteśmy dumni z tego, skąd pochodzimy. Ja ogólnie kocham Mikołów – to miasto ma w sobie coś naprawdę niezwykłego, może to kwestia moich przyjaciół i znajomych, nie wiem, ciężko mi to określić. Chłopaki na pewno to samo powiedzieliby o Jaśkowicach. Wydaje mi się, że w Ślązakach jest silne przywiązanie do miejsca, w którym się urodzili/wychowali, inaczej niż w pozostałych regionach Polski. Więc w sumie można nazwać to lokalnym patriotyzmem, który nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek nacjonalizmem, ksenofobią itd. Czasami śmiejemy się z „goroli”, ale są to żarty i myślę, że nasi znajomi „zza granicy” o tym wiedzą. Choć na pewno są jakieś różnice w mentalności/wychowaniu ludzi z różnych regionów Polski czy nawet świata i tak też jest pewnie ze Ślązakami, nie każdy nas też pewnie lubi. Co do RAŚ-u powiemy krótko – to gówno, nie różni się to niczym od innych partii politycznych w tym kraju i jeśli ktoś sądzi, że dzięki nim Śląsk będzie się miał lepiej to jest w dużym błędzie.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski