OFFENCE – Czas  wszystko zweryfikuje. Tak było jest i będzie z każdym trendem

Od jakiegoś czasu trudno jest oprzeć się wrażeniu, że chyba w każdej obskurnej piwnicy łoi się dziś staro szkolny death metal. Efektem takiego zagęszczenia – nie tylko na polskiej scenie – jest duża ilość kapel, które poza bezkrytycznym odtworzeniem wzorców sprzed lat nie potrafią nic więcej. Jak z każdą modą tak i z modą na oldschool bywa tak, że w większości niesie za sobą zalew tandety. Cóż, takie czasy… Dlaczego od tak gorzkich zdań zaczynam wstęp do słów kilku jakie zamieniłem z krzykaczem Offence? Otóż skład ten jest jednym z zespołów, dla których cały ten pęd w kierunku starego brzmienia ma autentyczny sens. Przed chwilą wydali bardzo udany, debiutancki krążek a wszystkich goniących za modą jak i tych „prawdziwych” zapraszam do lektury kilku uwag zamienionych z wyżej wymienionym osobnikiem…

Witaj Hellscreamarros! Dlaczego Offence jest czymś więcej niż tylko kolejnym, old school’owym bandem na polskiej scenie?

Witam! Mnie o to pytasz ? Robisz wywiady, piszesz do zinów, więc jesteś pewnie bacznym obserwatorem naszego piekiełka zwanego podziemiem. To Ty powinieneś mi odpowiedzieć na to pytanie. Ja widzę to w następujący sposób: Offence to nie kolejny zespół retro, powstały z nudów. Coś na zasadzie – trzeba pograć, bo mam za dużo czasu, gdyż jestem wynudzonym 18-latkiem. Każdy z nas zapierdala i walczy by mieć ten wolny czas. Gramy bo zawsze czuliśmy taką muzykę. Same podwaliny pod Offence były stworzone już dawno temu pod nazwą Selfdestruction, ale, niestety, nie było wtedy konkretnego składu, więc z Chaosem zawiesiliśmy zespół i czekaliśmy na lepsze czasy. Z byle kim nie mamy zamiaru grać, tak jak to w różnych ogłoszeniach matrymonialnych bywa. Po jakimś czasie odpowieni skład się znalazł. Nie robimy nic na siłę, ale to co czujemy, odruchowo. Nie jesteśmy kurwą i nie robimy nic pod publiczkę. Co do samej muzyki jesteśmy świadomi, że nic nowego nie tworzymy, lecz robimy to po swojemu po „offensowemu” i nie wstydzimy się tego mówić, a jednocześnie oddajemy cześć starym zespołom z przełomu lat 80/90.

Death metal w wydaniu old school’owym jest obecnie zdecydowanie na topie – z czego Twoim zdaniem wynika powrót tego gatunku i fakt, że od kilku lat mamy na scenie coraz więcej dobrych zespołów obracających się w takiej stylistyce? Ludzie są znudzeni technicznym, nowoczesnym graniem?

Mody przychodzą i odchodzą. Sądzę, że zaczęło się to już jakoś przed 2000 rokiem. Ludzie mieli dosyć klawiszowej popeliny czy technicznej masturbacji. Zespoły, które wtedy powstały były w opozycji do tego co się działo, nie będę tu sypał nazwami bo pewnie każdy siedzący w temacie wie o jakich zespołach mówię. Z tej opozycji nagle po jakimś czasie zrobił się, że tak powiem, trend, coraz to więcej zespołów zaczęło przybywać, tworzyła się publika takiej muzyki, zrobiło się to po prostu normalne i oczywiste. Teraz każdy małolat słucha starych olschoowych bandów, czy zespołów nowych, które nawiązują do sceny z przemu lat 80/90. Pod koniec lat 90 było to kompletnie nie do pojęcia. Laski słuchały rzeczy typu Anathema, ostatnich płyt Tiamat czy My Dying Bride, czy ogólnie bardziej gotyku i lightowych rzeczy. Jestem w szoku, że teraz co druga laska popierdala w koszulce Possessed czy Asphyx. Pamiętam koncert Damnation w Katowicach w 2000 roku, poszło chyba z 10 biletów, każdy miał wyjebane na takie zespoły. Chłopaki poobwieszani łańcuchami, pieszczochami. A teraz ? Co drugi band tak się nosi. Jest przesyt nowych zespołów na scenie, ale zostną tylko te najbardziej wartościowe. Czas wszystko zweryfikuje. Tak było jest i będzie z każdym trendem.

Czas  wszystko zweryfikuje. Tak było jest i będzie z każdym trendem

Czas wszystko zweryfikuje. Tak było jest i będzie z każdym trendem

Offence pojawił się w podziemiu trzy lata temu lecz właściwie każdy z Was ma za sobą staż w innych zespołach. Jak kształtował się obecny styl zespołu? Od początku zakładaliście, że grać będziecie taką a nie inną muzykę?

To, że Offence brzmi teraz tak szwedzko jest przypadkiem. Kawałek, który był nagrany na split z Throneum nie miał takiego brzmienia. Chaos odkupił starą kostkę bossa – heavy metal, rozkręcił wszystkie pokrętła na full i już tak zostało niczym Entombed w swoim czasie, kiedy odkryli te specyficzne brzmienie (śmiech), więc poszliśmy w tę stronę. Jeśli mówimy o samych kompozycjach to było dla nas oczywiste. Gramy to co czujemy od lat.

Pierwsze wydawnictwo Offence to właściwie jeden numer „Revenge Is Significant”, który znalazł się na limitowanym splicie z Throneum. Kooperacja z tak uznanym w podziemiu bandem pomogła wam wystartować?

Na pewno w jakiś sposób pomogła, samo to, że materiał ukazał się na vinylu, potem kasecie, a nawet ukazały się koszulki z owego splitu. Sam utwór był dla nas próbą nagrania dla samych siebie i zobaczenia jak to będzie brzmieć w całości. Nie zakładaliśmy, że utwór znajdzie się na splicie, ale jak widać wyszło inaczej. Możemy się tylko cieszyć z takiego obrotu sprawy.

„R.A.W”, pełnowymiarowy debiut Offence pojawił się na rynku dosłownie przed chwilą. Wydaniem materiału zajmuje się label z wieloletnim stażem w podziemiu (choć mam wrażenie w ostatnich latach działający raczej dość niemrawo), czyli mocno o sobie przypominający w tym roku Mad Lion Records – czego oczekujecie po tym dealu? Uważasz, że dziś, gdy wiele zespołów bierze swoje sprawy we własne ręce a niszowe wytwórnie ograniczają się tylko do wydania materiału, posiadanie kontraktu jest niezbędne?

Nie będę ukrywał, że akurat w przypadku wydania doszło do podpisania umowy etc. Zazwyczaj odbywało się to na tak zwaną „gębę” w naszych poprzednich zespołach. Za wcześnie mi jeszcze mówić czy zrobiliśmy dobrze czy źle. Jak na razie współpraca przebiega bardzo dobrze. Mad Lion Records mimo, że nie wydaje dużo i że miał nieco przestój jest konkretnym labelem. Przemka znam sporo lat i jest to serio bardzo spoko człowiek. Sama wytwórnia ma sporo kontaktów, poza tym nie dalibyśmy sobie sami rady z wydaniem albumu i rozporowadzaniem go. Notoryczny brak czasu, ale prawda jest taka, że zespół ma nagrywać płyty, grać koncerty, to jest rola zespołu. Od wydawania płyt są wytwórnie.

„R.A.W” to dziewięć numer wyjątkowo siarczystego i kopiącego dupsko death metalu starej szkoły. Osobiście, w waszym graniu największą inspiracją jaką słyszę jest Szwecja i bandy pokroju Nihilist/Entombed, Grave, Dismember… Udało się wam jednak coś czego nie można powiedzieć o wielu zespołach inspirujących się tamtejszą sceną – stworzyliście materiał surowy, brutalny, ale jednocześnie bardzo dynamicznym i tłustym brzmieniem. Macie jakiś sprawdzony patent na tworzenie swojego własnego death metalu?

Tak mamy patent… Słuchać muzyki i inspirować się nią, lecz tworzyć muzykę z główką i po swojemu, a nie bezczelnie kopiować. Miło, że to zauważyłeś.

Jeśli jesteśmy przy inspiracjach szwedzką sceną to jak oceniacie nowy krążek Entombed, przepraszam Entombed A.D. ?

Szczerze, nie słyszałem jeszcze ich albumu. Słyszałem tylko jeden kawałek, a w zasadzie widziałem, bo był to teledysk i nie będę ukrywał, że to starsznie przeciętne granie. Nie podszedł mi ten utwór i jeśli tak ma wyglądać cały album to ja pasuję. Szkoda, że L.G. nie pociągnął tego zespołu w totalnie stare czasy. No trudno…

Wałkując temat „R.A.W” trudno jest pominąć chwilami dość mocno dochodzącą do głosu punkową wręcz dynamikę na jakiej oparte są podstawy utworów (choćby „Natural Violence”). Chcieliście dodać do death metalowej formy maksymalnie dużo powietrza a może to po prostu sentymentalny ukłon ku czasom gdy ciężkie granie nie dzieliło się jeszcze na tak wiele gatunków i scen jak dziś?

No i widzisz, znowu trafiłeś. Słuchamy dużo starego, konkretnego punka z lat 80-tych jak The Exploited, Moskwa, Siekiera, Dezerter. Ale nie muszę Ci tłumaczyć jak ewoluowała w tamtych czasach muzyka ekstremalna, pewnie doskonale sobie zdajesz z tego sprawę. Nie da się tych naleciałości wykorzenić.offence band2

Dzierżysz w Offence mikrofon, więc wydajesz się być odpowiednią osobą do tego by wyjaśnić koncept jaki przyświeca tekstom na „R.A.W”. Liryki mają jakąś myśl przewodnią?

Myślą przewodnią tekstów jest: przemoc, perwersyjny seks i alkohol. Czyli to co misie lubią najbardziej. To czym bombardują nas media i to co w największej ilości się sprzedaje. Sfera liryczna w Offence dotyka tego wszystkiego co jest z tym związane, czyli także nienawiści, śmierci oraz przestępstwa jako słowa kluczowego. Teksty Offence można porównać do ciemnej bramy starej kamienicy w jakieś obskurnej dzielnicy, w porach wieczorno-nocnych, gdzie odwiedzając takową bramę, można już z niej nie wyjść lub być kaleką do końca życia.

Pisząc liryki ukierunkowane na taką tematykę łatwo jest popaść w sztampę. Skąd taki a nie inny kierunek tekstów? Zawierasz w nich własne doświadczenie czy to nic innego jak fikcja literacka?

Inspiracje do pisania tekstów w moim przypadku są różne. Nie będę ukrywał, że część tekstów to fikcja, ale połowa z nich już dotyczy rzeczy, czy zdarzeń autentycznych. Nie będę sypał tytuałmi utworów, który jest z jakiej bajki, bo nie mam aż takiej potrzeby uzewnętrzniania się. Sorry.

Powoli zaczyna nam się jesień czyli czas tradycyjnie zwany sezonem koncertowym. Macie jakieś szczególne plany w tej materii? Mad Lion Records znany jest z tego, że ma dobre kontakty ze sceną czeską  – czy w związku z tym Offence zacznie pokazywać się za naszymi południowymi granicami?

Jak na razie mamy parę planów koncertowych, ale nie są jeszcze potwierdzone, więc nie chcę mówić z góry. Debiut sceniczny Offence na scenie czeskiej był już w maju. Zagraliśmy na festivalu Grabofest przed Root. Sądzę, że jeszcze nie raz zagramy u naszych sąsiadów.

Dzięki za poświęcony czas!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu