NUCLEAR VOMIT – patologizacja rzeczywistości

…klasyczna historia o Jasiu i Małgosi molestowanych przez Świnię z piekła rodem, przygoda zakończona gore grind’owym happy end’em… z ryjcem w korycie!!! Tym razem we wstępie nie będę się silił na jakieś wyszukane frazesy. Powyższy cytat doskonale obrazuje to z czym spotkamy się na nowym dziele Nuclear Vomit. Jeśli jeszcze nie nacie „Koryto” to proponuję w trybie pilnym zabrać się za nadrabianie zaległości. Zapraszam też na krótki wywiad, którego udzielili mi Vaginathor oraz Perkinz. Smacznego!


Witam!!! Panowie, co nowego w Waszej chlewni, podobno pojawiło się nowe Koryto…jeżeli ktoś nie będzie się brzydził do niego zajrzeć to znajdzie tam…?

Vaginathor: Witam…. w naszej chlewni same pozytywne gnojowisko, a to głównie za sprawą nowego „Koryta” he, he…

Dzięki temu teraz możemy się babrać radośnie w gnoju ile wlezie… Nie bójcie się, zapraszamy… Komu przypadła do gustu „Obora” ten na pewno nie będzie zawiedziony jeżeli da nura w korycie… Być może nawet jeszcze się bardziej zniesmaczy, bo wszelakich porytych dewiacji teraz mam wrażenie trochę u nas więcej niż na debiucie… jest tak jak być powinno – konkretne świniobicie połączone z obleśnym pierdolnięciem wszelakimi fekaliami… Do tego oczywiście parę ciekawych jak na nas rozwiązań ale to już pozostawiam do oceny wszelkiej maści patologicznej publiczności…

Perkinz: Siemasz! Jeśli ktoś nie będzie się brzydził zajrzeć do pudełka to istnieje dość duże prawdopodobieństwo, że znajdzie w środku płytę. Okrągłą.

Wiele zespołów podkreśla to jak ważne są w ich twórczości liryki, przesłanie, które niesie ze sobą muzyka… jak to jest w Waszym przypadku? Co chcecie przekazać światu poprzez istnienie tworu Nuclear Vomit?

Perkinz: Trafiłeś w 10, bo my ideologię stawiamy na piedestale: chcemy pokazać światu, że można się wyśmienicie bawić bez alkoholu, narkotyków, wszelkiej maści używek, mięsa i pornografii… na szczęście na samych chęciach się kończy.

Vaginathor: Widzisz my w tej kwestii podchodzimy po części trochę inaczej. Nasze dwa gardła którymi dysponujemy traktujemy w dużej mierze jako po prostu kolejny instrument potrzebny aby cały ten gnój lepiej zabrzmiał. Liczy się przede wszystkim zajebista zabawa na bazie konkretnego jebnięcia a przy okazji patologizacja tej całej porytej rzeczywistości w której przyszło nam egzystować. Dzisiaj większość boi się własnego cienia nie wspominając o obronie swoich wartości czy celów w życiu. My mamy wszystko w chuju i bawi nas to niezmiernie, że możemy wyrzygać wszelakie swoje dewiacje i przemyślenia doskonale się przy tym bawiąc i co najważniejsze dalej brnąć w totalny syf przy okazji jakoś tam się spełniając . Więc z drugiej strony nawet jestem w stanie się z Tobą zgodzić, że przekaz liryczny także odgrywa u nas jakąś tam rolę ha, ha, ha… Światu nie chcemy nic przekazać. Sramy na ten cały cyrk, choć w sumie gdyby nie on to, to nasze istnienie też by nie miało sensu he, he, he… czyli dalej brniemy w gówno…

Skąd w ogóle w Was ciągoty do świńskiej tematyki? Ktoś z zespołu mieszka na wsi i zajmuje się hodowlą materiału na schabowe?

Vaginathor: Dlaczego świńska tematyka… hm bo świnie są zajebiste – zeżrą byle co, trochę ponapierdalają, srają pod siebie, wszystko pierdolą i broczą cały swój żywot w totalnym gównie… Taka tematyka do nas pasuje i nie wyobrażam sobie innej tematyki w Nuclear Vomit… Oczywiście postrzegając świńską tematykę jako wszystko co dla przeciętnego człowieka ona prezentuję to jest to tematyka rzeka…Mam tu na myśli wszelakie patologie, dewiacje, amoralność itp…Krótko mówiąc – wszystko, co świńskie nas bawi i tak pozostanie…

Perkinz: Każdy w Polsce żyje na wsi, ryjem w ryj z knurem, więc śmiało możemy powiedzieć, że „reprezentujemy głos ulicy”.

Gdyby dziś pojawił się ktoś wykładający kasę na video Nuclear Vomit to jak wyglądałby scenariusz takiego filmiku?

Vaginathor: Tony gnoju, krwi, nasienia, ciał w stanie rozkładu, owrzodzonych cip, pomarszczonych dup, poucinanych mega cycorów, ropiejących kutasów, poronionych resztek płodów, rozjebanych zakonnic, powieszonych pedałów w sutannach, tępych narzędzi, szarpanych ran, podciętych żył, wszystko sprofanowane jak się tylko da, he, he, he… Coś by się pewnie jeszcze dorzuciło, ale nie ogarniam…

Perkinz: Scenariusz w dużej mierze zależałby od numeru, do którego miałby być zrobiony… Na „Korycie” poruszamy wiele problemów współczesnego jestestwa, choćby niespodziewane keratynowe narośle na łechtaczkach tzw. Cipiepazury, czy problematyka samogwałtu raszplą, ale mogę zaręczyć, że w video na pewno znalazłaby się wóda, dziwki i lasery w ilościach hurtowych.

Gdy tylko macie okazję to prezentujecie swoją muzę na koncertach, pełnych szalonego performance… jest coś czego nigdy byście na scenie nie zrobili?

Vaginathor: Nie wiem czy jest coś czego byśmy nie zrobili…to zależy od stanu upojenia alkoholowo-narkotykowego… zdarzały się koncerty pełne posoki i wymiocin tudzież napierdalania w meatball (i powiem szczerze świński łeb godnie może zastępować popularną futbolówkę he, he)… Początki były obiecująco-przeginające… ale mogę obiecać, że na pewno jeszcze nie raz zaskoczymy patologią he, he…

Perkinz: Czego nie zrobilibyśmy na scenie? Nigdy nie zagralibyśmy chrześcijańskiego country z grupką autystycznych dzieci w chórku (choć brzmi to prawdziwie epicko). Poza tym nic innego nie przychodzi mi do głowy.

Na zakończenie chciałbym zapytać Was już zupełnie poważnie o najbliższe plany Nuclear Vomit? Podobno kroi się jakiś koncert w Warszawie?

patologizacja rzeczywistości

patologizacja rzeczywistości

Vaginathor: Tak zgadza się – 3 lutego napierdalamy w Warszawie na Świnia Fest. Zapraszamy serdecznie bo kroi się totalna impreza tym bardziej że wówczas obchodzę urodziny, więc znając życie chlewnia będzie nieprzeciętna he, he….podobnie zresztą jak dwa lata temu…widać imprezy urodzinowe w stolicy weszły mi w krew… Zapraszamy więc na morze wódy he, he… Co do planów to nie pozostaje nic innego jak tylko grać. W lutym szykują się jeszcze sztuki w Katowicach, we Wrocławiu, w Bielsku-Białej i pewnie jeszcze coś dojdzie do tego…prócz tego w kwietniu i maju sztuki w Czechach i być może Austrii lub Niemczech i do tego jeszcze mały tour po naszym pięknym kraju może dojdzie ale wiesz jak z tym u nas bywa… Pożyjemy zobaczymy… Prócz koncertów w pierwszej połowie 2012 powinien ujrzeć jeszcze światło dzienne split prawdopodobnie z sosnowiecką Paranoią, na którym to znajdą się nasze 4 kawałki, które się nie znalazły na „Korycie” a zostały zarejestrowane podczas tej samej sesji… więc trochę się będzie działo…

Ostatnie dwa słowa do ojca prowadzącego zostawiam Wam, dzięki za poświęcony czas!

Vaginathor: Dzięki za zajebiste pytania jak i wsparcie…sięgnijcie do „Koryta” a się nie zawiedziecie i zapraszamy oczywiście na koncerty. Do zobaczyska Stay Sick!!!

Perkinz: „Jak w korycie jest pełno, to świnie będą się pchały” czego Wam i sobie życzę.  Zdrówko!

Rozmawiał Wiesław Czajkowski