NORYLSK –   nie ma wyjścia, trzeba grać grinda!

Norylsk to jeden z tych zespołów dzięki którym wciąż można mieć nadzieję na to, że nasza rodzima scena grind nie jest tworem zawieszonym w próżni. Zadebiutowali płytą naprawdę mocno kopiącą w sam ryj… dlatego też bez zbędnych ceregieli zapraszam na wywiad, którego udzielił mi Budyń, basista kapeli.

 

Witaj Budyń!! Na początek w dwóch lub więcej (według uznania) słowach przedstaw czytelnikom Violence historię, wynikiem której było powstanie formacji Norylsk…

Norylsk to kolejne wcielenie zespołu Trocki czy też zupełnie nowy twór?

Norylsk powstał z tkwiącej w nas potrzeby grania, tworzenia czegoś dającego siłę do życia i w pewnym stopniu nadającego mu sens. Nie będę tu przytaczał dat z kalendarza, co i kiedy się stało. Jak wiesz, Norylsk to w 3/4 (lub jak kto woli 0,7 he, He…) składu  ludzie z Trockiego – bas, gitara i wokal. Na pewnym etapie naszej działalności narastające od dłuższego czasu nieporozumienia i różnice zdań doprowadziły do tego, że Trocki przestał właściwie istnieć. Nasza trójka dalej chciała coś tworzyć. Poznaliśmy Lukassa i przez pewien czas z nim za perkusją próbowaliśmy ciągnąć dalej jako Trocki. Ostatecznie jednak postanowiliśmy, że robimy nową kapelę z nową nazwą. Tak oto do życia powołany został Norylsk. Nie odcinamy się od tego, co graliśmy i robiliśmy wcześniej, jednak Norylsk to nowa kapela z lekko innym podejściem do muzyki. Niemniej jednak, jak komuś podobały się nasze poprzednie dokonania, odnajdzie w Norylsku miłą dla swego ucha melodię.

Skąd pomysł by zespół nazywał się tak jak (szczególne) miasto na Syberii?

Pomysł na nazwę kapeli, kolejny raz zapodał Kwiat. Można doszukiwać się tutaj jakiejś kontynuacji, lecz nie do końca. Znamy oczywiście początki Norylska jako łagru, obozu przymusowej pracy w większości dla więźniów politycznych. Nadając taką nazwę kapeli, mieliśmy jednak na myśli miasto zawładnięte przez przemysł a raczej miasto które powstało z fabryki. Norylsk to największy na świecie kompleks przemysłu metali ciężkich. W miejscu wydawałoby się niedostępnym człowiek tak ekstremalnie zaingerował w środowisko naturalne, że stworzył industrialną infrastrukturę. Taka też w zamierzeniu ma być nasza muzyka – ekstremalna, bezkompromisowa, niszcząca wszelkie przeszkody.

Czujecie się zespołem zaangażowanym społecznie/politycznie (niepotrzebne skreślić)? Jeśli teksty tak jak w przypadku Norylsk dotykają poważnych spraw to, który z aspektów twórczości zespołu jest ważniejszy – muzyka czy wspomniany przekaz?

Każdy z nas, czy chce czy nie, jest zaangażowany społecznie i politycznie przez towarzystwo w krawatach i koloratkach, które wykorzystuje nas do realizacji swoich planów. Jednakże możemy i powinniśmy przeciwstawiać się przedmiotowemu traktowaniu społeczeństwa, jako słupki w sondażach i głosy w wyborach. Po wrzuceniu karty do urny przestajemy się dla nich liczyć, aż do kolejnej kampanii wyborczej. Nasze teksty odzwierciedlają to, jacy jesteśmy. Codziennie ktoś próbuje wrzucać nam do głowy swoje chore pomysły, przekonując nas do swoich racji. Większość polityków żyje w oderwaniu od codzienności szarego człowieka. Pod płaszczykiem walki o cele polityczne, tak na prawdę dbają o swoje interesy i grupy wspierających ich osób. Dlatego staramy się napiętnować w tekstach wszelkie przejawy hipokryzji, wykorzystywania władzy zarówno kościelnej i publicznej do własnych potrzeb. Przekaz ten jest dla nas bardzo ważny, od zawsze nasze piosenki były o czymś. Myślę że muzyka z tekstem nawzajem się uzupełniają i dopiero razem tworzą całość, choć oczywiście to brzmienie świadczy o tym czy numer jest dobry. Tekst trzeba przeczytać z wkładki do płyty, bo zrozumieć o czymś śpiewa TV raczej się nie da (śmiech…).

Dlaczego zdecydowaliście się na umieszczenie we wkładce do płyty tłumaczeń tekstów na język polski? Tak ważne jest dla Was to, by być dobrze zrozumianym?

Ha, dobre: „tłumaczeń na język polski”. Może ciężko Ci w to uwierzyć, ale TV wrzeszczy po polsku. Przez lata nauki nie dał się zgermanizować ani przerobić na amerykańskiego marines i język polski jest jedynym jaki zna. Ważne jest dla nas, żeby być dobrze zrozumianym i dlatego we wkładce są teksty polskie i ich tłumaczenie na język angielski w nadziei, że płyta trafi poza granice naszego kraju.

„Political Pollution” to album bezpośredni, bardzo grindowy czyli muzyka, która w naszym kraju ma bardzo wąskie grono odbiorców… nie uważasz, że granie grindu w polandzie to trochę sztuka dla sztuki? Z jakimi opiniami na temat tej płyty spotykasz się najczęściej?

Nie wiem, skąd masz takie informacje, że mało ludzi słucha bo wszyscy moi znajomi słuchają grinda, hehe. Nie zastanawialiśmy się nigdy nad tym jaką muzę grać ze względu na ilość potencjalnych słuchaczy. Wtedy w tekstach musielibyśmy piętnować samych siebie, ewentualnie pisać o …. No właśnie, o czym pisać jeśli nie o całym tym gównie które nas otacza? Z drugiej strony patrząc, podłączam bas, włączam przester i nawalam, to samo robi Kwiat z gitą. Lukass siada za perką odpala trigera na stopy i co ma grać? Napierdziela pistolety! TV rzyga do mikrofonu swoje teksty. Nie ma wyjścia, trzeba grać grinda, he, he. Co do opinii na temat płyty, to są pozytywne. Mówię tu o recenzjach, które pojawiły się w internetowych i drukowanych wydaniach zinów. Płyta za krótko jest na tzw. rynku, żebym mógł powiedzieć, co ludzie mówią o płycie na koncertach. Ciężko mi też pisać szczegółowo o ocenach, żeby nie wyszło, że to moja opinia. Recenzje można znaleźć na naszym myspace, bądź poszukać w Internecie. Najlepiej jednak zakupić sobie płytkę Norylsk i samemu ocenić.

Pełnoprawny debiut Norylsk sieje zniszczenie już jakiś czas, więc zapytać muszę o to, co aktualnie dzieje się w zespole… planujecie jakieś koncerty, nowy materiał w najbliższym czasie?

Aktualnie pracujemy nad nowym materiałem i ogrywamy płytę na koncertach. Na razie nie planujemy konkretnej daty wejścia do studia. Pewne jest, że zawitamy ponownie do tego samego miejsca. Wydawnictwo ma też jakieś plany koncertowe, być może kolejne gigi pod szyldem LIB rec…

Rozmawiał Wiesław Czajkowski