NIHILOSAUR – socjologiczna sperma

Szczeciński Nihilosaur gościł już na naszych łamach za sprawą całkiem niezłej, gryzącej sludge’owy tort z nieco innej strony płyty Death is the Border That Evil Cannot Cross. Ciut wykręcona jazda mogła się podobać, okazuje się jednak, że to dopiero początek poszukiwań – zespół powraca z krótką zajawką nowej drogi, jaką obrali muzycy. Ep-ka „Icebreaker Hope” to nowe wyzwania, brak perkusisty, techno i lekko pokrętne tłumaczenia, co będzie dalej. Podobno ma być. Póki co, poniżej kilka słów od dwóch, ocalałych członków zespołu, ukrywających się pod pseudonimami Felix Geniusfix i Florian Analfox.  

Nie ukrywam, że zaskoczył mnie aktualny skład zespołu – dlaczego pozbyliście się pałkera? Jakie smutne historie kryją się za tym wydarzeniem?

Florian: Ziemek stracił po prostu ducha, formuła się wyczerpała. Pozdrawiamy Ziemka.

Felix: Mieliśmy przez chwilę schizofrenię – drugi zespół Pornoid – który został zjedzony przez Nihilosaur, po pewnym czasie… odświeżył nas, jak w dawnych obrzędach zjedzenie czyjegoś mózgu. Z Ziemkiem po prostu coś się skończyło, mieliśmy inną wizję z Arturem – ale nie ma tu smutku, to naturalny koniec jakiegoś etapu…

Koniec etapu, ok, wizja, ok, ale brak perkusisty to duża strata. Nie było nikogo, kto mógłby z Wami grać, czy spodobał się Wam syntetyczny pałker?

Florian: Nie szukamy perkusisty… To był jakiś etap, który się skończył. Tak jak my, nasza konstrukcja też jest z lat 90-tych. Poza tym, nikt by z nami nie wytrzymał więcej niż 15 minut a w Szczecinie perkusiści nie rosną na drzewach jak np. w Warszawie.

Felix: „Zakochaliśmy się” w Alesis sr 16 – cudownej maszynie perkusyjnej – i ona nam wystarcza, rocznik 1991 – tzn. nasza jest nowsza, ale konstrukcja jest z lat 90-tych.Nihilosaur

Brak żywego perkusisty zaowocował na nowym materiale kilkoma zaskakującymi wycieczkami w stronę techno. To wynik sytuacji, czy takie pomysły pojawiły się jeszcze przed zmianą składu?

Florian: Czymś trzeba było zapełnić intra; sample powstały kupę lat temu i zrobił je Felix. Teraz pojawiła się okazja, żeby je wykorzystać. Poza tym na „Icebreaker Hope” to nie był do końca automat. Ja byłem samplodawcą a potem Aro z Monroe Studio klecił te swoje prostokąciki, żeby przypominały automat bo nie było czasu na programowanie. To był dla nas test, czy damy radę. Udowodniliśmy sobie, że możemy to zrobić i to jest największa wartość tej płytki: samowystarczalność. Teraz już myślimy o naszym Opus Magnum i mamy szkice 14 utworów, które dopiero zabrzmią jak trzeba.

Felix: Ta ep-ka to stan przejściowy. Pokazała nam, że możemy robić muzykę we dwójkę – nowa płyta, na którą mamy wstępnie już kilkanaście utworów, będzie ponownie i „bardziej skomplikowana” i bardziej gitarowa…

Ta płytka jest… dziwna, intrygująca. Okładka, tytuły utworów – czy to układa się w jakąś całość? Łączy to wszystko jakaś historia?

Felix: Wystarczy posłuchać płyty np. na bandcampie wraz z tekstami – śmiesznie to zabrzmi, ale wtedy dopiero zrobiła na mnie wrażenie – tzn. zobaczyłem w niej jakąś ważną dla nas opowieść.

Rozumiem, że to dopiero przymiarka? Skoro tak, w jakim kierunku zmierzać będziecie – tym maksymalnie ciężkim, sludge’owym czy może jeszcze bardziej połączycie elektronikę z gitarami?

Florian: To będzie stary, dobry Nihilosaur tylko z mocniejszą perkusją, z riffami bardziej osadzonymi w rytmie w przeciwieństwie do kompletnego noise z poprzedniej płyty. To będzie dalej noise, ale bardziej w ramach, nie tak „jazzowy” jak dotychczas. Pierdolnięcie będzie pierdolnięciem a nie plackiem. Poza tym, Nihilosaur z pierwszej płyty a ten obecny to ten sam duch, te same melodie. Elektroniki żadnej nie będzie.

Mam nadzieję, że zostanie element, który podoba mi się najbardziej – rozbudowane aranże, jak w przypadku np „Melancholyism”, gdzie dzieje się autentycznie dużo.

Felix: Tak, zapewniamy, że będzie na bogato; nowe kompozycje, których szkice już mamy, są naprawdę rozbudowane – jeżeli ktoś lubi takie kombinatoryki, nie będzie zawiedziony – to taka mała reklama.

Florian: Pierwszy raz od wielu lat wiemy co chcemy grać i paradoksalnie, im dłużej gramy, tym więcej mamy do tego zapału. To będzie połączenie „Ride the Lighting” z Bartokiem, polane swoistą spermą socjologiczną, która wyżre te kanciastości o kontury monumentu.Nihilosaur1

Uh, brzmi poważnie. Czyli już na pewno nie ma szans na popularność, za to miejsce w niebie zapewnione. Opowiedzcie ciutkę o koncertach – gdzie udało Wam się zagrać i czy testowaliście już nowy materiał i syntetycznego perkusistę? Jak przyjęła go publiczność?

Florian: Myślę, że nasz Army of  Two będzie koncertowo w pełni gotowy na wiosnę.

Felix: Ciągle jesteśmy przed nocą poślubną – nie graliśmy jeszcze z automatem…

Ooo, to może być ciekawe doświadczenie… Boicie się reakcji ludzi?

Florian: A skąd, ludzie powinni się bać naszej reakcji na ich reakcję!

Felix: Nie mamy wielu fanów/ek – a osoby, które nas lubią – nie zmienią chyba nastawienia – bo to jest dalej Nihilosaur.

Rozmawiał Arek Lerch

Grafiki: archiwum zespołu