KONTAGION – Staramy się być widoczni

Nie samym brutalnym deathem żywić się będziesz. Zapewne takie stwierdzenie towarzyszyło muzykom podczas tworzenia nowego składu, który, choć także całkiem konkretny, skręca jednak w stronę industrialu, djentu i innych eksperymentów. Jest ciekawie, masywnie i choć nie jest to może muzyka szczególnie oryginalna, oddać trzeba sprawiedliwość twórcom, że mają na siebie pomysł, o czym świadczy już klasyfikacja gatunkowa, zaproponowana przez samych zainteresowanych: „Groove Industrial Beer Metal from Bydgoszcz„. A co będzie dalej? W imieniu zespołu Kontagion zeznawali Damian i Mikołaj.

Zacznijmy nietypowo – opłaca się w dzisiejszych czasach ciągnąć ten wózek? Nie szkoda czasu?

Damian: Odpowiadając na to pytanie. Wg. mnie jest to kwestia indywidualna i zależy jak na nią patrzeć. Jeden może pomyśleć – na co mi to, i tak nic z tego nie mam. Jednak wg. mnie każdy powinien mieć pasję, czymś w czym się spełnia i co daje mu satysfakcję. Prawda jest taka, że nasza „popularność” jest praktycznie zerowa i granie w Kontagion to dla nas pasja, z którą nie wiążemy nie wiadomo jakich planów. Szkoda z jednej strony, ale takie są realia muzykowania. Może pojadę teraz nieskromnie, ale przynajmniej w tej sytuacji tworzymy prawdziwą sztukę – nie ograniczaną umowami, terminami, nagonkami i stresem. Taki jest plus całej tej sytuacji.

Zawsze czuję jednak opór, kiedy słyszę o hobby, graniu dla siebie itp. Hobby to np. zbieranie znaczków. Zespół zakłada interakcję i pewien stopień ekshibicjonizmu. Czyli grając chce się jednak pokazać publice…

Damian: Przypodobanie się publice – nie wiem jak to się ma do nas. Gramy z automatem perkusyjnym, mamy cztery wokale, klawisze, sample i powiem ci, że z pewnością nie trafia to do 3/4 słuchaczy metalu w dzisiejszych czasach. Nie będę ukrywał – chciałbym, żeby Kontagion miało masę fanów, było cenione i11043256_940184832698779_5783705602032922326_o lubiane, ale tak nie jest. Jednak i tak gramy koncerty i pokazujemy się ludziom, bo chcemy.

Właśnie. W gruncie rzeczy Kontagion wpada w taką jak ja to nazywam szarą strefę – między scenami, wprost na ziemię niczyją. Z kim zatem dzielicie deski klubowe? Jest jakieś towarzystwo?

Mikołaj: Z tym mamy największy problem. Z jednej strony nie do końca pasujemy do deathowych, brutalnych czy thrashowych kapel, a z drugiej… no właśnie, drugiej strony za bardzo nie ma. Scena industrial metalowa praktycznie nie istnieje. Ale ostatnio nieźle wpasowaliśmy się w klimat festu Post Mortem, czyli imprezy post-sludge’owej, jest zatem nadzieja.

Damian: Tak, bardzo chcielibyśmy nawiązać kontakt i trzymać z tego typu sceną, ale z tym też jest, niestety, problem. Ale może się w końcu uda.

No właśnie. Industrial jest w odwrocie, death zlazł znowu do podziemia. Na topie jest sludge. Choć kto to może wiedzieć… Macie jakiś pomysł na działania promocyjne? W sumie od wydania płyty minęło już trochę czasu….

Mikołaj: Generalnie rzecz biorąc, scena metalowa to podziemie. Jednak przykład Materii pokazuje, że można się wybić, nie wpasowując się w żaden trend. Nie słyszałem, żeby w naszym kraju istniało coś takiego jak scena djentowa, a ekipie ze Szczecinka udało się odnieść ogromny sukces. Co do promocji – cały czas koncertujemy i staramy się być widoczni w necie.

Jak gra się bez bębnów za plecami? W sumie to chyba największy problem… nie udało się znaleźć fizycznego czy takie było założenie?

Damian: Pierwotnie, w 2007, kiedy Kontagion zaczynało, był to projekt z automatem. Potem, w latach 2008-2011, mieliśmy dwóch perkusistów i oblicze kapeli zmieniło się totalnie. Nie mówię, że było złe, ale było bardziej groovy niż mechaniczne. Bliżej nam już było do Pantery niż do industrial metalu. Potem powróciliśmy do grania z automatem perkusyjnym, ale zrobiliśmy już to bardziej z głową. Cała muzyka zrobiła się bardziej mechaniczna i zautomatyzowana tak jak pierwotnie chcieliśmy, by ten zespół wyglądał. Granie z automatem to żaden problem, jeśli grasz równo, w tempo, nie mylisz się i dobrze go słyszysz na żywo (to bardzo ważne!). Moim zdaniem, granie z automatem wyostrza niektóre zmysły muzyczne. Minus jest taki, że nie ma miejsca na improwizacje, jamowanie itd, ale nie o to w Kontagion chodzi.

Pojawiają się w tej rozmowie różne nazwy, może zatem czas powiedzieć coś o inspiracjach bo przecież industrial to pojęcie baaardzo szerokie, w którym mieści się i Rammstein i Einstürzende Neubauten… Żeby daleko nie szukać…

Mikołaj: Inspiracje to ciekawy i bardzo szeroki temat. Nie zawsze inspiruje nas coś stylistycznie zbliżone do naszej twórczości. Ja swego czasu mocno wsiąknąłem w elektronikę i klimaty w stylu Ninja Tune. Piehoo słucha sporo klasycznego rocka, a Szorstki lubuje się w szwedzkim metalu i djencie. Jak widać, składników jest sporo i są bardzo różnorodne. Gdy się je wymiesza, powstaje Kontagion.

Przyznam, że z płyty najbardziej trafiają do mnie te momenty, kiedy uderzacie w czysty djent albo wręcz w klimatyczne, mroczne ilustracje (np druga część Relentlless). Czy dzisiaj można powiedzieć w jaką stronę zmierzacie? Jednak metal czy może bardziej w stronę powiedzmy np. Gnaw Their Tongues? Chcecie ogłuszyć słuchacza czy raczej wystraszyć?

Damian: Cieszy nas to bardzo, że trafiła do ciebie druga część „Relentless” bo dla większości to tylko zwykły hałas (nota bene, to właśnie na nim dobitnie słychać „inspiracje” Einstürzende Neubauten). Generalnie, mamy napisanych już 11 numerów na trzecią płytę, więc dużą porcję muzyki. Co możemy o niej powiedzieć: rola automatu perkusyjnego, hałasów, sampli i klawiszy będzie jeszcze bardziej uwydatniona. Materiał jest dość wyważony – jest kilka grzmotów z zapierdalanymi riffami, blastami i growlami, elementów djentu nie brakuje, ale spora część kawałków jest bardzo walcowata, wręcz post metalowa, czerpiąca z Godflesh czy Neurosis. Jak komuś „[R-!-E]LEN+LESS” wydała się za dziwna i hałaśliwa to trójki Kontagion już raczej nie włączy (śmiech).10308212_900879909962605_7074761415004822016_n

Z formalnego punktu widzenia – szukacie jakiegoś „zaczepienia” w wytwórni czy raczej DIY na 100%?

Mikołaj: Na chwilę obecną współpracujemy z Infernum Media, nakładem tej wytwórni ukazała się [R-!-E]LEN+LESS i wszystko wskazuje na to, że nasza kolejna płyta również zostanie wypuszczona przez ten label.

Na jakim etapie jesteśmy? Kiedy ukaże się nowy materiał?

Mikołaj: Tego nie wie nikt. Nie spieszymy się z nagrywkami z kilku powodów. Zarejestrowanie płyty zabiera ogrom czasu, energii jak i środków finansowych. Poza tym, nasza druga płyta to wciąż stosunkowo młode wydawnictwo. Aktualnie chcielibyśmy zająć się promocją, może nie tyle jakiegoś konkretnego wydawnictwa, co zespołu jako całości. W tym temacie mamy dużo do zrobienia.

Jakie zatem plany przed zespołem? Zdradźcie co tam szykujecie?

Damian: Teraz już nic nadzwyczajnego. Zaraz po wydaniu „[R-!-E]LEN+LESS” zrobiliśmy własną imprezę promującą płytę, wydaliśmy dwa videoklipy – do utworów „My Deepest Despise” i „Soul Embrace”. Ten drugi klip został wypuszczony razem z singlem o tej samej nazwie, na którym zamieściliśmy remixy czy utwory koncertowe. Później (aż do teraz) koncerty. Właśnie zagraliśmy na wcześniej wspomnianej imprezie „Post Mortem”, koncertowaliśmy przed zespołem Materia, jestem w trakcie załatwiania kolejnych gigów, ale jeszcze nic konkretnego nie mogę na razie podać. A, zapomniałbym, nasz ostatni koncert na „Post Mortem” został profesjonalnie zarejestrowany na oddzielne ścieżki. Słuchałem tego i brzmi naprawdę dobrze, więc niewykluczone, że coś z tym zrobimy. W sumie wypadałoby mieć jakąś koncertówkę, w przyszłym roku Kontagion walnie 10 lat.

Rozmawiał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu