HEROINVAIN – od morza aż po Tatry

HeroInVain to debiutanci ze Szczecina. Młodzi, ambitni i dopiero stawiający poważne kroki na krajowej scenie muzycznej. Kto nie lubi szeroko pojętego post-hc najprawdopodobniej z miejsca zamknie kartę przeglądarki i odpuści sobie rozmowę z wokalistą i gitarzystą grupy. Kto zaś ceni sobie modne dźwięki rodem z Wysp Brytyjskich ten powinien mieć na nich oko. Wkrótce może się zrobić o nich głośno.

Zaczniemy dość tendencyjnie, ale inaczej się nie da (śmiech). Pokrótce, kim jesteście oraz skąd wziął się pomysł na HeroInVain?

Kamil Zieliński: Pomysł na zespół urodził się w głowie Darka, po upadku naszych poprzednich projektów. Chcieliśmy zagrać ciężej, nowocześniej czyli tak jak lubimy i nie ograniczać się żaden sposób na konkretne gatunki. Reszta składu zawiązała się w zasadzie bardzo spontanicznie i niemal przypadkowo.

 Darek Wawrzyński

Darek Wawrzycki

Dariusz Wawrzycki: Tworząc ten utwór, jak i cały materiał nie myśleliśmy o tym czy to będzie zachodnie czy wschodnie. Tworzyliśmy totalnie to co nam w duszy gra. Jesteśmy meeega zaskoczeni jak bardzo pozytywny jest feedback.

A wyszło, jak się okazuje, bardzo zachodnio. Dość powiedzieć, że reszta podobnych wam zespołów z kraju nie miała tak mocnego startu. W sekcji inspiracje na facebooku widnieje While She Sleeps czy Bury Tomorrow. Połechcę wasze ego, ale to też się zgadza…

Kamil: Nie da się ukryć, że tego typu porównania są dla nas dość dużą nobilitacją. Czerpiemy garściami z kapel takich jak Underoath, The Devil Wears Prada czy Architects i nie staramy się tego ukrywać. Przykłady można by mnożyć i z pewnością każdemu nasza muzyka przywiedzie na myśl inne porównania, choć nie ukrywamy, że miło byłoby wyrobić sobie własny, unikalny sound.

Do tego jednak, jak wiemy, droga stosunkowo dość daleka, ale jeśli reszta materiału, który póki co, trzymacie tylko na koncerty, jest na podobnym poziomie, można za was trzymać bardzo mocno kciuki. A skoro już mowa o brzmieniu, wybór Aurora studio, jak mniemam, jest zupełnie nieprzypadkowy?

Dariusz: Na pewno niektóre z naszych kawałków będą koncertowo dużym zaskoczeniem, ale póki co jesteśmy raczej zgodni co do kierunku jaki sobie obraliśmy. Co do Aurora Studio to znaliśmy wcześniejsze produkcje Daniela i wiedzieliśmy, że na lokalnym rynku ciężko będzie nam znaleźć kogoś o podobnym warsztacie, jednocześnie tak dobrze rozumiejącego o co w tej muzyce chodzi. Jesteśmy zadowoleni ze współpracy i będziemy ją kontynuować na przyszłych nagraniach.

Jakiego sprzętu używaliście do nagrań? Korzystaliście z dobrodziejstw Aurora Studio, czy z własnych gratów?

Dariusz: Do nagrań korzystaliśmy z dobrodziejstw Aurora Studio. Daniel w swoim studio ma w pełni profesjonalny sprzęt. Zależało nam jak na najlepszej jakości, a wiadomo, że producent będzie w stanie ukręcić dobre brzmienie na sprzęcie, który dokładnie zna.hiv

Często przy okazji rejestracji śladów na płyty metalcore’owych zespołów, perkusiści nie biorą udziału w sesji. Dziś gary można tak zaprogramować i nałożyć takie wtyczki, że praktycznie niemożliwym jest poznanie czy gra maszyna czy człowiek. Myśleliście o takim rozwiązaniu?

Kamil: Nie tylko myśleliśmy, ale też sami je wykorzystaliśmy przy nagraniu. Nasz perkusista nie brał udziału w nagraniu, głównie ze względu na dodatkowe koszta, których nie chcieliśmy ponosić (woleliśmy zainwestować te pieniądze chociażby w nagranie teledysku). Poza tym jest to dosyć czasochłonny proces i tak jak wspomniałeś, cyfrowym produkcjom coraz bliżej do brzmienia prawdziwego instrumentu.

Już za dwa tygodnie będziecie dzielić scenę z Bury Tomorrow. Marzenia się spełniają? (śmiech)

Dariusz: Ja marzę o ogromnej willi, kupie kasy i seksownej blondynce, która do końca życia będzie mówić, że mnie kocha (śmiech). A tak serio, to jeszcze sami nie możemy się otrząsnąć. Czujemy się jak byśmy chwycili Boga za pięty!

 Kamil Zieliński

Kamil Zieliński

Kamil: Jeśli chodzi o promotora wspomnianego koncertu, to chłopaki z Winiary Bookings zaproponowali nam występ niemal w ciemno, nie wiedząc jaki będzie odbiór naszej muzyki wśród słuchaczy. Słyszeli nasz singiel jeszcze przed jego premierą, a więc musieli obdarzyć nas dość sporym zaufaniem. Dalej chcemy grać tam, gdzie tylko zechcą nas zobaczyć, od morza aż po Tatry. Pierwsze propozycje koncertowe już się pojawiły, miejmy nadzieję, że na przełomie kwietnia i maja ruszymy już w trasę i nie będą to pojedyncze koncerty.

W odróżnieniu od innych zespołów parających się taką muzą, macie na stałe w zespole klawiszowca. Jaki jest wkład Patryka w HeroInVain?

Dariusz: Patryk przede wszystkim ma dobrze wyglądać i póki co wychodzi mu to całkiem nieźle (śmiech). Ma parę bajerów do swojej dyspozycji, dzięki czemu nasze koncerty powinny się wyróżniać na tle podobnych nam kapel. Działać to będzie nie tylko jako dopełnienie samych utworów, ale także jako ciekawe urozmaicenie koncertu, więc nie będzie mowy o bezproduktywnym staniu na scenie między kawałkami.

To się jeszcze okaże (śmiech). Ostatnie słowa dla Was!

Kamil: Zachęcamy do sprawdzenia naszego profilu na facebooku oraz do śledzenia kolejnych materiałów wideo na YouTube!

Rozmawiał Grzegorz „Chain” Pindor