DEPOPULATE – demokracja umiarkowana

Death metalowe podziemie może pochwalić się kolejnym interesującym zespołem, który stawia coraz odważniejsze kroki. Fani śmierć metalu spod znaku Dying Fetus czy Dyscarnate powinni mieć ich na uwadze. W Shark Attack rozmawiamy z obsługującym w Depopulate sześć strun – Marcinem Biskupem.

 

 

Przez pewien okres czasu Śląsk był death metalowym zagłębiem, skupiającym zespoły podobne do Twojego, jak i te, które prezentowały znacznie surowsze oblicze tego gatunku. Jak myślisz, dlaczego w pewnym momencie to wszystko padło? Dziś, gdy rozmawiamy o gitarowym graniu z Katowic i okolicznych miast, na usta cisną się albo nazwy hardcore’owych załóg bądź stricte rockowe projekty.

Nie mogę się zgodzić. Na Śląsku jest naprawdę sporo wartościowych, deathowych kapel. Może dawno nikt nie osiągnął spektakularnego sukcesu, ale to nie znaczy, że scena zamiera, albo coś w tym stylu. Pomimo przeciwności, nazwijmy to „infrastrukturalnych”, odbywa się trochę konkretnych koncertów. Pojawiają się nowe nazwy, które w mojej opinii mają szansę zamieszać  na krajowej scenie. Sytuacja nie jest tak tragiczna jak mówisz.

Depopulate CoverSwoją drogą, Silesia przeżywa koncertowy regres. Promotorów blokujących brutalne sztuki brakuje, zarówno jak i miejsc w których można by zagrań gig. Czytelnicy Violence z pewnością chcieliby się dowiedzieć, dlaczego chorzowska „Leśniczówka” jak i zabrzański „Wiatrak” to doskonałe miejsca do grania (śmiech). Chyba największym problemem śląskich klubów jest nie brak konkretnych imprez, a ich lokalizacja, która utrudnia realizację eventów.

Amen. To jest naprawdę problem – w Katowicach ewidentnie brakuje klubów o średnim metrażu. Gra się w kółko w tych samych miejscach i w końcu skutkuje to wyczuwalnym przesytem. Z organizatorami i promotorami też nie jest różowo. Pod tymi względami nie mamy startu do Krakowa i pewnie dlatego jest taka koncertowa inwazja śląskich kapel na to miasto. Fantastyczną robotę robi tam m.in. Rafał Raczyński, którego cykliczny Covenant odbył się już ponad 20 razy. Mam nadzieję, że znajdzie się na Śląsku ktoś z porównywalnym zapałem i sytuacja się trochę ożywi.

Dla przeciwwagi death metalowego marazmu na scenie pojawił się m.in. Twój zespół. Co według Ciebie fanom tego gatunku oferuje Depopulate?

Świeży powiew w natłoku zespołów cisnących klasyczny, oldshoolowy death. Wierzę, że jest nisza na takie granie i że gatunek nie jest jeszcze wyeksploatowany w 100%. Cały czas pracujemy nad jakością naszej roboty, zarówno jeśli chodzi o pisanie jak i koncerty. Dalej będziemy robić swoje, tylko że lepiej.

Co więcej, hołdujecie naturalnemu brzmieniu, i choć bardzo sprawni z was muzykanci, technika w muzyce Depopulate nie jest najważniejsza. Podoba mi się specyficzny groove w waszych utworach. Efekt kolektywnej pracy, czy to któryś z was dba o to, aby ta muza na swój sposób „bujała”?

Depopulate

Depopulate

Zawsze jest takie sito – kawałek ma kopać w mordę i jednocześnie bujać. Jak nie spełnia tych warunków, to leci do kosza. W 90 % odbywa się standardowo – ja albo Rumun przynosimy na salkę riffy i montujemy wszystko z Jackiem. Mamy umiarkowaną demokrację, albo raczej każdy ma prawo veta. Patrząc z perspektywy – to jest chyba dobra sytuacja, bo ciężko patrzeć na swój kawałek z dystansem, szczególnie jak jest totalnie nowy i nieograny.

Jako jeden z nielicznych polskich zespołów możecie pochwalić się zaplanowanym wyjazdem na festiwal w Egipcie. Jak doszło do tej współpracy? Kto jest inicjatorem całego przedsięwzięcia? I czy nie boicie się koncertu w muzułmańskim kraju?

Organizatorem i inicjatorem naszej obecności na Metal Blascie w Kairze jest tamtejszy promotor. Luźne rozmowy zaczęły się mniej więcej pół roku temu i efekt jest taki, że za niecałe 2 tygodnie lecimy szerzyć polski deszczmetal w Afryce. Nie do przecenienia jest tutaj też pomoc naszej ambasady w Egipcie. Nawiązując do drugiego pytania – jesteśmy świadomi, że nie jest to może najbardziej przyjazny rynek dla tego rodzaju muzyki, ale już sam fakt, że udało się tam zorganizować trzy edycje sporego festiwalu stricte metalowego, może świadczyć, że sytuacja się zmienia. Nie boimy się, bo impreza wydaje się naprawdę dobrze zorganizowana i tak jak wspomniałem, jesteśmy pod opieką polskiej ambasady. Jedyne, co nas stresuje to skala imprezy, ale to jest pozytywny, mobilizujący do pracy stres.

Wiele państw z tego regionu oficjalnie zakazuje zarówno wykonywania jak i słuchania takiej muzyki jak metal. Egipt również nie jest specjalnie liberalny w tej kwestii. Jak myślisz z czego to wynika? Nikt jak dotąd nie odważył się obrażać elementów czci i kultu muzułmańskiej religii, a tereny narodów arabskich oficjalnie uznających tą religię nie rzadko są inspiracją dla wszelakiej maści artystów. Może to strach przed wolnością jaką daje muzyka?

Metal nigdy nie miał po drodze z żadnym, religijnym ekstremizmem, niezależnie od wyznania. To jest rzecz, której ja już raczej nigdy nie zrozumiem i nie umiem wypowiadać się obiektywnie na ten temat. Nie bez przyczyny ten gatunek jest określany  muzyką buntu, a to jest zwyczajnie niewygodne dla władz i religijnych autorytetów. Fakt jest taki, że kontrowersje na temat np. tekstów lub antyreligijnego przesłania praktycznie dyskwalifikują zespół, który planuje koncertować w tych krajach.

Całe szczęście, że żyjemy w Polsce. Choć, z drugiej strony, skoro zespołom takim jak choćby – z zupełnie innej beczki – metalcore’owcom z Frontside – odwołuje się koncerty, bo „szerzą nienawiść” (polecam omijać Przemyśl – przyp. red) to coś tu jest nie tak. Biorąc pod uwagę coraz bardziej zauważalne zmiany na „prawą stronę”, wkrótce coś takiego może nie być tylko anegdotą i wydarzeniem losowym, a codziennością.

Depopulate LiveSnujesz czarne wizje. Ja jednak głęboko wierzę w intelektualny postęp i co za tym idzie – eliminację takich wydarzeń. Myślę, że sytuacja będzie z biegiem czasu analogiczna do tej w krajach takich jak Czechy czy Niemcy, gdzie organizatorzy koncertów mają w głębokim poważaniu  groźby linczu i ekskomuniki. Powszechna edukacja, większa liczba ludzi z wyższym wykształceniem i wzrost ogólnej świadomości w końcu odeśle zabobon i zacofanie do lamusa. Obyśmy doczekali.

Załóżmy jednak, że was ten los nie spotka. Poza wyprawą do Egiptu, co planujecie na ten rok?

Składamy materiał na długą płytę. Plan na 2013 jest taki, żeby nagrać solidny materiał, z którego będziemy w 100% zadowoleni, znaleźć wydawcę i solidnie ją wypromować. Mierzymy wysoko i na pewno ustawimy sobie poprzeczkę na odpowiednim poziomie.

Dzięki za Twój czas. Ostatnie słowa dla Ciebie.

Dzięki za fajny wywiad, wszystkich czytelników Violence Online, który nie mieli jeszcze styczności z Depopulate, zapraszam do nadrobienia zaległości. Trzymajcie kciuki za Egipt i do zobaczenia pod sceną!

Rozmawiał Grzegorz „Chain” Pindor