COFFINFISH – bez zwrotek i refrenów

Polacy to nie gęsi i swoją muzykę mają, chciałoby się powiedzieć, choć z drugiej strony trudno uznać twórczość krakowskiego Coffinfish za coś oryginalnego. Zespół sprawnie żongluje pewnymi elementami muzycznej świadomości ostatnich lat, łącząc w sobie klimatyczne pasaże, metalowy ciężar i znaną z płyt Tool transowość. Wydane na ep – ce „Staring at the Abyss” trzy kawałki są dobrą zapowiedzią poszukiwań muzyków, ich niebanalnych umiejętności a także kształtującego się powoli charakteru. Co będzie dalej? Na pewno intrygująco, bo zespół zapowiada już nową, dużą płytę. Poniżej znajdziecie kilka słów od samych zainteresowanych, podsumowujących dotychczasowy przebieg kariery…

TROCHĘ HISTORII Gramy od 2011, czyli od momentu kiedy mamy własną salę. Ten fakt uznaliśmy za ważny dla nas moment. Sam zespół powstał na zgliszczach zupełnie innego projektu. Został z niego tylko Prymas – gitarzysta. On dobrał resztę składu: wokalista (z ogłoszenia) przyprowadził drugiego gitarzystę – Czaplę. Klawiszowiec i basista to koledzy Prymasa z pierwszego zespołu. Te 3 osoby pochodzą z Oświęcimia. Kołek, perkusista, gra w dawnym zespole Prymasa, z którym dzielimy salę, nie było zatem kłopotu, żeby go namówić do gry w Coffinfish.

TEMATYKA  Szukając inspiracji, rozważaliśmy kilka opcji i klimaty marynistyczne najbardziej nam spasowały. Ocean jest pełen tajemnic i okropieństw, a przede wszystkim jest pewną sferą naszej planety, o której nie wiemy tak na prawdę zbyt wiele. Budzi respekt i ciekawość. Wydaje nam się, że to dobrze oddaje rodzaj muzyki i klimat, który chcemy sobą reprezentować. Jest w tym też aspekt opowiadania pewnej historii. Nie jesteśmy zainteresowani tematami bliskimi ciężkiej muzyce, nie chcemy się buntować przeciwko czemukolwiek. Chcemy zaciekawić ludzi klimatem jaki tworzymy i dziwnymi opowieściami. Nie będziemy się tego kurczowo trzymać; nowy materiał odbija już delikatnie w kierunku inspirowanym gatunkiem weird fiction. Będzie dużo Lovecrafta, jednak bardziej w stronę szaleństwa i mistycyzmu, zamiast Przedwiecznych i potworów.Coffinfish

MUZYKA Sami nie próbujemy się konkretnie klasyfikować. Te wszystkie gatunki, o których wspominasz, to muzyka, która nam się podoba i dodatkowo dobrze się ze sobą łączy. „Staring at the Abyss” jest, mamy nadzieję, dobrym przykładem i pokazuje też, że próbujemy znaleźć coś, co będzie unikatowe tylko dla nas. Od 2011 roku zmieniło się u nas bardzo dużo a nadchodzący materiał będzie tych zmian najlepszym dowodem.  Rozwój jest dla nas najważniejszy.

STRAIGHT AT THE ABYSS Materiał krążył w sieci już dość długo, ale nie byliśmy zadowoleni z pierwszego miksu. Nie planowaliśmy też wydania fizycznego i myśleliśmy raczej o nagrywaniu nowego materiału. Wtedy pojawił się Widek, który wysłał nam próbkę swojego miksu utworu „The Loss” budząc w nas nowe pokłady entuzjazmu. Dzięki temu zdecydowaliśmy się zrobić drugie podejście a nawet wCoffinfish2ydać „SATA” na fizycznym nośniku, ostatecznie zamykając ten rozdział. Jeżeli chodzi o pracę Widka, wszystko odbywało się korespondencyjnie i daliśmy mu dość dużą swobodę w kreacji brzmienia. Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ jego wizja bardzo nam pasowała i nie nanosiliśmy zbyt wielu poprawek.

KU PRZYSZŁOŚCI „Staring…” jest dla nas ważnym elementem, ponieważ zamyka pewien rozdział życia zespołowego. Od momentu zarejestrowania tych trzech kawałków do wydania płyty dużo się u nas pozmieniało i czujemy, że jako muzycy też jesteśmy już krok dalej. Jeżeli chodzi o longplay, materiał jest prawie gotowy i będziemy chcieli wejść z nim do studia jeszcze w tym roku. Wyciągnęliśmy z „SATA” pewne wnioski i nowy album będzie nieco inny. Przede wszystkim, kompletnie zrezygnowaliśmy z jakichkolwiek zwrotek i refrenów, zastępując je długimi, rozwijającymi się walcami. Melodyjne wokale będą bardziej minimalistyczne, pojawi się też kilka motywów dużo bardziej agresywnych niż do tej pory. Roboczy tytuł to „I am Providence”.

Spisał Arek Lerch

Zdjęcia: archiwum zespołu