CINIS – Podziemna antyczność

Cinis to jeden z wielu przedstawicieli naszej rodzimej sceny death metalowej. Wydawać by się mogło, że po nagraniu całkiem sprawnego debiutu zniknęli na jakiś czas, okazuje się jednak, że zespół cały czas pracował nad nowym materiałem. W swoim tempie i bez zbędnego parcia na szkło. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, już za chwilę ukaże się drugi LP w dorobku zespołu. „Subterranean Antiquity” to płyta naprawdę dobra, dlatego też zadałem kilka pytań Konradowi, który w Cinis zajmuje się masakrowaniem zestawu perkusyjnego…

Ostatnimi czasy o Cinis było dość cicho, mam wręcz wrażenie, że wydanie debiutanckiej płyty zbiegło się z rozprężeniem szeregów w zespole… Co działo się z Cinis między „The Last Days of Ouroboros” a „Subterranean Antiquity”?

Dzięki wielkie za odzew i możliwość przekazania garści newsów z naszego obozu. Co do Twojego pytania, zgadzam się, można było odnieść takie wrażenie, ale my ciągle ostro pracowaliśmy. W okresie pomiędzy płytami, nasze szeregi opuścił gitarzysta Sławek, a Rafał (basista) wyjechał za granicę do pracy, ale z tym ostatnim spotykamy się dość często aby wspólnie robić nowy materiał czy przy okazji koncertów. Ja sam też nie przebywam na co dzień w Białymstoku, ale zjawiam się regularnie na próbach. Warto wspomnieć, że ‎wakat na stanowisku drugiego gitarowego zajął Maciek Jakoniuk, dobrze znany białostockiej publiczności, niezwykle utalentowany gitarzysta i przemiły facet.

Wróćmy na jeszcze na chwilę do historii zespołu – mam takie wrażenie, że wasz debiut, mimo iż ukazał się w labelu, który w podziemiu cieszy się sporym szacunkiem, przeszedł bez większego echa. Był to zły czas dla death metalu? A może wytwórnia nie posiada takiej mocy promocyjnej jakiej spodziewają się po niej zespoły? Jak dziś oceniacie to co działo się z Cinis po wydaniu debiutanckiej płyty?

Jeśli chodzi o Eryka, to nie mogę powiedzieć na niego złego słowa, choć faktem jest, że koncertów żadnych nam nie bukował (to zostało przez niego powiedziane na samym początku współpracy). Być może z racji małej ilości koncertów, a co za tym idzie, małej promocji, odnosisz wrażenie, że nasza jedynka przeszła niejako bez echa. Uważam, że czas dla death metalu był taki sam jaki jest dzisiaj; jeśli ktoś lubi ten gatunek to posłucha naszej muzy. Skoro już poruszyliśmy temat grania koncertów – zorganizowanie w Polsce trasy kapeli mniej znanej, a grającej sprawnie i dobrze prezentującej się na scenie praktycznie od początku skazane jest na klapę finansową. Sytuacja finansowa ludzi jest ogólnie słaba, a jeśli już ktoś pojawia się na koncercie to rzadko wspiera zespół, kupując coś z merchu. Troszkę inaczej wygląda sytuacja na zachodzie Europy. My jako zespół bardzo chętnie gralibyśmy jak najwięcej, lecz nie stać nas na pokrycie kosztów klubów, nagłośnieniowca i całej logistyki związanej z graniem. Jeśli oczywiście mamy ofertę zagrania koncertu, korzystamy bez zastanowienia

Druga płyta to dla was nowe otwarcie historii zespołu. Też tak to odbieracie, że Cinis jak feniks odradza się z popiołów by rozpocząć nowe, intensywne życie? Kopia CD „Subterranean Antiquity” mimo iż wygląda profesjonalnie nie posiada loga wydawcy – bierzecie sprawy w swoje ręce czy brak chętnych na inwestycję w Cinis?

Myślę, że porównanie nas do feniksa nie jest trafne, ponieważ jako takiego odejścia od grania nie było, może tylko nie byliśmy za bardzo aktywni koncertowo. Płyta, którą otrzymałeś to promo CD, ale przygotowane już do oficjalnego wydania (ukłony w stronę Halika). W czerwcu (2014) przedyskutowaliśmy warunki współpracy z Erykiem i postanowiliśmy, że „Subterranean Antiquity” ukaże się ponownie pod banderą Old Temple Records. Inni chętni owszem, byli, nawet spoza Polski, lecz nie proponowali zbyt dobrych warunków. Myślę, że płyta oficjalnie ukaże się we wrześniu.

 podziemna antyczność

podziemna antyczność

W moim odczuciu „Subterranean Antiquity” to materiał bardzo przekrojowy i to nie w kontekście waszych dotychczasowych dokonań a tego czym jest dziś scena death metalowa jako taka. Chcieliście by płyta ta była czymś w rodzaju kompendium wiedzy na temat death metalu? Nagraliście płytę łączącą granie brutalne z technicznym, połamaną rytmikę z opartą na blastach kanonadą – waszym zdaniem taka różnorodność spodoba się odbiorcom?

Często w wywiadach z różnymi zespołami na podobne pytania czytam odpowiedź, że muza wychodzi naturalnie, z serca i kwestia, czy się spodoba odbiorcom czy też nie to już inna sprawa. Tak również jest w naszym przypadku. Komponując nowe utwory, nie usiedliśmy przy flaszce i nie powiedzieliśmy sobie – słuchajcie, płyta ma być w stylu Decapitated czy Myrkskog (ciekawe kto ich jeszcze pamięta). Gdy poznawałem kolejne riffy, które koledzy przynosili na próby, osłuchiwałem się z nimi na spokojnie, sprawdzaliśmy w jakiej rytmice siedzą i tak powstawały szkielety utworów. Wychodziło to bardzo naturalnie, bez robienia spiny, typu zagrajmy to z blastem 270 to będzie zniszczenie, nie – wręcz przeciwnie, chcieliśmy, żeby muza bujała, żeby nam, a przy okazji fanom dobrze się jej słuchało. Nie mogę powiedzieć, że nie zależy nam na opinii słuchających i miło jest usłyszeć dobre słowo, ale krytyka też się przydaje, bo daje do myślenia.

„Subterranean Antiquity” to tytuł tyle intrygujący co zagadkowy – jaką tematykę poruszają teksty na drugiej płycie Cinis?

Autorem tekstów na tę jak i na poprzednią płytę jest nasz wieloletni przyjaciel, Michał Pawłowski, z którym miałem przyjemność grać kiedyś w białostockim zespole Entropia. Michał rozumie nasze podejście do życia i utożsamiając się z tym tworzy, moim zdaniem, bardzo wyrafinowane, pełne przenośni teksty. Tytuł płyty jest połączeniem słów z dwóch utworów i idealnie oddaje zawartość liryków. Zaczęło się od takiego pomysłu: w dzisiejszych czasach wystarczy mieć kasę, a można kształtować oblicze świata w sensie dosłownym, architektonicznym. Czyli stoi sobie chata, ktoś płaci za grunt i stawia w tym miejscu biurowiec. A biurowce jakie są? Sterylne, bezduszne, bez życia. A stare budowle – dokładnie odwrotnie. I co się dzieje? Te wszystkie spalone chaty, zamki, katedry wgniecione w grunt łączą się i niczym pieprzona sztuczna inteligencja zyskują osobowość i pewnego dnia powstają żeby przejąć świat w swoje władanie. Taka „Podziemna Antyczność”. Z kolei wszystko co nowe nawet NIE POTRAFI się bronić, nie ma osobowości, jest niczym i musi lec w gruzach. To jest taki właśnie obraz, w tekstach są w to wplecione zdjęcia (stąd utwór Snapshot) ludzi i świata w tym wszystkim, na chwilę przed tym powstaniem.

Czujecie to, że zespół wraz z drugą płytą zalicza znaczny progres? Przy okazji debiutu sporo osób zarzucało Wam zbytnie podobieństwo do Vader – dziś ten vaderowski pierwiastek jest nadal obecny w Cinis? Jak odbieracie pojęcie oryginalności w kontekście muzyki jaką gracie czyli death metalu?

Co do porównań – nikt tego nie uniknie. Czasami sami się zastanawiamy, gdzie jakiś osobnik wyczuwa tu czy tam podobieństwo jakiegoś elementu do czegoś powszechnie znanego. Uważamy, że Vader to doskonały zespół, który bardzo przyczynił się do promowania Polski i tego, że death metal grać potrafimy, ale żebyśmy robili riffy czy rytmy ściągając pomysły od Vadera, czy innego zespołu – nie ma szans. Jako muzycy, troszkę już słyszeliśmy, gramy też w innych zespołach (niektórzy w kompletnie innych gatunkach Cinismuzycznych) i to co robimy wychodzi z nas, z serca, oczywiście też z umiejętności, ale nie staramy się aby muza była tak zakręcona, że w warunkach koncertowych ciężko byłoby ją wiernie odtworzyć, aby mieć jeszcze radość z grania. Death Metal jest gatunkiem dość niszowym. Jest wiele kapel, które technicznie po prostu rozpierdalają słuchacza, ale przesadne kombinowanie moim zdaniem nie wychodzi na dobre lub inaczej – nie przynosi zespołowi zbyt wielu fanów. My jesteśmy otwarci na wpływy z innych gatunków (no, może większość z nas) i jeśli w którymś momencie pasuje nam wstawienie core’owego bitu czy elektroniki, nie wahamy się. Wielu mówi, że w death metalu już wszystko zostało powiedziane. Nam się tak nie wydaje, więc gramy dalej.

Jeden z numerów z „Subterranean Antiquity” znalazł się na składance dołączonej do magazynu Terrorizer – jak udało się wam dokonać tak trudnej sztuki i dotrzeć do bossów jednego z bardziej opiniotwórczych magazynów w świecie ciężkiej muzy?

Gdy promo CD było gotowe, wysłaliśmy kopię również do Terrorizera. Pod dość krótkim czasie odezwali się do nas i zaproponowali wrzucenie jednego kawałka na bezpłatną płytę dodawaną do tradycyjnego (papierowego) wydania miesięcznika. Bez wahania zgodziliśmy się i wybraliśmy „Index a.: Absurdities”. Co tu dużo gadać – cieszyliśmy się jak dziecko grzechotką (w dzisiejszych czasach to raczej tabletem).

Solidny, mocny materiał, profesjonalnie zrealizowana płyta; wykonaliście kawał dobrej roboty, ale mam wrażenie, że właściwa promocja tego materiału jeszcze nie ruszyła – czekacie na wydawcę a może odpuszczacie sobie letni sezon ogórkowy i pełną parą ruszycie jesienią? Planujecie może jakieś koncerty w Polsce tudzież za granicą?

Wiadomo, że okres letni to czas wyjazdów i z pewnością od września zacznie się więcej dziać. Staramy się wkręcić tu i tam aby zagrać fajne sztuki w dobrym towarzystwie. Póki co, 16 sierpnia w ACK w Białymstoku gramy m.in z Othermind i Thy Disease koncert charytatywny dla Artiego znanego m.in z Thy Disease czy Disloyal, który ciężko choruje i potrzebuje dużej kasy na leczenie. Zapraszamy wszystkich. Każda złotówa się liczy! Co do innych koncertów, odsyłam na naszego facebooka, na którym zamieszczamy wszystkie newsy. Dzięki za wywiad.

Rozmawiał Wiesław Czajkowski

Zdjęcia: archiwum zespołu