BEEHOOVER – power duo

Niemiecki Beehoover to jeden z ciekawszych obiektów, hałasujących w tej części Europy.  Już skład, ograniczający się do śpiewającego basisty i perkusisty może zaskakiwać a i sama muzyka do banalnych nie należy. Wprawdzie muzycy określają swoje dźwięki jako rockowe, jednak ja swoje wiem i odważnie porównuję Beehoover do amerykanów z Girls Against Boys,  z czym zresztą mój rozmówca się nie zgodził. Tak czy inaczej, “Concrete Catalyst” to kawał transowej, mocno nasączonej emocjami, wciągającej muzyki. Poniżej kilka lakonicznych wynurzeń basisty grupy, Ingmara Petersena.

Na dobry początek – jako, że to pierwszy ślad po waszym zespole w polskiej prasie – kilka słów o tym co i jak oraz kiedy wszystko się zaczęło?

Spotkaliśmy się około 2002 roku z mocnym postanowieniem stworzenia dobrego, rockowego zespołu. Niestety, wszystkie nasze wysiłki spełzały na niczym; działo się tak dlatego, że zawsze chcieliśmy, by bas był instrumentem prowadzącym. Gitara miała być zaś tylko takim dodatkiem, przyprawą. Niestety, nie mogliśmy znaleźć nikogo, kto chciałby przyjąć taką rolę. Cóż, gitarzyści są zazwyczaj zbyt próżni… W końcu zdecydowaliśmy się spróbować jako duet, mimo, że graliśmy ze sobą dość krótko i nie wiedzieliśmy, jaki będzie finał takiej decyzji. Pierwsze demo nagraliśmy w 2004 roku, wtedy był z nami jeszcze wokalista. W 2005 roku pierwsza oficjalna ep – ka była już zrealizowana w dwuosobowym składzie.

Nie czujecie się skrępowani taką dwuosobową formą? Pewnie wszyscy porównują was do Sabot?

Nie czujemy się skrępowani, bo mamy dokładnie takie samo podejście do muzyki, kroczymy tą samą ścieżką. Nie ograniczamy się wzajemnie. Rockowa muzyka nie jest przywiązana tylko do klasycznego układu instrumentalnego, nie chodzi o ilość muzyków, tylko o energię i pomysły.

Jak możecie opisać swoją muzykę w kilku słowach, co inspiruje dźwięki, jakie tworzycie?

To po prostu rockowa młócka. Oczywiście, inspiruje nas kilka rzeczy, co nie znaczy, że jesteśmy jakimiś rockowymi gryzipiórkami, czy intelektualistami. Jeśli miałbym wymienić jakieś nazwy, to pewnie wspomniał bym o Primus, Crowbar czy ISIS, że odwołam się do tych kilku wykonawców, którzy od razu przychodzą mi do głowy…

Napisałem w recenzji, że w waszej muzyce wyczułem spore podobieństwo do transowych klimatów generowanych przez Amerykanów z Girls Against Boys – lubicie ich muzykę?

Raczej nie…

Jak wygląda tekstowa strona twórczości Beehoover?

Cokolwiek przyjdzie nam do głowy, staramy się wyrzucić  na zewnątrz. Ale, jeśli mam być szczery, nie ma tu żadnych, politycznych deklaracji ani tym bardziej jakiegoś wymądrzania się.

Czym zajmujecie się poza zespołem, gdzie trwonicie swój czas?

Obaj jesteśmy inżynierami. Jeden z nas zajmuje się mechaniką a drugi technologiami drukarskimi.

Rozmawiał Arek Lerch