VOIDHANGER/BLOODTHIRST ‒ posiekani na plasterki

Organizowane z pompą i rozmachem koncerty z udziałem zagranicznych gwiazd mają swoją niezaprzeczalną wartość i rangę. Nie znaczy to wcale jednak, że eventy o charakterze podziemnym są mniej interesujące i ważne. Wspaniałych, polskich zespołów ekstremalnych nie brakuje i takie właśnie wystąpiły w kwietniową sobotę na deskach słynnego poznańskiego klubu. Biorąc pod uwagę frekwencję, atmosferę i przebieg wydarzenia można wręcz dojść do wniosku, że zespoły z importu nie są nam w ogóle do szczęścia potrzebne.

Voidhanger, Bloodthirst, Mordhell, Bloodstained ‒ U Bazyla, Poznań, 18 kwietnia 2015

Funkcjonująca między Lesznem a Poznaniem grupa Bloodstained uderzyła jako pierwsza. Swój występ oparła w największym stopniu o numery z najświeższego albumu Headless Kingdom. Uliczny, zawadiacki i zmetalizowany hardcore, który kapela uprawia nie od wczoraj, okazał się być odpowiednim preludium do dalszej chłosty. Radykalną metalową jazdę rozpoczął kolejny lokalny zespół ‒ Mordhell. Jego ostatni duży materiał Suffer in Hell wyszedł w 2011 roku, ale w surowym black metalu czas mierzy się zupełnie inną miarą. Wyposażeni w pieszczochy, łańcuchy, grobowe makijaże, naszpikowani kolcami muzycy, z powodzeniem katowali publikę tradycyjną odmianą czarnej sztuki.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czołowi przedstawiciele nurtu black thrash na polskiej scenie ‒ Bloodthirst, w lekko odświeżonym składzie zaserwowali zgromadzonym solidne lanie. Pojawiły się kompozycje z ostatniego jak dotąd krążka Chalice of Contempt, ale rzecz jasna, nie zabrakło także wcześniejszych kawałków. Zgiełk napędzany oraz natchniony duchem wczesnego Slayera, Kreatora czy Sodom, wprowadził słuchaczy w bojowy nastrój. „Imaginary Reasons”, „One with the Dark”, „Let Him Die” czy ciosy z zabójczej ep-ki Żądza Krwi, zmusiły zgniecionych pod sceną fanów do wzmożonej aktywności i poddania się ścianie dźwięku. Galopujące tempa, strzelające iskrami riffy, taranująca perkusja i palące jadem wokale to elementy, za które powszechnie ceniony jest poznański Bloodthirst.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Szturmem wzięli polską scenę za sprawą debiutanckiego Wrathprayers, któremu w 2011 roku niewiele albumów było równych pod względem dzikości i bestialstwa. Choć w wersji studyjnej zabójcy z Voidhanger to tylko trio, w wydaniu koncertowym skład kapeli rozszerzony jest o dwóch kolejnych żołnierzy. Gitarowo-wokalny rdzeń zbudowany z członków Infernal War, uzupełniony elektrownią jądrową pod postacią perkusisty znanego z Massemord i Odrazy, dał na deskach poznańskiego klubu popis intensywności i metalowej agresji. Występ wypełniony w dużej części kompozycjami z drugiej płyty Working Class Misanthropy, sponiewierał, zbił i przerobił publiczność na morką papkę, a wszystko to ku jej najszczerszemu zadowoleniu.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

„Uniesienie”, „Dni Szarańczy”, „A Song for Lennon”, „Feed Them to the Pigs”, „Skin the Lambs” oraz „Carnivorous Lunar Activities” to tytuły tylko niektórych bomb, które spadły tej nocy U Bazyla. Ekstremalne tempa, huragany blastów, inspirowane wczesnym Celtic Frost zwolnienia i wybuchowa ekspresja sceniczna. Tym wyróżnił się koncert Voidhanger, kapeli która czerpiąc z najbardziej radykalnych i kanonicznych wzorców black, death i thrash metalu, robi swoje bez kompleksów. To właśnie jest esencja polskiego podziemia. Jego twarda, bezkompromisowa i żelazna pięść.

Tekst Adam Drzewucki

Zdjęcia Łukasz Popławski