THY ART IS MURDER  – Igrzyska śmierci

Tego styczniowego wieczora najwięksi fani deathcore’owych tortur stawili się licznie w poznańskim klubie, aby z uśmiechem na ustach rozbijać sobie nosy i poniewierać się przy akompaniamencie czołowego przedstawiciela odnoszącego coraz większe sukcesy gatunku. Mimo przenikliwego mrozu panującego na zewnątrz, scena Pod Minogą stanęła w płomieniach i zadrżała w posadach, gdyż swoją twórczością podzieliły się aż cztery kapele z różnych stron anglojęzycznego świata.

Thy Art Is Murder, Heart Of A Coward, Aegaeon, Aversions Crown – Poznań, Pod Minogą, 19 stycznia 2014

Muzykowanie w niedzielny wieczór rozpoczęły dwa mało znane, ale ambitne zespoły ze Stanów i Australii – Aegaeon oraz Aversions Crown. Być może deathcore w ich wykonaniu nie należy do najbardziej oryginalnych, ale od czegoś przecież trzebaSONY DSC zacząć. Jeśli w przyszłości będą działać z takim zaangażowaniem jakie pokazali na deskach poznańskiego klubu, zapewne niebawem dotrą do szerszego grona słuchaczy.

Pochodzący ze środkowej Anglii kwintet Heart Of A Coward w listopadzie 2013 nakładem Century Media opublikował swój drugi album „Severance”. To przede wszystkim numery z tej płyty kapela zaprezentowała na żywo. Czterdziestopięciominutowy, energetyczny, zagrany z pasją i zaangażowaniem set wprowadził poznańską publikę w odpowiednią atmosferę. Okazało się, że zespół ma już w Polsce swoich wielbicieli, bardzo entuzjastycznie reagujących na takie numery jak „Deadweight” czy „Monstro”. Jamie, wokalista grupy, podkręcał temperaturę drąc się w niebogłosy, skacząc i miotając się po scenie przez cały koncert. Reszta zespołu nie pozostawała mu dłużna machając głowami i poruszając się w rytm wypełnionych groovem przesterowanych riffów. Choć HOAC to kapela, która dopiero co pojawiała się na mapie ciężkiego grania, trzeba przyznać, że ma swoich zwolenników i cieszy się zainteresowaniem.

Igrzyska śmierci

Igrzyska śmierci

Australijczycy z Thy Art Is Murder zebranym w klubie Pod Minogą zaserwowali deathcore’owe gradobicie z piorunami i trąbą powietrzną. Skrajnie nisko nastrojone gitary, uwypuklony bas, masywne, podwójne stopy i grobowy growling stworzyły granitową ścianę dźwięku, która przybiła słuchaczy do ziemi. W głównej mierze pojawiły się kompozycje ze wznowionej w 2013 SONY DSCroku przez Nuclear Blast płyty „Hate”, a także z debiutu „The Adversary”.

Po ilości osób, które przybyły, aby posłuchać tych dewastujących kawałków, rosnąca popularność kapel specjalizujących się w nowoczesnych i technicznych brzmieniach z pograniczna deathcore’a, djentu i death metalu nie jest już dla mnie tajemnicą. Jest to nurt, który w największym stopniu dociera do pokolenia dwudziestolatków, dla których tradycyjny metal jest prawdopodobnie prehistorią lub jedynie ciekawostką. Choć kapele takie jak Whitechapel, Parkway Drive, Emmure, Suicide Silence, All Shall Perish czy właśnie Thy Art Is Murder nie grają od wczoraj, ich fenomen nie był dla mnie do końca zrozumiały. Poznański koncert otworzył mi oczy i uświadomił, że jedyna pewna rzecz to zmiana.

Tekst i zdjęcia: Adam Drzewucki