THAW ‒ Jeszcze głośniej, jeszcze chłodniej

Nie mylił się ten, kto stwierdził, że sosnowieccy czarodzieje od czarnego zgiełku, to czołówka nie tylko polskiego metalu, ale po prostu polskiej sceny muzycznej. Jeśli grupa, która wydała właśnie znakomity album „Earth Ground”, każdy koncert gra przynajmniej w połowie tak dobrze, jak zrobiła to w ostatnich dniach listopada w Poznaniu, nie można mieć żadnych wątpliwości, co do ich wielkości i klasy. Począwszy od brzmienia, przez zachowanie na scenie, do doboru numerów i ich wykonania, występ Thaw był wspaniałym, kompletnym i radykalnym widowiskiem, które brutalnie odcisnęło piętno na wyobraźni oraz narządach słuchu.

Thaw, Outre, Entropia ‒ U Bazyla, Poznań, 28 listopada 2014

Przed Thaw na deskach poznańskiego Bazyla wystąpiła Entropia, której mieszanka black metalu, post-rocka i shoegaze’a, jest muzyką nie pozbawioną intrygujących melodii. Ubrana w rozbudowane aranżacje i klimatycznie snująca się twórczość kwintetu z Oleśnicy przykuwa uwagę. Ich wydany w 2013 debiut „Vesper” to materiał, który sprawdza się na żywo. Zaprezentowane przedpremierowo kawałki z nadchodzącej, drugiej płyty, zwiastują wydawnictwo, którego nie należy przegapić.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Krakusy z Outre, którzy wraz z końcem roku finalizują swój debiutancki album „Ghost Chants”, przybyli do Poznania, aby zagrać nowe kompozycje oraz te znane z wydanego w zeszłym roku splita z Thaw. Czterdziestominutowy huragan blastów i niemiłosiernego blackmetalowego poniewierania przekonał swoją siłą i agresją. Połączenie tradycyjnej zwierzęcości gatunku z nowoczesnym podejściem do aranży stanowi piorunujący zestaw. Outre daje do zrozumienia, że jest zespołem poszukującym brzmienia, który stara się wykraczać poza bezpieczne i powszechnie znane ramy blackmetalowej sztuki.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdy pod koniec 2013 roku Thaw zagrali sześć koncertów u boku Behemoth, można już było podejrzewać, że wkrótce Sosnowiczanie staną się czołowym graczem polskiej sceny. Rewelacyjny debiut w barwach Avantgarde oraz jego równie wyśmienity następca „Earth Ground” zdobyły zwolenników, a Behemoth, choć takiego gestu wobec polskiego zespołu nie czynił od lat, ponownie zaprosił Thaw na trasę, tym razem europejską, zaplanowaną na kwiecień 2015.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czarne kaptury, ascetyczna choreografia sceniczna, wzmacniacze Sunn oraz Orange, ciężar równy ładunkowi supertankowca i ledwie znośny poziom hałasu to znaki firmowe Thaw. Grupa, choć młoda stażem, aurę i koncertową dramaturgię buduje jak najbardziej doświadczeni weterani i wyjadacze. Być może jednak, jest to właśnie domena tych świeżych, wciąż nabuzowanych entuzjazmem i inspiracją artystów, którzy idą jak po swoje, nie przejmując się nikim i niczym. Tak właśnie gra Thaw. Bez flirtu z publiką, bez gadania czy szczerzenia się. Uderzają z pełnym impetem, wdeptują w ziemię, bez litości.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dopiero co ukazała się płyta Earth Ground, więc o numery z tego wydawnictwa Thaw oparli swój zdumiewający set. Urzekające, aczkolwiek niekoniecznie wraz z pierwszym kontaktem „Last Day”, „Afterkingdom”, „Sun” czy „Soil”, to kawałki, które w wydaniu koncertowym otrzymały majestatycznego i potężnego wydźwięku. Płynące jeden za drugim, stworzyły spójną arię przesterowanych i przybijających ciosów o barwie antracytu. Na szczęście materiał z debiutanckiego krążka nie został potraktowany po macoszemu i zakapturzony kwintet zmaltretował zgromadzonych także takimi razami jak „Divine Light” czy „Ancestors”. Na zakończenie zgrzyt sprzężenia i przeszywający huk osiągnął tak okrutny poziom, jakby kapela chciała wyrzucić nim słuchaczy do domów, w ciemną noc. Nikt nie odebrał tego jako niestosowność czy afront, bo zdaliśmy sobie sprawę, że dalej była już tylko cisza.

Tekst Adam Drzewucki

Zdjęcia Łukasz Popławski