SEARCHING  FOR CALM  – bez hitu

2011-02-17, Powiększenie – Warszawa

Zacznę od końca. Wychodząc z Powiększenia nuciłem refren największego hitu SFC, czyli numeru „Neurotic Cycle” – cóż w tym ciekawego? Ano Searching for Calm nie miało go w secie i musiałem sobie jakoś to zrekompensować. Mrucząc pod nosem doszedłem do wniosku, że cała ta sytuacja stanowi idealną puentę koncertu jaki zobaczyłem.

Searching For Calm… Oni nic nie muszą, nie muszą grać hitu, nie muszą ciągnąć 16 razy motywu, który wpada w ucho (zagrają go złośliwie tylko raz…), wolą terroryzować publikę swoją wizją muzyki, która absolutnie nie poddaje się żadnym kompromisom. Zajebiste to i nie fajne zarazem. Zajebiste, bo pokazuje jaki ten zespół ma potencjał, że gdyby chciał nagrać nową płytę złożoną tylko z numerów takich jak „Follow”, to nie boję się zaryzykować stwierdzenia, że mieliby Zachód naprawdę u stóp. Zajebiste, bo pokazuje, że panowie grają tylko to na co mają ochotę, a nie to co ew. by chciano, by grali (patrz: autor relacji narzekający na brak hitu…). A czemu nie – fajne? Bo mimo wszystko na koncercie odbiór całości jest trudny, można się zgubić w gąszczu zmian  klimatów, temp, pomysłów i wszystkiego, co na scenie było produkowane. Złapałem się na tym, że jakoś większą frajdę miałem ze słuchania płyty niż z koncertu – nie umniejsza to absolutnie nic SFC, to chyba kwestia intensywności i emocjonalności tej muzyki, że akurat mi pasuje dużo bardziej w domowych pieleszach niż w piwnicy warszawskiego klubu.
Grane było głównie to, co jest na nowym albumie, „Celestial Greetings”, ale nie zabrakło różnych ciekawostek jak absolutnie oszałamiający kower „Once In a Lifetime” autorstwa Talking Heads, który, śmiem zaryzykować, rozpoznało maksymalnie 5 osób na koncercie. Finał nastąpił w postaci przekładańca cudzych kompozycji, rozciągnięty między Frankie Goes to Hollywood („Relax”) a Rage Against the Machine („Bulls on Parade”).  Ogólnie: bardzo się cieszę, że ich zobaczyłem ponownie – a że nie wszystko zrozumiałem, to już moja wina, na pewno nie ich!

Freak Kozodupnik

Foto: Megafon