ROTTING CHRIST/VARATHRON – Magia czarnej sztuki

Pochodzące ze Stanów, Wielkiej Brytanii czy Skandynawii zespoły od zawsze cieszą się większą popularnością i uznaniem fanów niż te choćby z Grecji. Nie zmienia to faktu, że dokonania dwóch czołowych przedstawicieli tamtejszej sceny są w historii czarnego metalu znaczące. Autorzy przełomowych albumów „Thy Mighty Contract” oraz „His Majesty at the Swamp” przyjechali do Polski na trzy występy. Ten, który odbył się w Poznaniu, szczęśliwie przeciął się z trasą trzech znakomitych rodzimych grup. Wynikiem tego była prawdziwa celebracja hałaśliwej sztuki i dźwięków piekielnych.

Rotting Christ, Varathron, Banisher, Abusiveness, Deivos – Poznań, Blue Note, 30 maja 2015

Nim greccy weterani wkroczyli na scenę poznańskiego Blue Note’a zniszczenie oraz chłostę wymierzyły trzy polskie ekipy. Rozpoczął Deivos, którego ostatnia, czwarta już mocna płyta Theodicy ukazała się kilka miesięcy temu. Niezwykle intensywny, wielowarstwowy, technicznie zagmatwany, ale przepełniony brutalnością death metal, jak pocisk przeszył czaszki zebranych słuchaczy. Nie do końca czytelne brzmienie spowodowane niedoskonałym nagłośnieniem utrudniło odbiór skomplikowanych kompozycji, ale energia była na odpowiednim poziomie. Pochodzący z Lublina kwintet uprawia gatunek, który wymaga perfekcyjnej akustyki, aby w pełni oddać finezję, a jednocześnie nieludzki ciężar ich muzyki.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na Abusiveness nie trzeba było czekać długo, ponieważ jego połowę stanowią członkowie Deivos ‒ wspaniały perkusista Vizun oraz gitarzysta Mścisław, który w drugim zespole stoi także za mikrofonem. Twórcy rewelacyjnie przyjętego materiału Bramy Nawii, od pierwszych sekund występu uderzyli szybkim i bezkompromisowym black metalowym atakiem. Tak, jak można było oczekiwać, pojawiły się kruszące ściany numery z najświeższej, czwartej płyty, a między innymi „W górę chorągwie” czy „Niezłomni”. Prujący do przodu na pełnej prędkości zespół dał dowód swojej witalności i siły. Uwadze nie mogła umknąć fantastyczna forma Vizuna, który grał, jak natchniony. Choć od wypadku, w którym uczestniczył jako członek Blaze of Perdition minęło już ponad półtora roku, obrażenia które odniósł mogłyby wskazywać na to, że o powrót do najwyższych umiejętności będzie cholernie trudno. Na całe szczęście, stało się inaczej, a sam muzyk po rekonwalescencji zarejestrował już cztery albumy z różnymi grupami!OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Polską część sobotniej nocy zamknął rzeszowski Banisher, którego premiera nowego materiału niespodziewanie przesunęła się ze względu na brak stałego wokalisty. W związku z tym autorzy wydanego w 2013 Scarcity, wspierani doraźnie przez byłego wokalistę Outre, musieli w głównej mierze zaprezentować starsze kawałki. Ekipa dowodzona przez utalentowanego gitarzystę Huberta Więcka, do którego niedawno dołączył perkusista Nuclear Vomit Jacek Gut, dała półgodzinny popis death metalowych eksplozji. Walcowate zwolnienia przeplatane wybuchowymi blastbeatami poderwały zgromadzonych do ostrej zabawy.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Sekrety czarnej greckiej sztuki w pierwszej kolejności wyjawili jaskiniowcy z Varathron. Kapela, której pierwsze demo ukazało się jeszcze w 1989 roku, przez ćwierć wieku swojego istnienia nie przeszła wstrząsającej rewolucji. Ich głęboko zakorzeniony w pierwotnym black death metalu hałas brzmi dziś niemal identycznie, jak brzmiał na początku lat dziewięćdziesiątych. Wydany w 2014 roku piąty album „Untrodden Corridors of Hades”, pomnik tradycyjnych, człapiących riffów prosto z najciemniejszej groty, jest tego najlepszym dowodem. Załoga, na czele której stoi frontman Stefan Necroabyssious, zabrała publikę w przerażającą podróż z poznańskiego klubu na dno najciemniejszej pieczary. Zakapturzony wokalista podjudzający fanów do szaleństwa pod sceną, poruszał się jak w amoku wykrzykując bezustannie „Come on, come on!”. Średniowieczna prostota i zwierzęcość muzyki Varathron zgniotła wszystkich zebranych potworną mocą.OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Największy i najważniejszy zespół w historii greckiego metalu, Rotting Christ, ma w Polsce wielu oddanych fanów. Naocznie udowodniły to zaplanowane na ostatnie dnia maja koncerty w Warszawie, Poznaniu i Gdańsku. Kapela, której trzon od zawsze tworzą bracia Sakis i Themis Tolis, z ogromną determinacją i konsekwencją publikuje płytę za płytą. Od 1993 roku zebrało się ich już jedenaście. Repertuar dzisiejszych występów tworzą, co nie może dziwić, głównie kompozycje z ostatnich albumów „Κατά τον δαίμονα εαυτού” oraz „Aealo”. Budowany z klimatem i napięciem koncert Greków to niezwykle fachowo wykonany i zagrany spektakl, który nie pozwala stać w miejscu. Utwory nowe przeplatały te z pierwszych wydawnictw, jak „The Sign of Evil Existence” i „Transform All Suffering Into Plague” z debiutu, czy „Non Serviam” z drugiej płyty. Pochłonięci, skupieni, ale przeżywający koncert muzycy Rotting Christ złapali dobry kontakt z jedzącą im z ręki publicznością. Reakcje sali na kolejne ciosy zadawane przez grupę z Aten dawały do zrozumienia, że lepiej być nie może. Trudno przecież wyobrazić sobie, żeby mogło być coś lepszego, niż uczta, którą zaserwowało tego wieczora w Poznaniu aż pięć wytrawnych zespołów.

Tekst Adam Drzewucki

Zdjęcia Łukasz Popławski