METALFEST AFTERPARTY – Testament, Napalm Death, Ogotay

Organizacja metalowych koncertów w środku tygodnia może wydawać się przedsięwzięciem z góry skazanym na porażkę, jednak tym razem mocny, sceniczny skład ściągnął do Progresji całkiem sporych rozmiarów tłumek żądnych wrażeń fanów metalu i grind core’a. Dla wielu z przybyłych koncert ten był swoistym zwieńczeniem niedawnego Metalfestu, dla innych, w tym niżej podpisanego, okazją by wynagrodzić sobie brak możliwości wyjazdu na festiwal. Myślę, że obie grupy mogą być zadowolone…

Progresja, Warszawa 26.06.2013.

Idealna synchronizacja czasowa sprawiła, że dotarłem do klubu w chwili, gdy Ogotay akurat witał się z publiką. Nie ukrywam, że „Eve of the Last Day” jest materiałem bliskim mojemu ogotaysercu, dlatego niemal z marszu powędrowałem pod scenę by ocenić jak zespół prezentuje się w wersji live. Wydaje mi się, że Ogotay nie zagrał najlepszego gigu w swojej krótkiej jeszcze karierze. Nie do końca przekonało mnie brzmienie, które chwilami było chyba ciut za głośne i w efekcie wokal znikał gdzieś za ścianą gitar. Po za tym Ogotay dał dobry, krótki występ prezentując najlepsze numery ze wspomnianego krążka oraz jeden kawałek premierowy. Chciałbym zobaczyć ten band w przyszłości, może wtedy przekonają mnie bardziej, na tę chwilę swoje zadanie spełnili, choć oczekiwałem po nich zdecydowanie więcej ognia.

napalm death1Napalm Death to ikona i kult w czystej postaci, ostatni raz widziałem ich na żywo dobrych kilka lat temu, dlatego też ciągnąca się dość długo przerwa i montowanie się zespołu na scenie powodowało bolesną wręcz konieczność oczekiwania. W końcu wyszli… i od razu przywalili z grubej rury. Napalm Death nie potrzebuje czasu by rozkręcić się do pełnej mocy, mam jednak takie wrażenie, że początek tego gigu nie należał do najlepszych. Coś działo się na scenie nie do końca tak jak powinno, nie spinało tak jak mogło, może to tylko moje osobiste wrażenie, ale czułem, że brakowało w tym iskry, która sprawia, że publika płonie. Może to kwestia tego, że koncert ten odbierałem na trzeźwo, analizowałem to co widzę i słyszę? Może grind core powinno się chłonąć, napieprzając pogo… Ok., początek nie należał do tych zdarzeń, które wspomina się później przy porannej kawie i croissantach, ale gdy ekipa Barneya zaczęła sięgać głębiej i serwować nam starsze numery zrobiło się lepiej. Choć lepiej to mało powiedziane – końcówka show była wprost wymarzona; ostra, brutalna jazda bez trzymanki. Szaleństwo i moc, energia udzieliła się też zgromadzonym, co dało efekt w postaci różnego rodzaju tańców mniej lub bardziej towarzyskich. Prawie godzina grind core’owej rzezi to idealnie odmierzona ilość tego rodzaju muzy, którą da się wchłonąć za jednym razem. Napalm Death to mistrzowie, którzy nawet nie dając z siebie wszystkiego (takie odniosłem wrażenie) i tak zabijają dużo młodszą konkurencję. Do następnego razu panowie! Nazi punks fuck off!główny

Patrząc na zgromadzonych tego wieczoru w Progresji widać było jak na dłoni, tudzież na katanie, kto jest najbardziej wyczekiwanym zespołem tego wieczoru. Testament to klasa sama w sobie. Przywieźli ze sobą trochę scenografii, dodatkowe efekty sceniczne a przede wszystkim sto ton doskonałego thrashu. To co działo się na scenie podczas występu artystycznego Testament zasługuje na całą masę ochów i achów. Zespół mimo kolejnych już lat na karku po prostu zabił. Bez dwóch zdań.  Chuck pląsał niczym rusałka dzierżąc w łapskach specjalny mikrofon, który służył mu za atrapę gitary, śmiał się, żartował z publiką , rządził i dzielił. Nie wyobrażam sobie tego zespołu bez TEGO faceta. Zagrali przekrojowo z lekka promując ostatnie materiały oraz bardziej old schoolowo dając starszym fanom to no co czekali. Kilka miesięcy temu na tej scenie prezentował swoje dźwięki Kreator i wtedy byłem pod wrażeniem żywiołu, który panował na scenie, jednak Testament to szaleństwo jeszcze większe. Ekstraklasa i tyle, oby zdrowie pozwoliło im grać jak najdłużej.testament3

Oby więcej takich imprez i wiecie co? W głębokim poważaniu mam narzekanie niektórych, internetowych wojowników na to, że zespoły te mogły zagrać na Metalfeście… Zagrały tu i teraz, była moc, był ogień, był pot i… Testament wielkim zespołem jest.

Wiesław Czajkowski

Foty: Janek Fronczak