LEASH EYE ‒ Na pełnym gazie

W Ameryce mają Black Label Society, w Szwecji Truckfighters, a my w Polsce Leash Eye i absolutnie nie mamy prawa mieć kompleksów. Z miłości do whisky i bourbonu, jeansowych katan oraz szesnastokołowych ciężarówek wynika jedno ‒ jak się bawić to przy heavy metalu. Choć Leash Eye ma na koncie już trzy solidne albumy, ku mojemu zdziwieniu nie cieszy się jeszcze popularnością, na jaką zasługuje. Dzięki takim wydawnictwom jak „Hard Truckin’ Rock”, ten stan rzeczy jednak wkrótce się zmieni. Aby upewnić się w tym twierdzeniu postanowiłem sprawdzić, jak Leash Eye smakuje na żywo.

Leash Eye, Bitchcraft, Snake Thursday ‒ U Bazyla, Poznań, 22 lutego 2014

Sobotnie hałasowanie rozpoczęło poznańskie trio Snake Thursday (snakethursday.bandcamp.com). Kapela ma na koncie dwie ep-ki, „Orgasmocosmica” z 2009 oraz „Cruise Mode” z 2012, i pełnymi garściami czerpie z tego, co najlepsze w Kyuss, Nirvanie i Life of Agony. Półgodzinny występ wzbudził pozytywne reakcje wśród zgromadzonych osób, będąc dobrym zwiastunem tego, co miało nas czekać w dalszej części wieczora.

Następnie klub U Bazyla wypełniły tłuste i brudne, stoner metalowe riffy autorstwa lokalnej grupy Bitchcraft (bitchcraftband.bandcamp.com). W grudniu 2013 ukazała się nowa ep-ka tej kapeli, która swoją estetyką świetnie wpisuje się w nurt stworzony przez Electric Wizard. Pomysły na kompozycje oraz fakt, że za mikrofonem stoi dziewczyna przywodzi także na myśl nagrania Windhand oraz The Wounded Kings.SONY DSC

Kwintet złożony z trzech szarpiących struny brodaczy, niewiasty i gołowąsa na perkusji zaprezentował kawałki „Acid Dream” oraz „Mouth of a Cave”, pochodzące z wymienionej wyżej ep-ki, starszy „Buio Omega” oraz dwa zupełnie nowe. Długaśne, niespiesznie ślimaczące się piosenki, zatopione w przesterowanym brzmieniu gitar wprowadziły publiczność w stan osobliwego transu.SONY DSC

Główna atrakcja wieczoru, warszawski Leash Eye, wpadła na scenę i otworzyła swój występ numerem „Fight the Monster” z najnowszej, wydanej w drugiej połowie 2013 roku płyty „Hard Truckin’ Rock”. Nie ma wątpliwości, że zespół należy do ścisłej polskiej czołówki klimatów heavy metal, hard rock i southern. Poznański koncert był potwierdzeniem ich wybornej formy. Ostatni album, tak jak poprzedni długograj, wydany w 2011 „V.I.D.I” to prawdziwe perełki na rodzimej scenie. Nie dziwi w związku z tym fakt, że to głównie kompozycje z tych wydawnictw wypełniły set Leash Eye. Była okazja posłuchać na żywo między innymi „Headin’ for Diseaster”, „Me & Mr. Beam”, „One Time Two Times”, „Trucker Song” czy „S.B.F. Anthem”.SONY DSC

Energetyczny, emanujący czystą pasją do grania żywiołowy koncert grupy wprowadził fanów w doskonały nastrój. Charyzmatyczny wokalista Sebastian nadawał odpowiedni ton całej sztuce, a obsługujący gitarę Opath wycinał z wielką sprawnością wpadające w ucho riffy i solówki. Po „Deathproof” i „The Age ov Kosmotaur” nadszedł ostatecznie moment na kończący „The Nightmover” z debiutanckiej płyty „V.E.N.I”. Choć zespół dał godzinny, wyczerpujący występ, z żalem zaakceptowałem sytuację, że na dziś to już wszystko, ponieważ twórczość Leash Eye kapitalnie bawi swoją przebojowością i luzem. Czas spędzony w towarzystwie tych dźwięków to po prostu strzał w dziesiątkę.

Tekst i zdjęcia: Adam Drzewucki