KILLING JOKE – I nastało pandemonium

Starzeć też trzeba się umieć. Jeśli jest się artystą, umiejętność ta jest szczególnie pożądana, aby nie stać się pośmiewiskiem i nie splugawić budowanej latami wspaniałej reputacji. Ciężko powiedzieć czy Killing Joke się starzeją. Metrykalnie oczywiście tak, ale to, co potrafią robić na scenie ci dobiegający 60. panowie, zawstydziłoby niejednego młodzika.

Killing Joke, Death Valley High – Kraków, Kwadrat, 21.11.2016

Dawno nie widziałem tylu ludzi na koncercie w Kwadracie. Sporo znajomych z różnych miast zjechało, a był to poniedziałek, więc termin daleki od ideału. Ale w sumie dziwić się nie ma czemu. Killing Joke to wielka i wspaniale żywa legenda, a fakt, że był to jedyny jej koncert w Polsce, zainteresowanie dodatkowo wzmocnił. Wyleniali lokalni postpunkowcy stawili się więcej niż tłumnie, nierzadko z pociechami w wieku już dorosłym. Piękny widok. Słyszało się w foyer rozmowy, podczas których mówiono, że odwoływali koncerty na trasie, że Jaz Coleman nie w formie, itp. Takie głosy są zawsze, a wszystko ostatecznie kilkadziesiąt minut później weryfikuje scena. Pożyczając na potrzeby relacji terminologię bokserską, zweryfikowała jednogłośnie na korzyść charyzmatycznego angielskiego frontmana.Killing Basia Misiurek

Koncert Killing Joke to były prawdziwe korzenie, esencja, zespół i fani. Zero backdropa, jakichkolwiek ozdobników, wodotrysków, światła też minimalistyczne jak na klasę i rangę zespołu. Tylko tych czterech wspaniałych Anglików plus ich młodszy kolega od obsługi laptopa, no i piosenki, wywołujące więcej niż gorący aplauz widowni. Nie wiem, czy Coleman się cieszył z powrotu do miasta, w którym kiedyś spędził ciurkiem kilka miesięcy, pracując ze swoim kumplem Nigelem Kennedym nad płytą Czehomor. Ale nie mam najmniejszych wątpliwości, że jemu, Geordie’emu, Youthowi i Big Paulowi wspaniale reagująca w Krakowie publika sprawiła dużą radość. Wokaliście i basiście śmiech często pojawiał się na twarzy, a gitarzysta był, jak na niego, ruchliwy jak rzadko w swoim sektorze „boiska”.

Brzmieniowo nie było tragedii, nie było też rewelacji. Tyczy się to przede wszystkim gitary Walkera, która tylko czasami była na odpowiednim poziomie głośności. Setlista natomiast świetna, zadowalająca zarówno starych fanów, jak i tych, którzy Killing Joke poznali w XXI wieku.  Osobiście mam leciutkie pretensje do zespołu, że nie sięgnął po coś wspaniałej płyty „Extremities, Dirt And Various Repressed Emotions”, ale o żadnym zawodzie nie ma mowy, bo przecież usłyszałem wspaniale wykonane , między innymi, „Love Like Blood”, „Eighties”, „New Cold War”, „Exorcism”, „Turn To Red”, „Unspeakable”, „European Super State”, „I Am The Virus”, „The Wait”, zaś na deser, czyli bis, „The Death And Resurrection Show” oraz „Pandemonium”. Ludzie chcieli więcej, lecz więcej niż 17 utworów nie dostali. Dostali za to wspaniałą, nieco ponad 90-minutową lekcję z historii muzyki alternatywnej, którą poprowadzili jedni z najbardziej szanowanych w tej dziedzinie profesorów. Pomimo upływu lat nic nie tracący ze swojej klasy i jakości. Z deczko lepszym brzmieniem byłby to koncert roku. Ale i tak tej energii jaką dali fanom Killing Joke, i w zamian od nich dostali, nie da się tak łatwo zapomnieć. Mam nadzieję, że Anglicy szybko do nas wrócą.Joke Basia Misiurek

Nie wiem, czym kierowali się Killing Joke, ale wzięcie na trasę zespołu Death Valley High jako supportu było pomysłem co najmniej dziwnym, jeśli nie zupełnie poronionym. „Mixtape do tanecznej imprezy na koniec świata” albo „przesterowane gitarowe riffy nad dancepunkowymi beatami”, albo „Muzyka do bzykania w ciemnościach” – tak opisują swoją muzykę artyści z San Francisco. Chwytliwie, pomysłowo i daleko od realiów. Ani to brzmiało, ani porywało. Marilyn Manson dla ubogich, połączony dark elektro. Na Wave Gotik Treffen pasują, do takiego koncertu na pewno nie. Nigdy nie byłem w tej roli, co oni, ale domyślam się, że nawet wtedy, gdy rezonans fanów był minimalny i tak nie narzekali, bo zagrać trasę z Killing Joke to nie byle co. Mnie nie są w stanie kupić. Przynajmniej na razie. Miejmy nadzieję, że uważnie obserwowali starszych kolegów i wyciągną odpowiednie wnioski.

Setlista Killing Joke: 1. The Hum 2. Love Like Blood 3. Eighties 4. Autonomous Zone 5. New Cold War 6. Exorcism 7. Requiem 8. Change 9. Turn to Red 10. European Super State 11. I Am The Virus 12. Complications 13. Unspeakable 14. The Wait 15. Pssyche  Bis: 1. The Death And Resurrection Show 2. Pandemonium

Lesław Dutkowski

Zdjęcia: Basia Misiurek