INCANTATION – godzinna rzeź

16 listopada 2013 do poznańskiego Klubu U Bazyla po dwóch latach nieobecności ponownie zawitała legenda amerykańskiego death metalu – Incantation. Zespół promuje właśnie swój ostatni, świetny album „Vanquish In Vengeance”. A ponieważ był to jedyny na tej trasie koncert w Polsce i do tego w sobotę, można się było spodziewać kolejnego hitu wśród undergroundowych imprez tej jesieni. Incantation wspierani byli przez Ragnarok, Forgotten Tomb, Survive oraz Exmortum.

Incantation, Ragnarok, Forgotten Tomb, Survive, Exmortum, Poznań, U Bazyla,16.11.2013r.

Przyznam się bez bicia, że pierwsze dwa zespoły przegapiłem. W klubie pojawiłem się chwilę przed występem gości z Włoch – Forgotten Tomb. Zajęli oni miejsce singapurskich diabłów z Impiety, którzy w związku z problemami rodzinnymi gitarzysty odwołali europejską trasę. Prezentowana przez Włochów wolna, depresyjna muzyka z pogranicza black metalu i doom metalu, z ciekawymi rockowymi naleciałościami na żywo wypadła bardzo dobrze i spotkała się z aprobatą licznie zgromadzonej publiczności. Brawa należą się również za świetne, mocne brzmienie. Z pewnością swój pierwszy występ w Polsce Forgotten Tomb może zaliczyć do udanych.FG2

Następnie scenę opanowali bardzo dobrze najedzeni Norwegowie z Ragnarok, promujący album „Malediction”, wydany pod koniec ubiegłego roku przez rodzimą Agonia Records. Nawałnicę rozpoczęli twierającym ten album utworem „Blood of Saints”. Klasyczna forma, szybkość i bezkompromisowość black metalu w wykonaniu Norwegów przypadła do gustu żywiołowo reagującej publiczności. Z ostatniego krążka poleciały także „Iron Cross – Posthumous” i „Sword of Damocles” oraz starsze kompozycje, m.in. „Pagan Land”, „It’s War”, „In Nomine Satanas”. Solidny, rozpędzony koncert opatrzony był siarczystym brzmieniem, makijażami typu „panda” i sztuczną krwią. Zespół zadowolony, publiczność zadowolona, piątki przybite. Czas na gwiazdę wieczoru…RG2

Weterani z Incantation nie kazali na siebie długo czekać. Od razu weszli na scenę, a ustawiając swój sprzęt wdawali się w rozmówki z fanami. Bez zbędnych ceregieli uderzyli „Invoked Infinity” otwierającym ich ostatni album, z którego później usłyszeliśmy jeszcze tytułowy „Vanquish In Vengeance”. Litości nie było, tłum pod sceną rozpoczął szaleńczy taniec, który trwał do samego końca. Świetna atmosfera koncertu, muzycy uśmiechnięci – widać, że po tylu latach nadal kochają to, co robią i robią to z autentyczną pasją. Co było dalej? Z albumu „Mortal Throne of Nazarene” poleciał „Demonic Incarnate”. W rozrywającym trzewia, okrutnie ciężkim brzmieniu załoga z Pensylwanii dowodzona przez siwiejącego już Johna McEntee serwowała kolejne petardy, m.in. „Impending Diabolical Conquest”, „Shadows of the Ancient Empire”, były też fragmenty albumów „Onward To Golgotha” i „Blasphemy”. Przyznam, że ciężko było w tym całym zamieszaniu spamiętać wszystkie kawałki… Po zakończeniu trwającej blisko godzinę rzezi długo rozbrzmiewały owacje i skandowanie, a rozszalały tłum nie zamierzał puścić Amerykanów ze sceny. Skończyło się jednak na życzliwych uściskach dłoni i ucieczce na zaplecze.INC5

I tym sposobem rozpoczęło się oczekiwanie na kolejne odwiedziny amerykańskich klasyków metalu śmierci. Oby wrócili jak najszybciej, oby w równie dobrym towarzystwie i oby w równie kapitalnej formie.

Tekst i foto: Łukasz Popławski