HATEBREED ‒ Dla tego żyjemy!

Pewne zespoły po prostu naturalnie stają się ikonami gatunku. Tak jest w przypadku Slayera, Cro-Mags, Agnostic Front, Cannibal Corpse czy choćby Pantery. Do tego grona zalicza się także Hatebreed. Jedyna tak aktywna, produktywna i zarazem popularna kapela hardcore’owa, która jeździ po całym świecie, a wywodzi się i cały czas jest oddana podziemnemu etosowi. Mimo to, że latem goszczą głównie na ogromnych festiwalach, takich jak Brutal Assault, Summer Breeze, Roskilde czy With Full Force, w pozostałym czasie koncertują równie często i gęsto. W czerwcu tego roku Amerykanie dotarli do Polski na festiwal w Jaworznie, a już w listopadzie wrócili, aby w pył zamienić bydgoską Estradę i promować najnowszy krążek The Divinity of Purpose.

Hatebreed, Drown My Day, 10 Fold ‒ Estrada Stagebar, Bydgoszcz, 20 listopada 2013

Przyjemność otwarcia wieczoru przypadła poznańskiemu 10 Fold oraz krakowskiemu Drown My Day. Powoli zbierająca się w klubie publiczność bawiła się przy dźwiękach hardcore’a oraz deathcore’a. NieJJ było jednak wątpliwości, że apetyty były na coś więcej.

Mimo faktu, że Hatebreed od lat gra duże trasy na całym świecie i nie są im obce deski największych hal koncertowych czy nawet stadionów, w niewielkim, bydgoskim klubie czuli się, jak w domu. Przede wszystkim ze względu na kapitalne przyjęcie fanów, którzy żywiołowo reagowali na każdy dźwięk. Nabuzowany energią i rozentuzjazmowany Jamey Jasta skakał po scenie i darł się do mikrofonu, jakby był to jego ostatni koncert. Moc riffów Hatebreed nie pozostawiła nikogo obojętnym, a że w dyskografii zespołu nie ma numerów słabych, jazda była na pełnym obrotach od samego początku. W pierwszej części koncertu poleciały między innymi: „Put It To the Torch”, „Everyone Bleeds Now”, „In Ashes They Shall Reap” czy „Straight to Your Face”. Przewinęły się kawałki ze wszystkich albumów, a tym samym nie zabrakło tych najbardziej rozpoznawalnych i najbardziej wpadających w ucho.

Dla tego żyjemy!

Dla tego żyjemy!

Koncert miał zawrotne tempo, obyło się bez gadek ze sceny. Numery szły jeden za drugim, a temperatura stale rosła. Przeszczęśliwy tłum zgodnie skandował refreny poszczególnych piosenek, a zespół spoglądał z aprobatą na to, co dzieje się w klubie. Dla najstarszych fanów zapewne gratką były „Smash Your Enemies”, HJJ„Empty Promises” i „Last Breath”, odpowiednio z debiutanckiej e-pki „Under the Knife” i doskonałej pierwszej dużej płyty „Satisfaction is the Death of Desire”, hktóre ukazały się w latach 1996-97. W posadzkę Estrady wgniotły także „As Diehard As They Come”, „This is Now”, „Tear It Down”, „Indivisible” oraz „Perseverance”. Właściwie każdy utwór był przyjmowany gromkimi brawami i wybuchem radości, bo jednak wizyta Hatebreeda w Polsce jest wydarzeniem.

Aby doprowadzić publikę do wrzenia, kapela uderzyła na koniec serią utworów, po których nikt nie miał żadnych wątpliwości, że ten wieczór będzie zapamiętany na długo. „Honor Never Dies”, „Live for This”, „I Will Be Heard”, „Destroy Everything” i „Driven by Suffering” dopełniły dzieła, a wypompowani z resztek sił fani mogli jeszcze tylko przybić z kapelą piątki i pogratulować sobie nawzajem.

Tekst: Adam Drzewucki

Zdjęcia: Łukasz Popławski