GORTAL – Piekielna moc undergroundu…

Grudzień tego roku to zdecydowanie dobry czas dla miłośników death metalu ze stolicy i okolic. Kolejny weekend i po raz drugi już w tym miesiącu scena Progresji miała gościć zespoły spod znaku śmiertelnej sztuki. Tym razem zdecydowanie w wydaniu podziemnym…

 

XV-lecie zespołu Gortal 15.12.2012 r. Warszawa, klub Progresja God Said No, Conquest Icon, Embrional, Pandemonium, GORTAL

Warszawski Gortal świętujący tego dnia swoje urodziny zaprosił gości, którzy gwarantowali odpowiedni poziom wrażeń. Na pierwszy ogień poszedł młody band God Said No, który, jak przyznał sam wokalista, pasował do reszty zespołów „jak świni siodło „. Energetyczny hard’n’heavy w wykonaniu tego zespołu może się podobać lecz bardzo jeszcze nielicznie zgromadzona publika nie wykazywała większego zainteresowania tym co dzieje się na scenie…

Jako drugi  po dość długiej przerwie technicznej zainstalował się na scenie Conquest Icon. Krótkie intro i od razu, bez zbędnego opowiadania frazesów death metalowa machina rusza do przodu. Brutalnie, precyzyjnie i selektywnie. CI zabrzmiał tak jak powinien brzmieć death metal. Koncert ten nie byłby aż tak dobry gdyby nie nowy wokalista zespołu, który dwoił się i troił napędzając całą ekipę. Renve to sceniczne zwierzę i szaleniec, ale dzięki niemu koncertowe oblicze Conquest Icon zdecydowanie zyskało na wyrazistości.

Embrional dał świetny, pełen opętania i szaleństwa występ lecz w moim odczuciu zespół ten pozostawił duży niedosyt. Każdy z kolejnych hymnów wgniatał publiczność w ziemię i co ważne budował atmosferę podobną do obłąkanego klimatu „Absolutely…”, jednak mało wyszukana konferansjerka skutecznie osłabiała siłę, z jaką tego wieczoru uderzył Embrional. Gdyby pozbawić ten występ zbędnego pieprzenia o dupie maryni, zniszczenie byłoby absolutne. Embrional zakończył swój set coverem Mayhem, który „zaśpiewał ” Kiler ze Stillborn a to, co się działo wówczas na scenie to temat na zupełnie inną historię…

Jeśli chodzi o kolejny zespół, który zaprezentował się tego wieczoru to mogę to ująć w jeden tylko sposób – koncert Pandemonium to doznanie artystyczne ocierające się o mistyczny, doskonały w swej formie teatr. Występ bez niedomówień, niesamowity klimat i wielka moc bijąca ze sceny. Pandemonium rozpoczęło spowite w kłębach dymu, przecinanych smugami światła lecz od początku do końca dominował genialny mrok… Koncert ten pokazał jak wielka jest moc świetnego „Misanthropy „, trans, ciężar i cholerny niedosyt, że koncert skończył się tak szybko…

Świętujący tego wieczoru Gortal zagrał gig mocno „urodzinowy ” – był tort, sporo luźnych pogadanek o tym i owym, spożywanie rozweselaczy oraz przede wszystkim duża dawka metalu śmierci w naprawdę dobrym wydaniu. Widać było, że gra sprawia im przyjemność i nie robią tego z obowiązku a czystej pasji…

Zdecydowanie warto było spędzić ten wieczór razem z Gortal i zaproszonymi gośćmi. Oczywiście można się było przyczepić do kilku kwestii, ale kto zważa na długie przerwy, jakie dzieliły poszczególne akty jeśli czas ten można było spędzić na przykład na ciekawych rozmowach, ale żeby to zrobić trzeba było tam być…

Wiesław Czajkowski

Fotografie koncertowe Zuzanna Diabelstwo Gregorczuk (Portal Metalownia)