CANNIBAL CORPSE – Wszystkie kości połamane

W marcu przez Anglię i Szkocję przetoczyła się ciężka artyleria pod szyldem „Destroyers of the Faith”. Trasa zawitała kolejno do Bristolu, Glasgow, Manchesteru, Londynu i Birmingham. Występujący w roli headlinera Cannibal Corpse, w przededniu premiery dwunastego albumu studyjnego „Torture”, na kwaśne jabłko zbił dwutysięczny tłum zgromadzony w manchesterskim klubie Academy.


Cannibal Corpse, Triptykon, Enslaved, Job For a Cowboy – Manchester (Anglia), Academy, 9 marca 2012

 Piątkowy wieczór rozpoczął amerykański Job For a Cowboy, zespół będący awangardą pierwszej fali deathcore’a. Kwintet z Arizony, przez niecałe pół godziny okładał zgromadzonych połamanymi, i brutalnymi dźwiękami z dwóch pierwszych płyt „Genesis” oraz „Ruination”. W ramach niespodzianki kapela zaprezentowała jeden kawałek z albumu „Demonocracy”, który nakładem Metal Blade ukaże się już w kwietniu.

Następnie scenę zajęło Enslaved, które w ostatnich latach, głównie za sprawą dwóch wybitnych albumów „Vertebrae” oraz wydanego w 2010 roku „Axioma Ethica Odini”, awansowało do metalowej ekstraklasy. Koncert otworzyła tytułowa kompozycja „Ethica Odini”. Wraz z pierwszymi akordami uderzyła trąba powietrzna pełna melodii, surowych gitar i świetnych, przestrzennych aranżacji. Norwedzy mają na koncie tyle występów, że w ich grze widać zupełną swobodę. Czuć przyjemność, jaką czerpią z przebywania na scenie, mają kapitalny kontakt z publiką. Obsługujący gitary Ivar Bjornson i Arve Isdal wycinali riffy z luzem podobnym do samego Slasha, a basista/wokalista Grutle Kjellson ryczał prosto z trzewi, rzucając dowcipy między numerami. Zagrali „Fusion of Sense and Earth” z „Ruun” oraz „Ground” z „Vertebrae”, wybranej przez angielski magazyn „Terrorizer” płytą roku 2008. Jako ciekawostkę podali cover „Immigrant Song” Zeppelinów. Po najnowszym wykonaniu Trenta Reznora na soundtracku do „Dziewczyny z tatuażem”, można powiedzieć, że zrobiła się istna moda na ten wciąż smaczny, nawet jeśli odgrzany, kotlet. Enslaved zamknęło swój krótki, lecz piekielnie pozytywny i emanujący energią set, tytułową piosenką z płyty „Isa”. Zespół dostał burzę oklasków, godnych gwiazdy wieczoru.

Chwilę później na czterdzieści minut w Manchesterze zapanował mrok. Sprawcą był Triptykon, dowodzony przez niezmordowanego Toma G. Warriora, wieloletniego lidera Celtic Frost, a wcześniej Hellhammer. Kapela mająca w dorobku jedynie debiutancki album „Eparistera Daimones”, otworzyła kultowym i przygniatającym riffem „Dethroned Emperor” z początku działalności CF. Po pierwszej fali aplauzu zespół natarł triptykonowym kawałkiem „Goetia”, którego skandowany refren wprawił w ruch wszystkie głowy. Człapiące tempo tego numeru, podkreślone walcowatymi riffami, zrobiło potężne wrażenie. Ponownie kultem zapachniało przy „Circle of the Tyrants”, który obok „Procreation (of the Wicked)” czy „The Usurper”, jest jedną z flagowych kompozycji wczesnego Celtic Frost. Czwartym i niestety ostatnim kawałkiem tego wieczora był „The Prolonging”, najdłuższy numer na wydanej w 2010 roku płycie Triptykon. Monumentalny, dziewiętnastominutowy kolos zaczął się melancholijnym i spokojnym brzdękaniem, aby uderzyć ścianą wielotonowych gitar. Nastrój grozy i napięcia udzielił się publice, która jak zahipnotyzowana oddała się dyktaturze przytłaczającego ciężaru.

Nie opadł jeszcze kurz, a na scenie byli już Kanibale. Set otworzył „Evisceration Plague”, jeden z najwolniejszych numerów w bogatej dyskografii zespołu. George Corpsegrinder od samego początku wściekle miotał łbem i wypluwał płuca. Mechaniczne riffy i podwójna stopa przykuły uwagę fanów, spragnionych deathmetalowych tortur. Szybkie tempa pojawiły się już w „The Time to Kill is Now” oraz w kolejnym „Disfigured” z płyty „Vile” (pierwszej nagranej z Corpsegrinderem). Następnie prekursorzy ultra-brutalnego stylu przedstawili dwie świeże jeszcze kompozycje „Demented Aggression” oraz „Scourge of Iron”, z premierowego albumu „Torture”. Precyzyjnie katujący gitary Rob Barrett i Pat O’Brien pogrążyli się w plątaninie riffów, a basista Alex Webster poddał się szaleństwu headbangingu.

Wszystkie kości połamane

Kapela zaprezentowała także wcześniejsze numery nagrywane z Chrisem Barnesem, jak „I Cum Blood” z przełomowego „Tomb of the Mutilated”, dedykowany wszystkim przybyłym dziewczynom „Fucked with a Knife” z „The Bleeding” czy „Covered with Sores” z drugiego długograja „Butchered at Birth”. Wszystkie zostały przyjęte gremialnym aplauzem i aprobatą widowni. W dalszej części występu Cannibal Corpse zaoferowało takie kawałki jak krótki i bezpośredni „I Will Kill You” z „Gallery of Suicide”, „Priests of Sodom” z „Evisceration Plague”, „Unleashing the Bloodthirsty” z „Bloodthirst” czy doskonały „Make Them Suffer” z „Kill”. Intensywność i agresja przebijająca przez te numery była wręcz niepojęta. Corpsegrinder, wbijający oczy w zgniatanych przy barierkach fanów, wyglądał jak bezlitosny egzekutor skazujący poddanych na śmierć. Biorąc pod uwagę, jak facet przez cały koncert usilnie próbował złamać sobie kark, ciężko uwierzyć, że jego głowa nie spadła na posadzkę.

Na pożegnanie Kanibale wyciągnęli z rękawa dwa asy i zrobili szach-mat w postaci słynnego „Hammer Smashed Face” oraz kładącego na łopatki za każdym razem „Stripped, Raped and Strangled”. Wypruta z resztek sił angielska widownia musiała opuścić klub we wspaniałym nastroju.

Tekst Adam Drzewucki

Zdjęcia Antony Roberts (www.metalgigs.co.uk)