BULLDOZER, AZARATH – Krew i pot

Dziewięciodniowa trasa, która przetoczyła się przez największe polskie miasta na początku września była wyjątkowa z kilku powodów. Pierwszy to wizyta Bulldozer w naszym kraju, legendy sceny speed thrashowej, której płyty z lat osiemdziesiątych to już klasyka. Po drugie, nadarzyła się okazja, aby w całej krasie zobaczyć Azarath na żywo z Inferno za bębnami, bez zastępstw. Po trzecie, być świadkiem scenicznego debiutu Deus Mortem.

Bulldozer, Azarath, Witchmaster, Deus Mortem – Poznań, Blue Note, 7 września 2011

Nowa grupa Deus Mortem, w której składzie jest połowa Azarath oraz perkusista Infernal War to surowa black metalowa niespodzianka, którą przygotowali Necrosodom oraz Inferno, występujący w zaskakującej roli gitarzysty. Solidny, dwudziestominutowy set dał do zrozumienia, że grupa sięga do korzeni gatunku i oddaje hołd ponuremu, przygnębiającemu brzmieniu, które może kojarzyć się z wczesnym Marduk lub Immortal. Apetyt na płytę Deus Mortem, która nakładem Witching Hour ukaże się przed końcem roku, dzięki tej trasie na pewno znacznie się zaostrzył.

Poznańska publika orędowników metalowego brudu i smrodu, Witchmaster, przyjęła niezwykle ciepło. Zaczęli od tytułowej „Trücizny” oraz „Road to Treblinka” z ostatniej jak do tej pory płyty, wydanej w 2009 roku. Następnie poniżanie motłochu odbywało się za pomocą numerów z dwóch pierwszych płyt „Violence & Blasphemy” oraz „Masochistic Devil Worship”. Nieduża, choć rozentuzjazmowana grupa fanów bawiła się w najlepsze przy surowych dźwiękach Witchmaster, które idealnie nadają się na soundtrack do popełnienia bluźnierstwa, tortur i cudzołóstwa.

Po takiej płycie, jaką w czerwcu tego roku wydał Azarath, oczekiwania wobec ich występu były duże. Choć nowy materiał jest karkołomny i mocno techniczny, kapela nie spietrała przed przygotowaniem solidnego setu opartego o numery właśnie z „Blasphemers’ Maledictions”. Takie kawałki jak „Behold the Satan’s Sword”, „Harvester of Flames” czy zupełnie pogmatwany „Holy Possession” zbiły na kwaśne jabłko, nie oferując jakiegokolwiek miłosierdzia. Necrosodom, gitarzysta i wokalista znany głównie z Anima Damnata, który z Azarath związany jest od 2009 roku, okazał się być świetnym, posiadającym charyzmę i skupiającym na sobie uwagę frontmanem. Występujący na żywo w ostatnich latach w zastępstwie za Interno Adam Sierżęga to rewelacyjny perkusista, ale zobaczyć w końcu bębniarza Behemoth podczas death metalowej ceremonii krwi, plugastwa i naddźwiękowej prędkości to rzecz bezcenna. Soniczny gwałt przy takich numerach jak „Whip the Whore”, „Baptized in Sperm of the Antichrist”, „For Satan My Blood” czy „Christscum” to bolesna przyjemność, której trudno mieć dość. 45-minutowa krucjata przeciwko wszystkiemu co święte, w wykonaniu Azarath, to piekielnie intensywna jazda na najwyższych obrotach.

Po muzycznym morderstwie nadeszła chwila na zabawę i thrashowe szaleństwo przy akompaniamencie zdegenerowanych Włochów z Bulldozer. Kapela, która ponad dwadzieścia lat temu nagrała w Zabrzu koncertówkę „Alive In… Poland”, zaczynała w tym samym czasie, co Metallica czy Slayer. Po latach milczenia wrócili w 2009 roku z bardzo przyzwoitym albumem „Unexpected Fate”. Nabuzowani energią i radością grania zaprezentowali z tej płyty między innymi takie kawałki jak „Aces of Blasphemy”, „Use Your Brain” czy „Bastards”. Bawiąc się przy tym w najlepsze. Oczywiście zalazło się miejsce dla starszych kompozycji, jak „We Are… Italian”, „Ilona Had Been Elected”, „Impotence” czy „Whisky Time”, zagrany również po raz drugi na bis. Wokalista A.C. Wild na wszystkie możliwe sposoby udanie rozśmieszał towarzystwo. Atmosfera była szampańska, zadowolenie publiczności i kapeli sięgnęło zenitu.

Tekst: Adam Drzewucki

Zdjęcia: Łukasz Popławski