BLOODTHIRST ‒ Ku chwale metalu

Kiedy poznański Bloodthirst obchodzi swoje piętnastolecie, ukazuje się ich nowa płyta Chalice of Contempt, z kapelą żegna się jeden z wieloletnich członków i z tej okazji organizowany jest koncert, to wiedz, że coś się dzieje. Nie dość, że w sobotni wieczór U Bazyla zjawiła się masa ludzi, klub pękał w szwach, zagrało aż pięć zespołów, to na dodatek niespodziewanie zgromadzonym objawiły się duchy Fenriza i Nocturno Culto. Trudno wyobrazić sobie, jak do tego doszło. Cóż, Polak potrafi.

 

Bloodthirst, Furia, In Twilight’s Embrace, Ragehammer, Kurhan ‒ U Bazyla, Poznań, 5 kwietnia 2014

Metalowe świętowanie w sobotni wieczór rozpoczął katowicki Kurhan. Ich brutalne,kurhan bezkompromisowe i rozbudowane kompozycje wypełnione death i black metalowymi elementami znakomicie rozruszały spragnioną wrażeń publiczność. Kapela zaprezentowała prawie wyłącznie nowy, nie zarejestrowany jeszcze materiał, który zwiastuje potężny cios wyłaniający się z najgłębszych czeluści podziemnej sceny.

ragehammerKlub zatrząsł się w posadach, kiedy scenę zajęło pochodzące z Krakowa bezlitośnie thrashujące komando Ragehammer. Autorzy entuzjastycznie przyjętej ep-ki War Hawks uderzyli z pełnym impetem i agresją od pierwszych sekund. Wychodzący z siebie wokalista z siłą karabinu maszynowego wypluwał kolejne teksty oraz wił się w opętańczym headbangingu, jakby właśnie kończył się świat. Na koniec krótkiego, lecz niezwykle intensywnego setu kapela zaserwowała nagrodzone gromkim aplauzem covery Motörhead oraz Sodom.

Trzeci w kolejce do biczowania dźwiękiem In Twilight’s Embrace przeszedł natychmiast do rzeczy, przygniatając ścianą melodyjnego death metalu. Podobnie jak Kurhan, zespół skupił sięite przede wszystkim na nowych kompozycjach, które ukażą się dopiero na nadchodzącej płycie. Poleciały w związku z tym premierowe „Gravitate Towards the Unknown”, „Dystopian”, „A Wolf I Remain” oraz „The Fullmoon Strain”. Szybki, wypełniony blastbeatami, naturalnie przywodzący na myśl najlepsze dokonania szwedzkich kapel, metal w wykonaniu ITE przykuł uwagę i wgniótł w podłogę. Na odchodne poznański kwintet zagrał jeszcze tytułowy numer z ostatniego wydawnictwa „Slaves to Martyrdom”, aby nie pozostawić wątpliwości, że tego dnia U Bazyla dla przeciętności nie było miejsca.furia1

W momencie, gdy na scenie zainstalowała się śląska Furia, doszło do swoistego cudu lub raczej aktu przemienienia. Choć na klubowych dechach stał Nihil, Namtar i spółka, ciałami muzyków zawładnęli wszechpotężni i wszechobecni Nocturno Culto i Fenriz, czyli norwescy kuzyni naszych bohaterów. Czy można lepiej uczcić piętnastolecie Bloodthirst niż zapraszając sam Darkthrone? Że niby nie koncertują? Okazało się jednak, że dla chcącego nic trudnego. Specjalny występ Furii był nie lada gratką dla wielbicieli tradycyjnego black metalu i tych wszystkich, którzy nie mieli nigdy okazji posłuchać na żywo numerów Darkthrone. Gdy salę wypełniła gęsta mgła, a ludzie trwali w oczekiwaniu, misterium rozpoczęło „Transilvanian Hunger”. Porażające prostotą i ordynarnością utwory Darkthrone w koncertowym wydaniu nabrały zupełnie nowych barw i zahipnotyzowały publiczność, częściowo zdezorientowaną tym, co się dzieje. W dalszej części Furia uraczyła ludzi interpretacjami „Under a Funeral Moon”, „The Hordes of Nebulah”, „Quintessence” czy „Too Old Too Cold”. W międzyczasie znalazło się też miejsce na „Neslepaks” Isengard, solowego projektu Fenriza, który mistrzowsko zaśpiewał Robert A. von Ritter, autor okładki najnowszego Bloodthirst. Furia swoim zaskakującym pomysłem spowodowała, że ten wieczór najczarniejszymi zgłoskami zapisał się na kartach historii muzycznego podziemia.bloodthirst2

Gdy wreszcie nadszedł moment, kiedy na scenę wyszło Bloodthirst, klub był już napakowany do granic możliwości, a na sali panował kompletny ścisk i atmosfera zbiorowego szaleństwa. Świętujący piętnastolecie działalności, a jednocześnie premierę trzeciego krążka muzycy dali z siebie wszystko, co nie umknęło uwadze zgromadzonych. Metalowa chłosta rozpoczęła się kawałkiem-manifestem „Hateful Antichristian Thrash” oraz „Crush the Bastard Nazarene”, które nadały odpowiednie tempo i ton całemu występowi. Potem temperatura stale rosła za sprawą kapitalnych „Przeklnij życie” oraz pochodzących z nowego albumu „I Was the One Who Threw the First Stone” i „Chalice of Contempt”. Grający tego wieczora po raz ostatni z Bloodthirst basista Hiszpan znęcał się nad swoim instrumentem, frontman Rambo z precyzją brzytwy wycinał kolejne riffy, a okupujący perkusję Mnt wylewał z siebie litry potu uwijając się, jak nigdy. Do pieca dorzucili jeszcze „Assassination Is Absolute”, „Ofiara”, „Let Him Die” i „Rage of the Dogs”. Gdy w klubie osiągnięty został stan wrzenia Bloodthirst upewnili się, że nikt nie wyjdzie stąd żywy, poprawiając „One With the Dark” oraz „Imaginary Reasons”. Dwa nowe kawałki wyczerpały ostatecznie wszystkie pokłady energii kapeli, jak i usatysfakcjonowanych fanów.bloodthirst3

Takie koncerty jak ten, który odbył się w Poznaniu 5 kwietnia, nie zdarzają się codziennie. Gdy frekwencja jest wysoka, kapele spisują się na medal, ludzie żywiołowo i z pasją reagują na muzykę, ma się poczucie, że polskie, metalowe podziemie nie ma sobie równych. Jest tak naprawdę czy tylko mi się wydaje, nie ma znaczenia, bo lepszych koncertów po prostu już nie ma.

Wysłuchał i spisał Adam Drzewucki

Zdjęcia Karolina Miszta