BLINDEAD ‒ Dźwięki, które płyną, zespół, który żyje

Trójmiejski Blindead wydał cztery albumy studyjne, w tym niezwykle ciepło przyjęte Affliction XXIX II MXMVI oraz Absence. Zagrał dziesiątki koncertów w Polsce, a pod koniec 2013 roku także w Europie u boku norweskiego Leprous. Do tej pory nie miał na koncie płyty koncertowej. Zarejestrował ją w ostatnią niedzielę czerwca 2014 i było to wydarzenie zupełnie wyjątkowe. Nie tylko ze względu na udział znakomitych gości, a przede wszystkim na fakt, że koncert transmitowany był na żywo na antenie Radia Gdańsk, w którego studiu odbyła się cała impreza. Premiera albumu zaplanowana jest na koniec roku.

Koncert ten różnił się od regularnego występu Blindead z kilku powodów. Przeznaczona dla publiczności część przestronnego studia im. Janusza Hajduna (wybitnego kompozytora muzyki filmowej), wypełniona została krzesłami, na których w skupieniu muzyki słuchało około osiemdziesięciu osób. Wokół nich kolejna pięćdziesiątka, w tym także rodziny, bliscy znajomi i przyjaciele członków zespołu. Po ich reakcjach można było wyczuć, kto z Blindead styka się po raz pierwszy, a kto twórczość kapeli za na pamięć. To był nasz pierwszy koncert radiowy, a zarazem prawdopodobnie największy, jaki kiedykolwiek zagraliśmy, bo ludzie mogli go słuchać na całym świecie. Świadomość tej sytuacji zmobilizowała nas do tego stopnia, że byliśmy bardzo skupieni. Sterylne warunki studia znacznie różnią się od tych, które panują w realiach klubowych. W dodatku na widowni były osoby, takie jak choćby moja mama i siostra, które Blindead na żywo widziały po raz pierwszy. To także spowodowało, że był to dla mnie specjalny wieczór ‒ swoimi odczuciami dzieli się wokalista Patryk Zwoliński.blindead-radiogdansk-fot.aleksandra burska1

Nie dość, że sam Blindead to na scenie sześć osób, aby uczynić ten dzień jedynym w swoim rodzaju pojawiła się aż piątka gości specjalnych. Najbardziej rozpoznawalni z nich to bez wątpienia awangardowy jazzman, czy raczej yassman, Jerzy Mazzoll, oraz Piotr Grudziński, gitarzysta podbijającego zachodnią Europę progresywnego Riverside. Ponadto gitarą akustyczną i głosem czarował Jan Galbas (Ampacity, Octopussy), dźwiękiem saksofonu Rafał Wawszkiewicz (Merkabah), a rytmem djemby Łukasz Kumański (Proghma-C). Aż trudno uwierzyć, że radiowa scena zmieściła jedenaście osób. Naturalnie wymagało to wcześniejszych starań. Przygotowania trwały dwa tygodnie, a najciekawsze były próby z gośćmi. Musieliśmy przede wszystkim popracować nad nowymi aranżacjami, więc wszystko kręciło się wokół tego. Grudzień przyjechał tydzień przed koncertem. Janek jest z Trójmiasta, więc wpadał przy każdej możliwej okazji. Kuman też przyjechał kilka razy, ale wyciągnąć go z Gdańska do Gdyni to wbrew pozorom nie takie proste. Mazzoll i Rafał dołączyli do nas dzień przed koncertem ‒ relacjonuje gitarzysta grupy Mateusz „Havoc” Śmierzchalski.

Warto także wspomnieć, że Blindead jest dwudziestym siódmym zespołem, który zagrał na żywo w cyklu „Metropolia jest okey w Radiu Gdańsk”, organizowanym od lutego 2012 wraz z Nadbałtyckim Centrum Kultury. To cykl promujący lokalnych wykonawców. Występowali u nas artyści będący na początku swojej drogi, jak i bardzo doświadczeni, m.in.: Tymon & The Transistors, Pink Freud, Loco Star czy Kobiety. Blindead, z całą pewnością, jest najmocniej grającą grupą, która pojawiła się do tej pory, nie tylko w cyklu, ale i w całej historii radiowych koncertów ‒ mówi Kamil Wicik, pomysłodawca i producent wydarzenia. Choć największe rozgłośnie przyzwyczaiły nas prawie wyłącznie do bezbarwnej popowej papki, Kamil Wicik twierdzi, że ambitne zespoły mogą znaleźć się na antenie. „Absence” na pewno nadaje się do radia. Oczywiście, mam tu na myśli rozgłośnie niekomercyjne, takie, którym zależy na promowaniu muzyki, kreowaniu jej na antenie. Moim zdaniem ta twórczość doskonale pasuje do autorskich programów radia publicznego, takiego jak Radio Gdańsk. Ostatnia płyta Blindead pokazuje, że zespół chce się rozwijać i odkrywać inne niż do tej pory, rejony gitarowego świata. „Absence”, dzięki świetnym melodiom i głosowi Patryka Zwolińskiego, to płyta, która może się podobać nie tylko fanom muzyki metalowej, ale po prostu tym, którzy kochają mocniejsze gitary, czy muzykę rockową w ogóle. I podoba się. Widzę to po reakcjach słuchaczy, którzy dzięki „Absence” odkryli dla siebie Blindead ‒ dodaje dziennikarz Radia Gdańsk.blindead-radiogdansk-fot.aleksandra burska2

Zagrać na antenie to jedno, a zarejestrować jednocześnie materiał na płytę live to drugie. Najpierw padł pomysł zagrania w radio, a potem dopiero pomyśleliśmy, że jeżeli trafia się taka okazja, to może zaprosić gości, zrobić coś szczególnego i wszystko to upamiętnić nagrywając płytę ‒ mówi Konrad Ciesielski, perkusista Blindead. Żeby zrobić to porządnie potrzebny jest budżet, którego niezależny zespół nie jest w stanie unieść bez hojnej pomocy wytwórni. Okazało się, że i tę przeszkodę udało się pokonać. Zespół za pośrednictwem portalu Wspieram.to ogłosił zbiórkę pieniędzy. Tylko wciągu pierwszego miesiąca trwania zrzutki zgłosiło się ponad sto sześćdziesiąt osób, które łącznie na cel przelało ponad dwadzieścia tysięcy złotych. Te pieniądze pokryją koszty koncertu, dojazdu gości i realizatorów. Głównym kosztem jest jednak post-produkcja w studio, przygotowanie szaty graficznej i wytłoczenie płyt ‒ szczegóły przedsięwzięcia zdradza Konrad Ciesielski. Jesteśmy ciekawi jak wyszło. Ze względu na to, że nad koncertem pracowało więcej osób niż zwykle, a występ był nagłaśniany przez naszego realizatora Marcina Szwajcera oraz emitowany w reżyserce przez inżynierów z Radia Gdańsk, będziemy chcieli nad materiałem jeszcze popracować. Lubimy mieć kontrolę nad tym, co się dzieje wokół zespołu. Lubimy też eksperymentować, dlatego czeka nas post-produkcja, ale zachowamy naturalny wydźwięk koncertu. Najważniejsze, aby uchwycić jego klimat ‒ z nieukrywanym entuzjazmem dodaje perkusista.blindead-radiogdansk-fot.aleksandra burska3

Trudność zrealizowania pomysłu polegała na tym, że zespołowi oraz jego akustykowi przyszło się zmierzyć z podwójnym wyzwaniem. Dać dynamiczny i żywy koncert, a jednocześnie także stworzyć warunki, w których nagra się materiał na płytę. Zrobić dobrze jedno i drugie było poważnym zadaniem. Koncerty są ulotne, bo trwają chwilę, nagrania są zaś wieczne ‒ sprawy po imieniu nazywa Marcin Szwajcer, od roku nagłaśniający wszystkie występy Blindead. Zastosowaliśmy w Radiu Gdańsk kilka ciekawych chwytów. Aby zmieścić cały zespół na scenie, wzmacniacze zostały przeniesione do innego pomieszczenia, co nie zdarza się na normalnym koncercie. Ciekawostką jest, że dla uzyskania unikalnego brzmienia gitar akustycznych, podpięliśmy je pod wzmacniacze. Efekt był ciekawy.blindead-radiogdansk-fot.aleksandra burska4

Cały, radiowy występ Blindead można podzielić na dwie części. Tylko pierwsza, trwająca mniej więcej pięćdziesiąt kilka minut była transmitowana w eterze. Po jej zakończeniu zespół grał jeszcze dwadzieścia minut. W pierwszej, jak i w drugiej części znalazły się kompozycje z trzech ostatnich albumów. Dwie trzecie materiału zostało zaprezentowane w wersjach identycznych ze studyjnymi. Pozostałe kawałki zostały zaaranżowane na nowo. Do tego stopnia zmieniły swój kształt, że ciężko było je rozpoznać. W 2012 zagraliśmy dwa świetnie przyjęte akustyczne sety. Zdecydowaliśmy się kontynuować temat i wreszcie nadarzyła się okazja. Chcieliśmy, żeby część utworów różniła się od oryginału, żeby były zaskoczeniem. Taki przede wszystkim jest „Dark and Gray”. Konrad wpadł także na pomysł, aby „Abyss” zrobić wolniej i żeby klawisze grały w nim partie gitary. Wyszło do tego stopnia dobrze, że zdecydowaliśmy się tym kawałkiem rozpocząć koncert ‒ komentuje Bartosz Hervy, odpowiedzialny w Blindead za klawisze i efekty. Atmosfera całego wydarzenia była wspaniała. Na koniec, kiedy wszyscy razem stanęliśmy na scenie, a było nas jedenastu, to miałem autentycznie ciary ‒ podsumowuje Mateusz Śmierzchalski.blindead-radiogdansk-fot.aleksandra burska5

Trójmiejska grupa nie przestaje zadziwiać i poszukiwać. Każde jej kolejne wydawnictwo jest krokiem w nowym kierunku. Począwszy od „Devouring Weakness” (2006), debiutu zawierającego muzykę w tamtym czasie w Polsce prawie nieznaną i nie rozumianą. Przez znacznie ciekawszą kompozycyjnie, lecz wciąż surową „Autoscopia/Murder in Phazes” (2008). Do nasączonej pięknem melancholii, wybitnej „Affliction XXIX II MXMVI” (2010) oraz ukazującej zupełnie nowe oblicze kapeli „Absence” (2013), która odważnie przekroczyła, wydawało się, nieprzekraczalne granice. Z tym większą niecierpliwością i uwagą należy oczekiwać piątego wydawnictwa studyjnego Blindead. Materiał powoli się rodzi. Choć na razie bardziej w sferze pomysłów i koncepcji niż gotowych ostatecznie numerów. Prace nad płytą ruszyły, ale do studia wejdziemy najwcześniej na początku 2015 roku. Materiał będzie bardziej energetyczny, mniej przygnębiający i płaczliwy, choć zmiany nie będą drastyczne ‒ rąbka tajemnicy uchyla Patryk Zwoliński.

Setlista „Live in Radio Gdańsk”, 29 czerwca 2014:

1. „Abyss” (+ Rafał Wawszkiewicz na saksofonie)

2. „s1”

3. „e5” (wersja akustyczna + Jan Galbas na gitarze i śpiew)

4. „My New Playground Became” (wersja akustyczna + Jan Galbas)

5. „Dark and Gray” (wersja akustyczna + Jan Galbas, Rafał Wawszkiewicz, Jerzy Mazzoll na klarnecie, Łukasz Kumański na djembe)

6. „a7bsence” (+ Piotr Grudziński na gitarze)

7. „e2”

8. „b6”

9. „n4” (+ Jerzy Mazzoll)

10. „So It Feels Like Misunderstanding When”

 

Tekst Adam Drzewucki

Zdjęcia: Aleksandra Burska