AMENRA – subiektywnie nadmuchany balonik

Z tym koncertem główny problem był w baloniku. Napompowanym do granic możliwości. Ogłoszenie gigu miało miejsce dawno temu, więc miesiącami można było polerować kolana by doczołgać się do warszawskiej Proximy. Owszem – obiektywności ta relacja mieć nie będzie. Chyba tym wstępem dałem to jasno do zrozumienia.

Amenra, Thera Sektori, Oathbreaker, Hessian, Proxima, Warszawa, 24.04.2014r.

Balonik balonikiem, ale dosyć dramatycznie się poczułem przybywając na koncert – ludzi mało, klimatu brak, Proxima nie przypomina opuszczonego kościoła gdzieś w Beneluxie… Trochę oprawa nie przystawała do moich wyobrażeń co do tego wieczora. Na szczęście, z biegiem czasu frekwencja się polepszyła – wyglądało to w miarę przyzwoicie.hessian

Hessian miał najwięcej agresji – rozpoczęcie koncertu dla nielicznej jeszcze publiki było trudnym zadaniem, ale mam wrażenie, że Panowie mieli to głęboko gdzieś. Jebnięcie aż miło, szaleństwo w oczach wokalisty i bardzo dobre brzmienie, które przez cały ten wieczór, na wszystkich kapelach było naprawdę na wysokim poziomie. Jak wspomniałem, z całej pakiety Hessian najbardziej stawia na „dopierdol”, najmniej na klimat i ten atak na dzień dobry bardzo zgrabnie rozpoczął wszystko i przygotował grunt pod Oathbreakera. Ponownie, subiektywnie, to dla nich przyszedłem głównie na ten koncert – dostałem 110% tego, czego chciałem. Ascetyzm wizualny na scenie, uczepiona mikrofonu wokalistka, zgrabnie dobrany z obu płyt set – ja byłem spełniony. Opus magnum, czyli „Glimpse of the Unseen” doprowadził mnie do nadużywanej tutaj frazy „pozycja kolan” – może i Oathbreaker nie jest oryginalny, może dużo w tej muzie już zostało nagrane na milion sposobów, ale tak naprawdę co z tego – ja to kupuję bez popity i basta.oathbreaker

Treha Sektori była bardzo fajna, szczególnie słuchana z palarni. Wizualki miłe dla oka, niskie, basowe ambienty ryły banię, ale jako bardzo długie intro przed Amenra sprawdziło się to wg. mnie jakoś średnio. Może to kwestia Proximy? Może w mniejszym klubie bym się „wkręcił”? Nie wiem, w domowym zaciszu na bank byłoby to celniejsze.

Amenra jako tzw. danie główne, w całej rozciągłości spełnili swoje zadanie. Większość ludzi przyszła na nich i dostała długi, mocny, czarny jak smoła set, który brzmiał mega dobrze, wizualnie prezentował się hipnotyzująco i nie wziął jeńców. Ciężko to jakoś rozdrabniać na czynniki pierwsze; ten zespół to walec, ludzie pod sceną byli wyznawcami – oprócz wizualno – sonicznego aspektu – to się po prostu dobrze odbiera całym sobą, tę atmosferę którą przesiąknięta była tego wieczoru Proxima. Dobry koncert, dobre zespoły. Amen.amenra (39 z 39)

Słuchał i oglądał: Janek Fronczak

Zdjęcia: Barbara Misiurek