WOLVES LIKE US ‒ Black Soul Choir (Prosthetic)

Jeszcze kilka lat temu odpalając płytę nowego zespołu z Oslo byłbym pewien, że usłyszę kanonadę bezczelnych, prymitywnych riffów i ponury jak asfalt black metal. Świat jednak nie stoi w miejscu, a ciężka muzyka wciąż ewoluuje. Dlatego właśnie dziś Norwegia to już nie tylko Darkthrone, Satyricon i Mayhem, a także takie przebojowo zdobywające popularność kapele, jak Kvelertak, Haust, Okkultokrati czy właśnie Wolves Like Us.

Choć mają na koncie udany debiut z 2011 „Late Love”, to dopiero „Black Soul Choir” ukazuje prawdziwy potencjał i talent Wolves Like Us do komponowania melancholijnych, przejmujących, a przede wszystkim wpadających w ucho numerów. Nie jest to metal z krwi i kości. Bliżej tym dźwiękom do amalgamatu ciężkiego rocka, grunge’u i hardcore’a. Kapela porusza się w estetyce, w której można odnaleźć inspiracje i wypływy między innymi Life Of Agony, Katatonia, Deftones, Audioslave czy nawet Him. W związku z tym obecny jest charakterystyczny dla hard rocka groove, melodyjne wokale i refreny podobne do zespołów z Seattle, a konstrukcje poszczególnych kawałków nasuwają na myśl hardcore’owo-punkowe podejście do sprawy.wolves like us band

Wypełnione po brzegi i eksplodujące emocjami piosenki, składające się na ten czterdziestominutowy album, tworzą klimat i atmosferę, którą trudno skojarzyć z szaroburą Norwegią. To jest właśnie główny atut Wolves Like Us, zespołu wymykającego się stereotypowi i idącego w poprzek. Mimo wszystko, patenty i melodie zawarte na „Black Soul Choir” słyszeliśmy już gdzieś wcześniej. Nie przeszkadza to jednak w tym, żeby tupiąc nogą posłuchać ich jeszcze raz.

Adam Drzewucki

Zdjęcie: Andras Gyorgy Varga

Pięć