WHORES – Ruiner (Brutal Panda)

Pięć numerów, które składają się na tę ep-kę to kapitalna, hardcore’owo-stonerowa petarda wybuchająca w uszach. Ekstremalnie nisko nastrojona gitara, zionący energią bębniarz, basista dający ostry wycisk czterem strunom i wpadające w ucho linie wokalne. Fani takich legend jak Helmet czy The Melvins nie mogą przejść obojętnie obok debiutu tria z Atlanty.

Otwierający „Daddy’s Money”, jaki i kolejny „Fake Life” to kawałki, przy których ciężko usiedzieć. Jest w nich tyle paliwa i ognia, że aż przelewa się przez głośniki. Eksplozja wisi w powietrzu. Whores wydaje się być idealną kapelą koncertową, bo z takim wysokooktanowym ładunkiem, jak choćby „Straight Down”, z pewnością zmiatają dachy budynków i burzą mury.

Materiał brzmi odrobinę garażowo, ale taka estetyka doskonale pasuje w tym gatunku. Lekko przybrudzone wokale, żywa perkusja bez żadnych ulepszaczy, ściana gitarowego żwiru, który przygniata swoim ciężarem. Po tych niespełna dwudziestu minutach cholernie trudno przejść do porządku dziennego. Kontakt z Whores jest jak przejażdżka rollercoasterem. Po wysiadce strasznie kręci się w głowie, ale nie można się oprzeć przed kolejnym kursem. Ep-ka w całości do przesłuchania na whores.bandcamp.com

Adam Drzewucki