WHILE SHE SLEEPS – Brainwashed (Sony)

Brytyjska nadzieja nowoczesnego metalu wreszcie, po 5 latach zaskakująco burzliwej i pełnej sukcesów kariery, wydaje drugi pełnowymiarowy album. „Brainwashed” powstawał w bólach, ale z radością, wynikającą ze świadomości wysokiej jakości własnego dzieła. Entuzjazm muzyków często potrafi być zaraźliwy, tak jest tym razem…

Rozszerzona wersja albumu oferuje nam piętnaście premierowych kompozycji. Trzy pozycje na trackliście to przerywniki, więc w ostatecznym rozrachunku grupa z Sheffield daje nam dziesięć mocno wybuchowych petard. Ponadto, w odniesieniu do poprzednich materiałów kwintetu, panowie postawili sobie za cel aby numery były znacznie bardziej techniczne, a przy okazji, piekielnie nośne. Refreny, które z założenia powinny tylko ubarwiać taką muzykę, odgrywają tutaj niemałą rolę, śmiem twierdzić, że często przesłaniającą ładunek wkurwienia tkwiący w riffach. Rozumiem, że trio Loz, Sean i Aaran uzupełnia się wokalnie, ale robienie z każdego numeru „hymnu” na modłę Parkway Drive to nie to, czego oczekują fani.

Jeśli jednak obedrzeć te piosenki z quasi-komercyjnych wycieczek, otrzymujemy naprawdę potężnie brzmiące, brutalne wydawnictwo. Koledzy z bardziej popularnych formacji z pewnością zwrócą uwagę na „Brainwashed” – nie tylko ze względu na nieoczywiste zrzynki z np. Stick To Your Guns, ale przede wszystkim, z racji powiewu świeżości na rynku. Patenty jakie wykorzystują Brytyjczycy są wszystkim znane, aczkolwiek forma w jakiej są podane, momentami w heavy metalowym sosie – już nie.ScreenHunter_1157 Mar. 20 14.47

Cieszy zwiększona ilość solówek, jak i położenie nacisku na rytm. To, co przeważnie w tego typu muzyce ogranicza się do prostej łupanki aż do breakdownu, tutaj ma przysłowiowe ręce i nogi. Siedzący za zestawem Adam Savage stara się jak może, aby unikać tych samych motywów – za co mu chwała. Poprzednie krążki pod tym względem prezentowały jeśli nie biedę, to raczej przeciętny poziom. Czas jednak leci do przodu, to i umiejętności poszczególnych muzyków wzrastają. Jeśli miałbym wybrać ulubiony łamacz karku, stawiałbym na singlowe „Our Legacy” i absolutny cios „No sides, No enemies”. Na pytanie czy „Brainwashed” prezentuje inny styl niż dotychczas, muzycy odpowiadają, że nie. A bynajmniej, nie drastycznie. Cóż, jak dla mnie to akurat słodkie kłamstewko, które można wybaczyć. Odniesień do swojego „back catalogue” jest stosunkowo mało. Dziś w While She Sleeps liczy się ciężar wrzucający ich do metalowego worka. Nareszcie.

Grzegorz „Chain” Pindor

Cztery i pół