WEAPON – From The Devil’s Tomb (Agonia)

Zmieniający się wydawniczy profil krajowej Agonii cieszy, bo coraz częściej, obok ekstremalnego black metalu znajdujemy w ofercie pilskiego labela zespoły, które mają szansę zagościć w domach nie tylko zjadaczy kotów opiekanych w smole. Dobry przykład – druga płyta kanadyjskiego Weapon…

Album „From The Devil’s Tomb” jest dokładnie taki, jak jego okładka. Czyli totalny miszung wszystkiego, co w mniej lub bardziej ekstremalnym metalu piszczy, szumi i ryczy. Są tu i przeciętne, jak na ten zespół, black/death’owe wyziewy w stylu kawałka tytułowego czy szybkiego, agresywnego „Furor Divinus”. Z drugiej strony mamy całą masę niesamowitych, klimatycznych zagrywek w „The Inner Wolf”, gdzie doskonałą robotę wykonują instrumenty klawiszowe. Mistrzostwem jest także rozbudowany „Sardonyx”, gdzie grupa ciekawie wykorzystała  skale orientalne i wpadający w głowę, równie pokombinowany „Vested In Surplice, and Violet Stole”. Niepokojąco, wręcz mantrowo robi się w „Trishul” a nieco nadmiernie pompatycznie w „Towards The Uncreated”. Może dziwnie zabrzmi stwierdzenie, ale to, co jest zaletą tego krążka, jest też jego główną wadą. Czyli zróżnicowanie, które czasami niezbyt dobrze łączy poszczególne tematy i kompozycje. Ok, słychać, że zespół kombinuje jak tylko można, urozmaicając brzmienia, świetnie spisują się gitarzyści (doskonałe rozłożenie brzmień w „Vortex – 11724”), aranżacje zaskakują zwrotami akcji, grupa przeskakuje z black metalu na death, akustyczne przestrzenie łączy z blastami, różnicuje tempa i… gdzieś po drodze robi się tego trochę za dużo, bo odnoszę wrażenie, jakby zespół chciał trafić do każdego, potencjalnego fana metalu. Co, jak uczy nas historia, jest zwyczajnie niemożliwe. Tym bardziej, że miejscami na tych poszukiwaniach zdecydowanie traci agresja płyty. Można więc przyjąć, że zespół tworzy specyficzną, artystowską wręcz odmianę metalu, co podkreśla sposobem wydobywania dźwięków, jednak już w na poziomie aranżacji porzuca typowe postrzeganie tej muzyki i próbuje zbudować z niej nową jakość. Na razie udaje się mu to tylko w kilku miejscach. Na zwartą, miażdżącą całość jeszcze troszkę poczekamy…

Arek Lerch 3,5