WATERTANK – Sleepwalk (Solar Flare RDS)

Pisząc te słowa, zdałem sobie sprawę, że Francja powoli staje się muzyczną awangardą Europy. W ostatnich czasach co drugi, wykręcony zespół pochodzi z tego kraju, począwszy od black metalu, na rocku skończywszy. Watertank, działająca już dziesięć lat i raczej poza swoim krajem nieznana brygada, atakuje kolejną płytą, nagraną w nowym składzie i muszę przyznać, że choć trudno mówić tu o oryginalności, muzyka przyjemnie łechce moje podniebienie.

Watertank nie tworzy w zasadzie niczego nowego, co najwyżej sprawnie buszuje po miejscach stworzonych dawno temu. Z jednej strony będzie to klimatyczny post hardcore, który grupa krzyżuje z doom metalem, z drugiej bardzo wyraźnie słychać tu echa wczesnego Deftones, stąd też „Sleepwalk” jest całkiem przyjemną niespodzianką dla fanów „Around The Fur”. Okazuje się, że w prostych środkach tkwi nadal piorunujący potencjał. Francuzi bardzo dobrze to rozumieją i czyszczą swoją muzykę z wszelkich, niepotrzebnych zakrętów. Dlatego w pierwszej kolejności zaskakuje bardzo klarowny aranż, spinający do kupy proste środki wyrazu. Riff, solidnie bity, regularny rytm i zróżnicowane wokale. Banalne, jednak Watertank wyciąga z tego całkiem zgrabną melodykę, delikatnie zapładniającą cały zestaw melancholią, podskórnie wprowadza nieco harmonicznych zabaw i mamy gotowy produkt. Wspomniałem o doom metalu – w tym przypadku chodzi raczej o stosunkowo wolne tempa i ciężar, jakim nasycone są piosenki. Co ciekawe, zespół potrafi jednak nieco urozmaicić muzykę, czego przykładem może być kończący zestaw „Six Days”, noszący wyraźne piętno neo – progresji, choć jeśli ktoś liczy na jakiś rozmach, musi pamiętać, że dzisiejsza muzyka preferuje jednak oszczędność instrumentalną. Skoro zatem na ekwilibrystykę liczyć nie możemy, pozostaje delektowanie się bardzo plastycznymi kompozycjami – to dla mnie największy atut Watertank – Bojan i Julien, gitarzyści zespołu, nie dość, że mają smykałkę do pisania prawdziwych riffów, to jeszcze od czasu do czasu nasączają je zwiewną i rozpoznawalną melodyką. Takie piosenki jak „Fear Over the City”, „Ants In Suits” czy kawałek tytułowy, to dobre przykłady komponowania na całkiem wysokim poziomie.

Watertank za sprawą „Sleepwalk” niczego w zasadzie nie odkrywa, krocząc raczej dość wyświechtaną ścieżką, sęk w tym, że grupa unika ewidentnych wpadek, zachowując wysoką jakość utworów, tak pod względem kompozycji jak i sposobu ich aranżowania. Wprawdzie wszystko już słyszeliśmy a ubieranie melodyjnych piosenek w zbroję ciężkich riffów nie jest niczym nowym, jednak Watertank udaje się przykuć choć na chwilę uwagę, a to w dzisiejszych czasach jest jakąś tam sztuką.

Arek Lerch

Cztery