WATER TORTURE – Pillbox (Diseased Audio/Nerve Altar)

Wodna tortura to bardzo nieciekawa i mało przyjemna sprawa, takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Bestialstwo tego typu mogło być tylko dziełem człowieka, porównywalne natomiast okrucieństwo cechuje muzykę z łatką „powier-violence”. Nic więc dziwnego, że powstał twór, a ściślej mówiąc duet, grający pod nazwą Water Torture.

Pierwszy długogrający album wspomnianej dwójki z Buffalo w stanie Nowy Jork stanowi niejako 25 minutową kwintesencję ich dotychczasowej twórczości, na którą składa się się całkiem pokaźna ilość ep-ek oraz splitów (w tym jeden z rodzimym Suffering Mind). „Pillbox” to umiejętnie wyważona mieszanka agresywnego punka po linii Dropdead czy Man Is The Bastard oraz a-muzycznego noise’u. Tu trzeba przyznać, iż stylistycznie bliżej im do tych drugich, pomijając instrumentarium, na które składa się maksymalnie przesterowany bas i perkusja, tworzące razem okropnie brudną i złą mieszankę, charakteryzującą się jakością nagrań w stylu lo-fi, co jest oczywistym atutem tego typu produkcji. Wyobrażacie sobie „Mankind” kultowego Infest bez tej zasyfionej produkcji (czy po prostu jej braku)? Ja też nie, tak więc samo brzmienie albumu zaliczam jak najbardziej na plus. Choć schemat jest klasyczny, tzn. szybko/wolno/ciężko, to album podchodzi mi w całości bez popity, choć trzeba przyznać – po takim shocie gardło może boleć. Kwestia strony noise’owej także została dobrze rozwiązana, stanowi ona raczej „pobocze” albumu, zajmując mniejszą jego część (pomijając utwory „Product 1” i „Product 2”). Uwagę zwraca także „Creature OF Repetition” przywodzący na myśl psychodeliczny klimat Dystopii.Water Torture

Dla wszystkich, którzy lubują się w tej bardziej nieludzkiej odmianie punka i nie boją się eksperymentów – kolejny „must-have” roku 2014!

Kevin Nazencew

Pięć