VOMITOR – The Escalation (Hells Headbangers/Invictus Productions)

Poprzednia płyta Vomitor ujęła mnie swoją złowieszczą atmosferą, zawieszoną gdzieś pomiędzy fanatyzmem „Fallen Angel of Doom” a najbardziej drastycznymi fragmentami pierwszej części Mad Maxa. „The Escalation” wydaje się być w prostej linii kontynuacją tego, co działo się na poprzednim albumie, ale tak jak „Devils Poison” różniła się od debiutanckiej „Bleeding the Priest”, tak i tutaj słyszalne są pewne zmiany. Być może w jakimś stopniu przyczyniło się do tego dokooptowanie na posadę drugiego gitarzysty muzyka Portal, ale kto wie, czy stężenie szaleństwa w muzyce Vomitor nie podniosłoby się i bez jego udziału?

No dobrze, różnice są tak naprawdę kosmetyczne, bo mamy tu po prostu nieco inne (choć wciąż bardzo charakterystyczne) brzmienie i nowy zestaw utworów, które nawet w obrębie tego samego stylu muszą przecież podlegać pewnego rodzaju ewolucji. Powiedzmy sobie jednak wprost, że Vomitor to wciąż Vomitor. Można rzec, że w swojej muzyce doskonale nawiązują do okresu narodzin death metalu, ale widziałbym ich raczej jako ostatnich przedstawicieli wymierającego gatunku niż stylizowany retro-boysband. I choć ich nazwa i wizerunek mogą wywoływać mimowolny uśmiech, to muzyka wydaje się być robiona na poważnie, przynajmniej w takim sensie, w jakim poważne były pierwsze nagrania Sodom, Possessed, Morbid Angel czy niemieckiego Poison. Jeśli okładka tej płyty przypomina wam o pewnym polskim zespole, to to też możecie potraktować jako wskazówkę co do zawartości „The Escalation”. Nie można też zapomnieć, że pojawiają się tu także elementy klasycznego heavy metalu – oczywiście, w jego najbardziej brudnej i nieskażonej progresją formie.

W pewnym sensie mamy więc do czynienia z metalem w jego najczystszej postaci, pozbawionym elementów autoironii i mrugania do słuchacza okiem. „Metal or Die”, jak głosi tytuł jednego z utworów. Zabawne? Z pewnej perspektywy na pewno, ale z drugiej strony to właśnie taki prymitywny fanatyzm nadaje tego rodzaju muzyce posmaku magii. Czarnej rzecz jasna.

Michał Spryszak