VALKYRJA ‒ The Antagonist’s Fire (World Terror Committee)

Trzy długie lata minęły od premiery wybitnego „Contamination”, albumu, dzięki któremu świat na dobrą sprawę usłyszał nazwę Valkyrja. Pod koniec 2013 ukazał się jego następca, który tak jak poprzednik, przynosi ładunek piorunujących i wstrząsających kompozycji. Płyta zawiera odpowiednią dawkę siarkowodoru i trupiego jadu, jakiego nie powstydziliby się barbarzyńcy z Watain czy Marduk. Nie ma więc żadnych wątpliwości czy podejrzeń, co do słuszności raz obranego przez Szwedów kursu ku wiecznej ciemności i otchłani.

Pochodzący ze Sztokholmu kwintet, debiutujący w 2007 płytą „The Invocation of Demise”, zarejestrował swój trzeci długograj w słynnym studio Necromorbus, gdzie wiekopomne dzieła nagrywali wszyscy liczący się w szwedzkim metalowym półświatku, począwszy od Funeral Mist, Tribulation, Unanimated, na Repugnant, Demonical czy samym Watain zakończywszy. To zobowiązuje i nie rozczarowuje. Brzmienie albumu rewelacyjnie wpasowuje się w filozofię korzystania z nowoczesnych i precyzyjnych technologii, a przy tym zachowania całej szorstkości, chropowatości i plugawości muzyki, jaką jest black metal.Valkyrja_Band

Valkyrja z wydawnictwa na wydawnictwo rozwija swój styl, tworząc coraz dłuższe i rozbudowane numery, sięgające nierzadko ponad siedmiu minut. Nawałnica ogłuszających blastbeatów, tnących gwałtownie i bezlitośnie jak brzytwa riffów oraz przeszywający do szpiku kości wokal to elementy charakterystyczne dla materiału opublikowanego na „The Antagonist’s Fire”. Z nowinek, gdzieniegdzie pojawiły się stonowane, klasyczne w swojej formie solówki, tworzące przeciwwagę dla bezkompromisowego, black metalowego cyklonu, który przetacza się po nas, kiedy przychodzi nam obcować z intrygującą twórczością Valkyrja.

Adam Drzewucki

Cztery i pół