USURPRESS – The Regal Tribe (Agonia Records)

O ile dobrze kojarzę, zespół Usurpress zawsze odżegnywał się od bycia typowo „retro-szwedzką” kapelą deathmetalową. Całkiem to zabawne biorąc pod uwagę wszystko od kraju, z którego pochodzą, przez typowe „umpa-rytmy” aż po fakt, że na basie gra autor książki „Szwedzki Death Metal”. Oddając im jednak sprawiedliwość przyznaję, że nigdy nie byli pospolitym klonem Grave z napędem na cztery d-beatowe koła. „The Regal Tribe” anonsowany jest jako kolejny po „Ordained” krok w kierunku poszerzania formuły. Niby fajnie, ale…

Większość współczesnego, stylizowanego „na Sunlight Studio” death metalu smakuje mi jak pizza sprzed dwóch dni, której nie pomaga nawet utopienie w keczupie. Było o tym w recenzji albumu The Dead Goats, nie ma potrzeby się powtarzać. Cieszą mnie więc zespoły startujące z retro-punktu wyjścia i odważnie porywające się na podbój nieznanego, jak Tribulation, Necrovation czy nieodżałowany Morbus Chron. „The Regal Tribe” przypomina, że dobrej muzyki nie gwarantuje nie tylko nazwa czy nazwiska, ale nawet dobra koncepcja… Stop! Przecież nowy album Usupress to dobra płyta z bardzo dobrymi momentami. Brzmienie, wokal, gitary, kompozycje – wszystko trybi jak trzeba. „In the Shadow of the New Gods” to hit jak się patrzy. Nie jestem natomiast fanem tych fragmentów, w których do głosy dochodzą ambicje artystyczne członków Usurpress. Melodia i chwytliwość są ok, nie cieszy mnie za to skłonność do niby-progresywnego rzeźbienia w oborniku, które sprawia, że np. „On a Bed of Straw” brzmi jak Opeth po ciężkim dniu. A przydługawe interludium „The Halls of Extinction” niepotrzebnie rozwadnia klimat, choć przechodzi w pyszny – doomowy w pierwszej części, „endombedujący” w drugiej „Throwing the Gift Away”… Który znów przełamany jest rzewny leadem gitarzysty zakochanego w Gregu Mackintoshu, zanim ten ściął włosy i po tym, jak je znów zapuścił.u-band

Wydaje się, ze Usurpress pewnie czują się na znanym, szeroko rozumianym metalowym terenie. Mały krok w bok – i już coś zaczyna zgrzytać, a zespół brzmi, jakby utknął między sztachetami włamując się na cudzą posesję. „The Regal Tribe” to sympatyczna płyta na kilka przesłuchań, ale ciągle zbyt nieśmiała, by wyprzedzić peleton „retro” (na czele – The Dead Goats i Bastard Priest), nie mówiąc o dołączeniu do frakcji „eksperymentującej”. Fani Ulcer i Interment powinni być zachwyceni, ja pozostanę przy zdystansowanej sympatii.

Bartosz Cieślak

Cztery