UNEARTHLY TRANCE – Stalking The Ghost (Relapse)

Słuchając „Stalking The Ghost” zacząłem się zastanawiać, komu tak naprawdę takie płyty są potrzebne. Teoretycznie, nawet u nas w kraju znajdzie się całkiem spora grupka brodaczy w dżinsowych kamizelkach z naszywkami Electric Wizard i Black Sabbath, którzy zapewne zareagują na ten materiał z większą dozą entuzjazmu niż ja. To może właśnie im? Nie wiem, serio. Odnoszę za to wrażenie, że nawet oni mogliby w życiu wykonać dużo czynności znacznie bardziej pasjonujących niż słuchanie szóstej płyty Unearthly Trance.

Właściwie to „Stalking The Ghost” nie jest albumem złym – po prostu to kolejna płyta ze sludge metalem nawet nie tyle nie wnosząca niczego nowego, co po prostu będąca stosunkową przeciętną nawet jak na gatunkowe standardy. Trzeba docenić amerykańskie trio za dość szeroki wachlarz inspiracji – potrafią z jednej strony odejść w stronę niemal post-metalowych transów w stylu Neurosis (przede wszystkim w „Lion Strength” i nie będę oszukiwał – grupa brzmi tym lepiej, im bliżej im do twórców „Through Silver In Blood”), z drugiej czasem próbują być bardziej rock’n’rollowi i przebojowi (vide „The Great Cauldron”), dodatkowo przyprawiając całość szczyptą hardcore’owej agresji i motoryki. Unearthly Trance nie są więc tak monotematyczni jak np. Cough, którzy za swój główny cel obrali dążenie do idealnej kopii zadymionego, mglistego klimatu w stylu Electric Wizard. W tym przypadku najważniejszy jest ciężar. Przecież o niego tutaj głównie się rozchodzi i nowojorczycy doskonale zdają sobie z tego sprawę – trudno choćby nie jęknąć przy takim łamaczu kości, jak „Into The Spiral”. ScreenHunter_2858 Feb. 08 08.16

Problem tkwi tylko w tym, że mimo tego, że chłopaki doskonale wiedzą jak porządnie zajebać, to płyta nie ma do zaoferowania nic więcej ponad sprawdzone i obrobione na wszelkie możliwe sposoby patenty. Dobra, cały sludge/doom to w 99% wariacje na temat riffów z „Paranoid”, ale słuchając „Stalking The Ghost” częściej ziewam niż czymś żywiej się zainteresuje. Długo myślałem, co może być przyczyną tego stanu, a odpowiedź – jak zwykle – okazała się nad wyraz prosta. Nie odmawiając zespołowi nawet sporej energii jak na gatunek, kurewskiego wręcz ciężaru i dużej dawki agresji, brakuje im po prostu dobrych riffów. Riffowanie jest cholernie sztampowe i rzadko udaje im się wymyślić coś ciekawszego – no, powiedzmy że w „Scythe” pod tym względem dzieje się nie najgorzej, wspomniany już „Into The Spiral” też jest napędzany nawet fajnymi partiami gitary – generalnie jednak brakuje już nawet nie tyle świeżości, co po prostu odrobiny chwytliwości i, sam nie wiem, polotu? Po prostu brakuje czegoś więcej.

Sądzę, że jedyne, co mogłoby mnie w pełni przekonać do muzyki Unearthly Trance, to konfrontacja koncertowa. Materiał na „Stalking The Ghost” w zdecydowanej większości wydaje się być stworzony na potrzeby sceny i mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że na żywo chłopaki mogliby mi sprzedać pięknego buta. Oczywiście pod warunkiem, że wcześniej spaliłbym porządnego jointa. Może tego mi po prostu w tym momencie brakuje?

Michał Fryga

Trzy