TRUE LOVE – New Young Gods (React! Records)

W szeregach React! Records regularnie pojawiają się nowe twarze. Jedną z nich jest pochodząca z Detroit – oczywiście sxe – formacja True Love. Panowie rok temu zadebiutowali wyśmienitą ep-ką, a teraz serwują danie główne, nieco dłuższe, ale utrzymane w podobnej konwencji. No, może jednak nieco dojrzalsze i bardziej przemyślane niż pierwsze uderzenie.

Brzmieniowo panowie nie odstają od jednego z najlepszych zespołów gatunku, mianowicie, American Nightmare, ale nie jestem skory do odnoszenia ich twórczości tylko do tej ekipy. Panowie dość mocno tkwią w soundzie z początku nowego millenium, a kto żyw, ten słyszał przynajmniej jeden zespół z tamtego okresu. Produkcyjne sztuki i studyjne zabiegi nie są tutaj najistotniejsze. Liczy się brud a selektywność nie gra istotnej roli. Dodajmy do tego maksymalne wkurwienie i tu – bez niespodzianek – na płeć przeciwną (sama okładka i nazwa kapeli wiele sugeruje), za które odpowiedzialny jest krzykacz formacji, niedawno mocno zraniony przez pannę przez co długo z tego marazmu nie wyjdzie. Nieco razi mnie ta wylewność i jeśli nie nienawiść do płci przeciwnej, to hiper-rozgoryczenie. Ale niech będzie, że to taka konwencja i oni są na serio. Chociaż, z drugiej strony, kiedy patrzę na zdjęcia promocyjne, wychodzi na to, że to bardziej smutasy zmęczone życiem w juesenej, niż tacy waleczni, acz skrzywdzeni panowie, którym miłość szkodzi.true love band

Mimo to polecam sprawdzić tych kilkanaście minut szybkiego wyziewu. Panowie nie odkrywają koła na nowo, ale zdecydowanie są jednym z najjaśniejszych z punktów na mapie tegorocznych hardcore’owych wydawnictw.

Grzegorz „Chain” Pindor

Trzy i pół