THRASHER DEATH – Slaver (I Hate)

Pewnie niewielu z Was pamięta, że u schyłku lat ’80 pogrywał sobie w Chojnicach zacny składzik pod szyldem Thrasher Death. Tak, wydali zaledwie dwa demka i świat o nich zapomniał na długie lata, ale dziś dziatwa może sobie o nich ponownie usłyszeć dzięki szwedzkiej I Hate Records i kompilacyjnemu „Slaver”.

 

Dlaczego ‘Slaver’? Ano, tak kapela wabiła się zanim zaczęła uprawiać swój wściekły speed/thrash pod nazwą Thrasher Death. Ot, takie zgrabne połączenie całości historii chojniczan. A ta na „Slaver” jest opisana bardzo dokładnie. Zaczynamy od znakomitego drugiego demo zespołu – wydanego w 1989 roku „Women Die”. Zaprawdę powiadam Wam, kto nie będzie śpiewał z kapelą ‘Ty będziesz czarnym aniołem/wszechmocnym panem zła’ ten został spłodzony miękka pytą i powinien odpuścić sobie słuchanie metalu w ogóle. Bo to stylistyka, w której nurzały się przecież wszystkie kultowe kapela drugiej połowy lat ’80, z Wilczym Pająkiem, Stosem i Dragonem włącznie. A wierzcie mi, po wysłuchaniu 7 kawałków, wchodzących w skład „Women Die”, stwierdzicie, że żal, że Thrasher Death nigdy nie wypłynął na szersze wody, bo to muzyka stworzona do brykania z rakietą tenisową po wysłużonym tapczanie rodziców. Dalej może nie jest już tak sielsko, bo niemal pełne pierwsze demo („You Must Kill”) to dużo więcej chaosu w kompozycjach i brudu w brzmieniu, ale nawet już tam słychać, że zespół miał bardzo duży potencjał, który eksplodował na wspomnianym już „Women Die”. Potwierdza to zresztą podłej jakości bonus, czyli niepublikowane dotąd nagranie z sali prób (1986) oraz koncertowa wersja hiciarskiego „The Rot” z 1988 roku. Niby niewiele, ale „Slaver” zapewnia godzinę obcowania z nie do końca oczywistą historią polskiego speed/thrashu. A to już wystarczająca rekomendacja do sięgnięcia po to limitowane do 500 sztuk wydawnictwo.

Po „Slaver” warto sięgnąć przede wszystkim ze względu na „Women Die”, które i dziś jest w stanie wybić niejednego trzonowca. Reszta to, niestety, już nie tak udane nagrania, których jedni posłuchają z sentymentu, a inni ze względu na wartość historyczną. Koniec końców fajnie, że ktoś się tym zainteresował, a za wznowienie drugiego demka Thrasher Death jestem nawet w stanie przymknąć oko na nienajwyższą jakość starszych nagrań…

 

Dooban 4