THORIUM – Fides Luciferius (Soulseller)

Tak słucham sobie trzeciego albumu Thornium i dochodzę do wniosku, że jest to krążek pełen niedociągnięć. Najśmieszniejsze jest jednak to, że mimo kilku wyraźnych braków Szwedom udało się nagrać przyzwoitą płytę, którą w dzisiejszych, stawiających na ‚technologię’ czasach może spodobać się kilku fanom black metalu.

O co chodzi? Przede wszystkim o brzmienie. Sterylna produkcja aż kłuje w uszy, a striggerowane bębny niesamowicie drażnią, wychodząc często przed szereg i zasłaniając ścieżkę gitar. Te może w materii riffów nie serwują niczego, czego wcześniej nie zagrał Marduk i Behemoth, ale miło byłoby posłuchać o co tak naprawdę Thornium chodzi. Panowie, tak nie wolno! Przecież to black metal! Tu smoła ma wylewać się głośników z każdą pieprzoną nutą, a diabeł ma sypać gorącym piachem na membranę werbla. Niestety, na ‚Fides Luciferius’ mamy cholernie sztucznie brzmiące gary i każdy kto w życiu słyszał naturalnie brzmiącą kapelę black metalową stwierdzi, że mamy do czynienia z syntetyczną papką. Same kompozycje są raczej przeciętne, choć w kilku momentach temperatura potrafi się nieźle podnieść. Dzieje się tak przede wszystkim, gdy do głosu dochodzi Michael Aberg, któremu w udziale przypadło zaledwie nagranie solówek. Nie powiem, już pierwsze z brzegu ‚Mother of Abominations’ dowodzi, że facet wie o co w tym wszystkim chodzi i niesłychanie wzbogaca materiał Thornium. W riffach niby wszystko się zgadza – raz jest szybciej (‚Pacta Conventa Daemoniorum’ czy ‚Virgin Destroyer Redeemer’), a raz wolniej(akustyczne brzmienia w ‚Son of the Dragon’ czy walcujący ‚Qliphothic Raptures’), ale tak naprawdę w głowie nie zostaje zbyt dużo.

A to akurat nienajlepiej świadczy o płycie, która przez niemal 60 minut kręci się w odtwarzaczu. Na ‚Fides Luciferius’ są jasne punkty (przede wszystkim solosy Aberga i kilka bardziej klimatycznych riffów), ale ilość niedociągnięć i perkusyjna syntetyka bardzo wydatnie psują efekt finalny autorom ‚Mushroom Clouds and Dusk’. A właśnie – gdzie podział się klimat tamtej płyty?

Dooban 3,5