THE NOTWIST – Close To The Glass (City Slang/Sonic)

Współczesny pęd zmusza twórców do częstych przegrupowań, skutkiem czego mamy do czynienia z krótkotrwałymi objawieniami a zespół, który wydaje swoją np. drugą czy trzecią płytę, uważany jest za długowieczny. W takim kontekście działający trzecią dekadę, bawarski The Notwist to już niemal patologia. Wydająca w dodatku swoją ósmą (nie licząc soundtracku „Storm”) płytę, która przynosi dźwięki niejednoznaczne i trudne do zdefiniowania. Czyli od shoegaze, po szaleńczo pociętą, kraftwerk’ową elektronikę. Od gitar po dronów cięcie gięcie. Indie zawrót głowy gotowy.

Trudność w klasyfikacji muzyki tworzonej przez The Notwist skłania mnie do stwierdzenia, że grają całkiem oryginalnie. Grupa zaczynała swój żywot gdzieś na przełomie lat 80 – tych i 90 – tych, parając się wówczas gitarowym hałasem; dzisiaj jest uznaną marką na scenie indie, choć operuje głównie samplami, elektroniką i czymś, co określiłbym mianem elektro- psychodelii.

Close To The Glass sprawia wrażenie schizofrenicznej wycinanki, której elementy zostały spreparowane w nierozszyfrowywalny sposób. Zespół sampluje nagrane przez siebie partie, łączy je z dziwacznymi brzmieniami różnej maści syntezatorów i modulatorów dźwięku a wszystko przeplata lekko onirycznymi, smutnymi wjazdami psychodelicznej, shoegaze’owej gitary w najlepszej tradycji Krwawej Walentyny. I już ta rozbieżność między naturalnymi i sztucznymi dźwiękami rodzi pytanie, czy aby panowie muzykanci są normalni. Czasami można tu natrafić na całkiem fajne melodie, gdzieś przewinie się motyw, który chętnie przytuliłby Martin Gore, ale najczęściej zespół przebywa w sobie tylko znanej przestrzeni, zbudowanej z połyskujących skrawków dronowo – elektronicznej mgły. Jednocześnie dźwięki są preparowane w taki sposób, by wyeksponować ich rytmiczną naturę, dlatego muzyka jest całkiem zwarta i na swój pokraczny sposób pulsująca. Materiał ten jest jednym wielkim eksperymentem, łączącym awangardowe poszukiwania z nostalgią za gitarowym łojeniem w stylu Dinosaur Jr – bo jak inaczej wytłumaczyć wyskakujące w dziwnych miejscach rockowe smutki, które szybko giną w odmętach elektroniki? Muszę przyznać, że w pierwszym odruchu odrzuciłem propozycję The Notwist jako zupełnie nie-muzyczną. Dopiero po jakimś czasie zacząłem dostrzegać urok tego szalonego żonglowania samplami, zabawy w zestawianie dźwięków i tworzenia kolorowego paczłorka brzmień. Zespół zresztą przyznaje w wywiadzie, że praca nad płytą była festiwalem szukania, łączenia i wyrzucania kolejnych pomysłów. Czy udało się wybrać te najwłaściwsze? Zakładam, że ilu słuchaczy, tyle będzie odpowiedzi.

Close To The Glass to propozycja dla otwartych na nowości eksperymentatorów, potraktujmy ją zatem jako coś w rodzaju kostki Rubika dla wytrwałych. A nuż komuś uda się odkryć w notwistowej układance coś dla siebie? Tym razem bez oceny, bo płyta skutecznie się jej wymyka.

Arek Lerch