THE NEW PORNOGRAPHERS – Brill Bruisers (Matador/Sonic)

Patrzycie na okładkę? Nie, nie jest to recenzja pierwszej w historii Violence płyty disco polo, ani Lerch – jeszcze – do końca nie zwariował. To szósta płyta Kanadyjczyków The New Pornographers, którzy mogą stać się kolejną po Arcade Fire, indie rockową wizytówką upstrzonej jeziorami krainy, choć na najnowszej płycie skupiają się raczej na dotarciu do esencji piosenki, niż tworzeniu epickiego monumentu, co przydarzyło się drugiej z wymienionych grup na albumie Reflektor.

W zasadzie okładka mówi wszystko – neonowy rock, nasączony klawiszami i melodiami jak dobra kasza skwarkami. Dzisiaj, kiedy syntetyki na dobre zagościły w estetyce alternatywnego grania, to nic nowego, jednak na „Brill Bruisers” zespół używa klawiatur w dość oryginalny sposób – wystarczy posłuchać pierwszych z brzegu „Champions of Red Wine” i kawałka tytułowego – syntezatorowe arpeggia nadają im maksymalnie przebojowy charakter, będąc jednocześnie wirtuozerskim popisem muzyków. Na szczęście, zespół wykorzystuje taki patent dość oszczędnie, większość numerów to po prostu rockowe, bardzo melodyjne piosenki. Owa „melodyjność” rozkłada się po równo na partie instrumentalne, skutkiem czego nie ma tu w zasadzie murowanego hitu, choć w każdym numerze znajdziemy łechcące słuch harmonie i zagrywki. Muzyka TNP stoi trochę obok wszystkich trendów w indie rockowym bajorze, w zasadzie nie wiadomo, pod co grupę podczepić, i ten indywidualizm jest dla Kanadyjczyków zbawienny. Oczywiście, i tu można wynaleźć inspiracje, jak chociażby zarąbany ze śpiewnika Franka Blacka „Wide Eyes”. Kiedy trzeba, zespół potrafi zabrzmieć bardziej masywnie i mrocznie („Dancehall Domine”), choć przeważa lekka, czasem mocno syntetyczna („Spidyr”) a przede wszystkim, bajecznie kolorowa, pop rockowa muzyczka. W sam raz pod nadciągającą jesień i wojnę na Ukrainie.The New Pornographers  by Chris Buck

Szukałem właściwego słowa, którym mógłbym opisać ten krążek. W końcu się udało – brzmi ono „pogodny”. Dokładnie taka jest zawartość „Brill Bruisers”. Muzycy The New Pornographers to klasa sama w sobie, są znani z wielu przedsięwzięć solowych, w sumie nie wiadomo, czy ten zespół jest ich głównym warsztatem czy tylko hobby, w każdym razie udaje się im z odpowiednim dystansem, ale i dużym talentem komponować dobrą, rozrywkową i nienachalną muzykę. Niczego więcej od nich nie oczekuję.

Arek Lerch

Cztery i pół