THE MORNING AFTER – Legacy (Rising Records)

Mało który zespół jest w stanie przywrócić ducha lat 80., tego brzmienia, tych stadionowych refrenów czy prostych jak budowa cepa melodii, tak bardzo porywających. Debiut brytyjskiego The Morning After dowodzi jednak, że młodzi ludzie chcą i potrafią to robić, a co najistotniejsze, „Legacy” nie odbiega od tego, co proponowali nam herosi z Def Leppard, Van Halen, Bon Jovi a momentami, w szybszych fragmentach, nawet Anvil.  

W zasadzie powyższy zestaw nazw doskonale opisuje to, co słyszymy na „Legacy”. Tylko fragmentami słychać, że Ci młodzi muzycy to rzeczywiście debiutanci, dlatego zdarza im się zagrać nieco niechlujniej, ale z drugiej strony, gdyby „Legacy” było wyłącznie cukierkowe, nikt by w nich nie uwierzył. Sprawdźcie potężny singiel „America” (fani Twisted Sister od razu go pokochają!) nućcie refren z „Into The Fire’’, a najlepiej to po prostu oszalejcie na ich punkcie. Nie wiadomo czy będą ‘’następną dużą rzeczą’’ z UK, ale warto mieć ich na oku. Scorpions kończą karierę, Rolling Stones powraca na moment, ale coś czuję, że The Morning After szybko wypełni lukę jaka powstanie po największych.
Stadiony czekają. Razem z The Darkness.

Grzegorz „Chain” Pindor