THE DOG – The Value Of Life Is Negative

Tak się składa, że The Dog to nie nazwa nowej, ociekającej galaretą karmy dla czworonogów, bynajmniej, tak zwie się kwartet z Festung Breslau, powołany do życia przez typów z Ass To Mouth i We Are Idols. Kiedy Wy będziecie to czytać, oni będą ledwo po swoim debiucie scenicznym i wydanej własnymi środkami kasecie magnetofonowej, w liczbie 50 sztuk. Wszytko to brzmi jak jakaś hipsterska ściema, nic jednak bardziej mylnego, dlatego jeśli masz chwilę na reklamy przed M jak Miłość, to czytaj do końca o czym jest „The Value Of Life Is Negative”.

Już parę miesięcy temu zasłyszałem, że chłopaki nie ociągali się tylko szlifowali ten materiał w sali prób, pomimo minusowych temperatur na dworze, co wcale nie przeszkodziło im w tym, żeby w międzyczasie nagrać i wydać nowe długograje WAI i ATM, zatem praca szła pełną parą. Skutek? 10 tracków ze średnią czasu trwania kawałków 45 sekund, najdłuższy nie przekracza 2 minut. Słowa klucze: czad, ciężar, brud i zawrotna prędkość. Wprost leci to na łeb, na szyję do oporu, ale tak miało być w założeniu, nawet po piętnastu przesłuchaniach nie sposób się przejeść, fizycznie nie ma takiej opcji. Całość można zbadać/nabyć na ich bandcampie, zanim ktoś to w końcu zauważy i wyda na czarnym jak smoła kawałku winylu. Oby.

Za oknem już zaraz wiosna, ale słuchając tego minialbumu jest wciąż pochmurno, deszczowo, szaro i depresyjnie, sam tytuł już coś o tym mówi. Dalej też nie jest zbyt kolorowo; moje typy: „Biterness”, „The Maggot Hole”, „Decay Tracking”, czy ostatni „I Hear Satan’s Whispers”. Teksty, zawarte we wkładce to po prostu dół, głęboki na sześć stóp. Przypadek? Kurwa, nie sądzę.The Dog

Takie rzeczy lubię – mamy tu do czynienia z czystej wody grind hard core’owym napierdolem, klimat wprost jak z kultowego „Undisputed Attitude” Slayer’a, czyli sama esencja punkowej motoryki w kolaboracji z metalowym łomotem, krótko, mocno i na temat. Pierwsze co mi przyszło na myśl to Napalm Death, Verbal Abuse, albo Negative Approach. Wrocławski Pies to wściekły pies, który nie macha radośnie ogonem na powitanie, a szrpie łańcuch, szczerzy kły i toczy pianę z pyska. Brakowało mi u nas takiego grania, bardzo fajnie się zatem stało, że ci goście wpadli na taki, a nie inny pomysł tak intensywnego zużywania instrumentów. To byłoby na tyle, a jeśli moje wypociny i szczere rekomendacje nie wystarczą, to pies Wam mordę lizał!

Sam Tromsa

Pięć